Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vianek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vianek. Pokaż wszystkie posty
(trzy)tygodnik czyli o wszystkim i o niczym. Studia, kalendarz adwentowy i paczki!

(trzy)tygodnik czyli o wszystkim i o niczym. Studia, kalendarz adwentowy i paczki!

Hej!

Tym razem wracam po trzech tygodniach. Niestety dużo się dzieje u mnie ostatnio, o czym wam za chwilę opowiem, i niestety wszelkie blogowe sprawy schodzą na dalszy plan. Niemniej jednak naprawdę wyczekuję momentu pisania tych tygodników (z założenia chcę, żeby wychodził on co dwa tygodnie..) i cieszę się, że poprzedni tak się fajnie przyjął!


Studia, czyli jak robić wszystko na raz i nie oszaleć

Czasami wspominam o tym na instagramie, ale na pewno nie wszyscy wiedzą, że studiuję filologię angielską. Jestem aktualnie na trzecim roku i piszę licencjat, a raczej.. dopiero zacznę. Jako, że zakres mojego seminarium to amerykańska literatura, muszę poświęcić sporo czasu na przeglądanie różnych dzieł i pomocy naukowych, plus przygotowujemy się już jak pisać pracę z tej dziedziny.
Oprócz licencjatu robię praktyki w szkole podstawowej, ponieważ wybrałam specjalizację pedagogiczną. Jest ona najbardziej wymagająca,bo jako jedyni z całego roku musimy robić praktyki (trzy inne specjalizacje nie muszą),a godzin mamy wszyscy tyle samo. Niestety mój plan pozostawia wiele do życzenia, gdyż w poniedziałki jestem na uczelni od 8.15 do 18.30 z jednym okienkiem, a mimo to codziennie mam zajęcia. Przez intensywne poniedziałki weekendy często poświęcam na naukę i.. tak mi lecą te tygodnie.
Nie odbierzcie tego jako narzekanie czy tłumaczenie się - nikt nie mówił, że będzie łatwo. Jeśli będziecie zainteresowani mogę kiedyś napisać trochę więcej o moich studiach :)


Wspólne otwieranie kalendarza adwentowego z Sephory


W tym roku nie mogłam odpuścić! W końcu skusiłam się na kosmetyczny kalendarz adwentowy, w zeszłym roku bardzo żałowałam, że nie zdecydowałam się na żaden. Myślę, że to super sprawa - trochę tak, jakbym codziennie, aż do Wigilii, otwierała jeden prezent. Oczywiście zapraszam was na codzienne, wspólne otwieranie okienek na moje insta stories na instagramie (klik)



Wybrałam kalendarz z Sephory, Christmas to go, który kryje w sobie hity z tej perfumerii. Skorzystałam z kodu -15% (na -20% nie wchodził) i zapłaciłam za niego 330zł. Niemało, ale mam nadzieję, że będę zadowolona! Wiem mniej więcej co jest w środku, ale starałam się nie przyglądać, żeby nie psuć sobie niespodzianki w 100% :D


Zamówienie z Pigmentu 
Zrobiłam zakupy w Pigmencie na -20% , bo kilka rzeczy skończyłam i łatwiej było wszystko złapać online, niż biegać po sklepach. Przesyłka szła dłużej niż zawsze, próbowałam się skontaktować z kurierem w dzień dostawy, że wyjeżdżam - niestety bezskutecznie. Dostałam informacje, że w takim razie moja przesyłka będzie na mnie czekała w ich magazynie, ponad 20 km ode mnie. Strasznie to słabe, poprosiłam o przełożenie ponownej dostawy z piątku ma poniedziałek (bo skoro wyjechałam na weekend, to jak miałam się teleportować na piątkowy odbiór paczki? :P) ale pan stwierdził, że.. nie, trudno i nie ma takiej opcji. Postanowiłam paczki nie odbierać, ale jakimś cudem dotarła do mnie we wtorek! Nigdy więcej nie wybiorę inpostu :)
 Kupiłam między innymi odżywkę i maskę od Anwen, piankę do twarzy z Cosnature, gąbkę do makijażu z Ibra, olejek z drzewa herbacianego.. a wszystko pokazałam dokładnie na .Instagramie

Paczka od Pixi czyli let it glow!

Z paczkami od Pixi mam niezłe przeboje, niestety nie wszystkiego mnie docierają, ale.. może opowiem wam o tym kiedy indziej ;)


 Dwa przepiękne rozświetlacze! GildedBare Glow przechodzi do mocno rozświetlonego bronzera, a
 PinkChampagne Glow to wielowymiarowy róż. Zdradzę wam, ze GlidedBare będzie niedługo do wygrania na moim instagramie.

#OrientanaStopSmog 


Marka wypuściła nowy krem, który ma chronić przed smogiem, powietrzem z klimatyzacji i dymem papierosowym. Jest oparty na ekstraktach z roślin azjatyckich - morindze i cytryńcu. Ma leciutką konsystencję i niedługo zaczynam go intensywnie testować! Jednak poza tym, że to po prostu nowy produkt marki, Orientana edukuje w kwestii zanieczyszczenia powietrza. Brawo! Ja jak najbardziej popieram, bo zimą powietrze szczególnie w dużych miastach jest naprawdę nie do zniesienia :(

Przesyłka od Targi Beauty Days


Ostatecznie na targi nie udało mi się dotrzeć, bo niestety w poniedziałek zaraz po targach miałam na rano egzamin. Mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć w przyszłym roku, bo z zazdroscią oglądałam relacje innych dziewczyn! Cieszę się jednak, że o mnie pamiętano i dostałam taką świetna przesyłkę i zaproszenie na przyszłoroczną edycję. Pomadki z Vianka bardzo lubię, płynu od dawna chciałam spróbować, a swój peeling kończę i chciałam wybróbować czegoś naturalnego.

Netflix& chill i HBOgo

Przez te trzy tygodnie udało mi się zobaczyć na Netflixie Final Table i.. naprawdę wow! Uwielbiam wszelkie programy kulinarne, oglądam każdego Masterchefa i swego czasu znałam rozkład i każdy program na Kuchni+. W Final Table to konkurs w którym występują prawdziwi szefowie kuchni - część z nich ma gwiazdki Michelin, szkolili się na całym świecie u najlepszych! W każdym odcinku szefowie, którzy gotują w parach, dostają za zadanie ugotować jedno konkretne danie z podanej kuchni. Cieszę się, że choć w takim sposób mogłam podglądać profesjonalistów, a ich pomysły czasami to coś poza skalą. Jedno wielkie wow!

Więcej jednak oglądałam na HBOgo, ponieważ wraz z moim D. postanowiliśmy spróbować darmowej, miesięcznej subskrypcji. Polski serial Ślepnąc od świateł dostępny jest tylko tam, a bardzo zależało nam, żeby go obejrzeć. Lubię Żulczyka, nie znam jednak tej książki, więc opowiem wam tylko moje wrażenia co do serialu.. Cóż, dla mnie średniawka. Było kilka świetnych scen, a Frycz to wygryw tej produkcji, choć sam reżyser wcielający się w rapera oraz Więckiewicz również trzymali bardzo wysoki poziom. Momentami było śmiesznie, fajna muzyka, ujęcia, ale.. chyba tematyka nie do końca mi podeszła. Szczerze nie przepadam za produkcjami o narkotych i narkotykowych bossach - nigdy też nie dooglądałam słynnego Narcos, po prostu mnie nudził. Dla mnie główna rola w Ślepnąc od świateł była średnia. Z jednej strony wiem, że on miał taki być - spokojny, zawsze opanowany, trochę wycofany. Mimo to momentami miałam wrażenie jakby aktor czytał. Największym nieporozumieniem była dla mnie partnerka głównego bohatera i każda scena w jakiej się pojawiła była mega drewniana.. Warto obejrzeć dla Frycza i Więckiewicza, ale skłamałabym mówiąc, że chętnie bym do tego serialu wróciła.

Przy okazji obejrzeliśmy też drugi sezon Watahy, pierwszy obejrzeliśmy dawno temu i jakoś się nam nie spieszyło do drugiego.Serial jest mocny, fajnie zrobiony i świetnie zagrany! W produkcji widzimy m.in Topę, a głównego bohatera gra Lichota, próbuje od odkręcić sytuację z pierwszego sezonu przez którą musi się od czterech lat ukrywać w Bieszczadach. Mamy tutaj zagadkę, z innymi wątkami w tle, w którym zamieszana jest między innymi straż graniczna, w której służył wcześniej Wiktor Rebrow (L. Lichota). Może nie jest to wow i nie czekałam z zapartym tchem na kolejny odcinek, jednak oglądało mi się naprawdę fajnie i polecam.

Udało mi się też w końcu obejrzeć oskarową produkcję.. Coco. Jest to bajka, której akcja toczy się w Meksyku podczas święta Dia de Muertos.. i naprawdę jest to film wart obejrzenia. Bajka o dwunasto letnim chłopcu pokazuje jak ważna jest rodzina i pielęgnowanie tradycji. Mimo, że mam dwadzieścia dwa lata byłam zachwycona podczas oglądania i nie nudziłam się ani minuty :)


Wyszedł trochę tasiemiec, ale liczę że was nie zanudziłam! 

Buziaki
Oktawia
Koreańska pielęgnacja w dziesięciu krokach po mojemu

Koreańska pielęgnacja w dziesięciu krokach po mojemu

Hej!

Gdy pojawiła się książka ,,Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji.'' Charlotte Cho blogosfera oszalała! Wszędzie czytałam o dziesięciu krokach, słuchałam o dokładnym demakijażu, a na instagramie oglądałam zdjęcia książki. Wszystko to mnie ciekawiło i wiedziałam, że w końcu i ja przetestuję jak moja skóra zareaguje na tak rozbudowaną pielęgnacje.


Za sprawą książki wcale nie oszalałam na punkcie koreańskich kosmetyków, ba! Przy dziesięciu krokach korzystałam z tego co mam. Chciałam przetestować głównie samą pielęgnację, a nie konkretne produkty. Nie chciałam też eksperymentować aż nadto, bo moja cera łatwo się zapycha i przy zmianie wszystkich kosmetyków ciężko byłoby mi zweryfikować który konkretnie zawinił.
Aktualnie minęły trzy tygodnie z dziesięcioma krokami i widzę różnicę.Ważna jest tutaj systematyczność i kolejność!

rysunek z książki Charlotte Cho
1 i 2 Demakijaż i olejek myjący + kosmetyk na bazie wody


Przyznaje, że tego kroku obawiałam się najbardziej. W moim przypadku oczyszczanie buzi dwa razy dziennie powodowało jeszcze większe przetłuszczanie się strefy T.. Teraz nic takiego się nie dzieje, a nawet wydzielanie sebum się ograniczyło.
Robiąc demakijaż wieczorem zazwyczaj najpierw przemywam twarz płynem micelarnym, tak aby wszystko wstępnie zmyć. Następnie na wilgotną buzię(na suchej potrzebuję więcej produktu i ciężej się on rozprowadza) nakładam olejek i masuję przez chwilę. Wszystko nim rozpuszczam, a następnie zmywam go żelem.
Rano używam tylko olejku i żelu.


Ten krok jest bardzo ważny i nie należy go nigdy pomijać. Dzięki niemu usuwamy wszelkie zanieczyszczenia i warto pamiętać, że oprócz makijażu na skórze osiada się pył, bakterie z rąk czy poduszki i sebum. Buzię żelem myję od dawna, ale dopiero po takim porządnym oczyszczaniu widzę różnicę, bo wągry zredukowały mi się o mniej więcej połowę, są mniej widoczne i bardzo rzadko wyskakuje mi coś nowego.
(Tak naprawdę są to dwa kroki, ale samo mycie buzi jest dla mnie jednym krokiem :D)

3. Peeling



Peeling ma za zadanie głównie złuszczyć martwy naskórek. Warto ten krok robić regularnie, jednak dopasowując częstotliwość i rodzaj pod swój typ cery. Ja najbardziej lubię peelingi mechaniczne, z drobinkami, ale ostatnio testuję enzymatyczny z Tołpy - jest delikatniejszy i wykonuję go dwa razy, a nie raz, w tygodniu.

4. Tonik



Tonizowanie to chyba najczęściej pomijany krok, a jest niezwykle istotny w pielęgnacji. Tonik wyrównuje pH, odświeża i koi. Ja lubię w tym celu stosować hydrolaty - są naturalne, a najczęściej są w butelka z atomizerem, więc ten krok jest dodatkowo przyjemny. Jeśli jednak stosuję ''zwykły'' tonik to unikam alkoholu (oprócz tych nawilżających :)) w składzie i wylewam go na dłoń, a nie na wacik.
Twarz tonizuję rano i wieczorem. 

5. Esencja


Choć ich wybór stale się powiększa, na naszym rynku nie ma zbyt wiele esencji. Są to kosmetyki o skoncentrowanej formule, które zawierają aktywne czynniki. To taki dodatkowy kop dla skóry :) Ja nie mam doświadczenia z esencjami, ale ta od Miya świetnie mi się sprawdza i bardzo podoba mi się jej forma - atomizer to dla mnie zawsze plus :D
Esencji używam rano i wieczorem. 

6. Serum


Serum to kosmetyk, który ma wysokie stężenie składników aktywnych. Działa intensywnie, jest skoncentrowanie bardziej od kremu, ale ma lżejszą konsystencję. Dopasowuje się je pod konkretne problemy (wyrównanie kolorytu, nawilżenie..) i używa pod krem. To równie często pomijany krok, bo sera są stosunkowo drogie, ale warto pamiętać, że stosujemy je w niewielkiej ilości :)
Serum stosuję codziennie wieczorem, aktualnie w użyciu mam trzy różne.

7. Maseczka w płachcie


Wiele osób doceniło maseczki w płachcie, bo wystarczy je nałożyć i zdjąć po kilkunastu minutach - bez zmywania, brudzenia. :D Ja nie jestem ich fanką, bo wiele z masek które testowałam zostawiało moją skórę lepiącą. Wybór na rynku jest aktualnie ogromny, każdy znajdzie coś dla siebie. Ja po taką maseczkę sięgam z 2 razy w tygodniu, kierując się tym czego moja skóra w danym momencie potrzebuje.

8. Krem pod oczy


Akurat o kremie pod oczy od dawna nie mogę zapominać, bo mam tam cienką i szybko wysychającą skórę. Kremów używam dwa razy dziennie, rano lekkiego pod makijaż (właśnie tego z Orientany), a wieczorem z Make me bio, cięższego.

9. Nawilżanie 


Krem jest tak naprawdę domknięciem wszystkich etapów - zatrzymuje nawilżenie i tworzy ochronną warstwę. Warto wybrać nie tylko krem pod potrzeby naszej cery, ale również dopasować sobie konsystencje. Moja tłusta cera nie lubi się z mocno treściwymi konsystencjami i nawet po jednej nocy z takim kremem na buzi mam nowych przyjaciół :) Ostatnio pokochałam serie tumeric z Orientany, na noc używam wersji Rich, a na dzień hydrokuracji, która jest na bazie aloesu (ideał pod makijaż)
Zamiast kremu raz w tygodniu stosowałam maseczkę całonocną - najczęściej kokosową ze Skinfood lub koktajl nawilżający z Nacomi.

10. SPF

I tu.. nie mam nawet zdjęcia. Używam kremu z filtrem (aktualnie Iwostin purritin), ale nie na co dzień, a jedynie gdy wiem, że będę więcej przebywać na zewnątrz. Wiem jak ważna jest ochrona przed słońcem, a w książce jest to podkreślane co chwila! Może z czasem wyrobię sobie nawyk nakładania dodatkowo kremu codziennie ;)


Po tych trzech tygodniach skóra wygląda lepiej. Przede wszystkim ograniczyło się przetłuszczanie i ilość wągrów, nie powstają też niedoskonałości, a jeśli się pojawią - goją się dwa razy szybciej. Cera jest promienna, bardziej nawilżona, a koloryt się wyrównał (zapewne to sprawka serum :D) Mam też wrażenie, że skóra jest jędrniejsza i miękka w dotyku. Ostatnio chętniej też chodzę bez makijażu, bo mimo że nie mam idealnej cery - wygląda ona naprawdę dobrze na co dzień.

Nie zamierzam skończyć mojej przygody z dziesięcioma krokami po tych trzech tygodniach. Tak naprawdę aktualnie pielęgnacja sprawia mi niesamowitą przyjemność i jest moją poranną i wieczorną chwilą relaksu, gdy myślę tylko o tym co nałożyć jako następne. Tak naprawdę nie trzeba się trzymać tych kroków, aż tak, bo jeśli macie ochotę na maskę 4 razy w tygodniu, a wasza skóra tego potrzebuje to.. czemu nie? :) 

Jestem ciekawa co wy sądzicie o tych dziesięciu krokach. Próbowałyście? Jak wam się sprawdza tak rozbudowana pielęgnacja?

Buziaki
Oktawia


Nowości maja! Boscia, Selfie Project, Biofficina Toscana..

Nowości maja! Boscia, Selfie Project, Biofficina Toscana..

Hej!

Co prawda mamy już czerwiec, a nowości u mnie pojawiają się zazwyczaj pod koniec miesiąca, ale.. maj był dla mnie intensywny. Choć czerwiec nie będzie łatwiejszy to mam nadzieję, że znajdę trochę czasu na bloga. Bardzo chciałabym znów pisać (w miarę) regularnie. :) W maju czekałam na jeszcze dwie paczki, które do mnie nie dotarły, więc wszystko zobaczycie dopiero w czerwcowych nowościach, ale.. i tak nie ma tego aż tak mało.. :D



Vianek, normalizująca maseczka do twarzy


Już ją kiedyś miałam, a jej recenzja pojawiła się na insta. (klik) Była świetna, więc gdy trafiłam na nią stacjonarnie od razu ją kupiłam :)

Boscia, luminizing black mask


Dostałam tę maseczkę do zakupów i bardzo się cieszę! To ta kultowa czarna maseczka peel off, a że jej pojemność pozwala na kilkukrotne użycie to możecie spodziewać się recenzji :)

Kobo, paleta my favorite colors by Daniel Sobieśniewski


Ah.. jaka ona jest piękna! Tyle się na nią czaiłam, że gdy zobaczyłam ją stacjonarnie wiedziałam, że muszę ją kupić.


Paleta powstałam we współpracy z Danielem Sobieśniewskim. To jedyna moja paleta w takich czerwieniach/fioletach i na pewno nie jest ona podstawowa. :)


Orientana, bogaty krem z kurkumą


Świetny krem! To opakowanie na zapas, bo moja sztuka już się kończy. Pisałam jego pełną recenzję tutaj - >klik


Lirene,  algowa maska głębowo nawilżająca


Naczytałam sie o tych maskach sporo dobrego, a że przy okazji 2+2 na pielęgnacje w Rossmannie miałam w koszyku trzy maski.. to była idealna okazja na kupienie jej jako czwartej :D


Selfie project, dwie maski na tkaninie 


Dokupiłam dwie, bo dwie już mam! Będzie o nich cały wpis na blogu :) Są mega urocze i mam nadzieję, że to nie jedyna ich zaleta.

Zamówienie ze sklepu biofemina


Skorzystałam z akcji rabatowej w tym sklepie i sięgnęłam ponownie po maskę z Biofficina Toscana (klik do recenzji!). Chciałam też spróbować bardziej naturalnego dezodorantu i padło na kulkę z Biofficina Toscana, tej samej marki dostałam też balsam do ust (był jako gratis, bo nie było pomadki z Avril, którą wrzuciłam do koszyka). Kupiłam też tonik z Avril, bo żadnego akurat nie miałam! Dostałam też trochę próbek, a że marka Biofficina Toscana naprawdę mnie zachwyca to chętnie sobie potestuję ich produkty.

Sephora, algowa maska w płachcie 


Rabat -20% w Sephorze był ostatnio od konkretnej kwoty i brakowało mi dosłownie kilkunastu złotych. Dorzuciłam więc sobie taką maskę, wydaje mi się, że ta wersja to nowość!


Jak widzicie kupiłam sporo maseczek, bo były okazje i.. lubię testować wciąż inne maski! :D Cieszę się, że nie ma tych nowości aż tak dużo - to znaczy, że ograniczanie się idzie mi dobrze :)

Co z nowości znacie? a co was zaciekawiło?

Buziaki
Oktawia

Nowości kwietnia! Lovely, Dermedic, Vianek..

Nowości kwietnia! Lovely, Dermedic, Vianek..

Hej!

W tym miesiącu ograniczyłam się do rzeczy których potrzebuję i które od razu pójdą w ruch. Tak przynajmniej sobie wmawiam.. Nowości nie ma dużo, ale to dlatego, że nie uwzględniłam tutaj paczki z Meet Beauty, o którym będzie osobny wpis! 

 


 Dermedic hydrain3 - płyn micelarny i krem-żel ultranawilżający


Już testuję ten duet. Płyn mam w małej pojemności, więc zabrałam go sobie na wyjazd :) Za to żel jest leciutki i będzie idealny na lato!

Lakiery hybrydowe PALU Cosmetics


Ta marka to dla mnie nowość - wybrałam trzy bardzo użytkowe kolory, których jeszcze nie mam. Szczególnie podoba mi się czerwień i niedługo wyląduje na moich pazurkach :D

Lovely, liquid camouflage 


Udało mi się go kupić na promocji! Złapałam najjaśniejszy kolor z gamy, czyli jedynkę. Ten aplikator jest naprawdę ogromny, a sam produkt.. to będzie hit ;)

Equilibra, maska do włosów


Od dawna chciałam ją kupić. Choć moje włosowe zapasy jeśli chodzi o maski są.. wciąż spore, to wzięłam ją bez zastanowienia. W Hebe kosztowała nieco ponad 20zł i niższej ceny nie było nawet w sklepach internetowych.

 Vianek, krem do rąk i płyn micelarny z serii odżywczej


 Miałam z tej serii krem pod oczy, który bardzo lubiłam. Te dwa produkty były z gazetą i całość kosztowała.. 10 zł. Żal było nie brać! ;) choć krem do rąk poleciał już do mojej przyjaciółki.

Schwarzkopf, beautifyin shampoo for silver and white hair


To maluszek, idealny na spróbowanie. Liczę na efekt wow, bo ostatnio bardzo rzadko korzystam z ochładzających kolor szamponów.

Wibo, pomada do brwi w odcieniu blonde


Ten kolor jest świetny! Ciut jaśniejszy od soft brown, wygląda na moich brwiach znacznie lepiej.

Alterra, pomadka ochronna z rumiankiem


Dużo dobrego o niej słyszałam, a akurat nie miałam nic bez koloru, co mogłabym wrzucić do torebki. Kupiłam ją też z myślą, ze używał jej będzie mój facet - jest neutralna i bez dziwnych wzorków na opakowaniu.


Lovely, golden glow 


Nie mam akurat żadnego chłodnego bronzera, a przy mocniejszym makijażu lubię mocniej podkreślić policzki. Bardzo podoba mi się ten kolor, choć dla wielu dziewczyn może być za chłodny - ja nie jestem typowo ciepła. :) ps ukruszył mi się, gdy sięgałam po niego z szafki. Na szczęście tylko w jednym miejscu i to nie poszło dalej!

Loreal,tusz do rzęs Paradise extatic


Ten tusz jest bardzo zachwalany, a ja już nie mam nic w zapasach. Co prawda maskara, której aktualnie używam jeszcze się nie kończy, ale dla mnie tusz to kosmetyk, który muszę mieć! Więc czemu nie kupić go taniej ;)

Eos, balsam do ust w sztyfcie


Kultowe jajeczko doczekało się tradycyjnej wersji w sztyfcie! Super, że ten produkt też wliczał się w promocje :) Mam ją w użyciu od niedawna i niestety już zepsuł mi się mechanizm wysuwający pomadkę.. Niefajny początek, ale może się jeszcze polubimy.


Pause box kwiecień 2018


Pudełko pokazałam już na blogu (klik) i uważam, że zawartość jest super! Niektóre z kosmetyków już są w użyciu w łazience :)


Choć tylko przy niektórych produktach napisałam, że ich używam, to tak naprawdę większość już wskoczyło na miejsce zużytych kosmetyków! Recenzje będą się pojawiały na instagramie, więc zachęcam do śledzenia mnie tam - > klik

Daj znać co udało Ci się kupić w Rossmannie - może część z twoich zakupów pokrywa się z moimi?

Buziaki
Oktawia
Ulubieńcy wakacji 2017 - pielęgnacja

Ulubieńcy wakacji 2017 - pielęgnacja

Hej! 

Na blogu jeszcze nigdy nie pojawili się ulubieńcy.. I na pewno nie będzie to comiesięczna seria, jak denko czy nowości.  Chcę, aby posty pojawiały się na koniec danej pory roku, a co z tego wyjdzie? :) Zobaczymy! Koniecznie dajcie znać w komentarzu co sądzicie o tym pomyśle. Na pierwszy ogień zapraszam na produkty, które sprawdziły mi się podczas tych wakacji - bo latem ten okres ciężko było nazwać.. :)


Iwostin, Solercin Purritin 
Krem ochronny SPF 50+ był mi niezbędny szczególnie w czerwcu. Po zabiegach kwasami nie mogłam opalać buzi, a ze względu na tendencje do niedoskonałości i cerę tłustą wybrałam wersje dedykowaną właśnie takiej cerze. Może ten krem nie matował jakoś specjalnie, ale chronił i spokojnie mogłam nosić na nim makijaż. Więcej o nim pisałam tutaj -> klik 


Avene, Cleanance Hydra krem łagodzący 
Po kuracji kwasami moja skóra potrzebowała ukojenia i nawilżenia. Postanowiłam kupić krem w aptece, wybrałam sobie konkretny, ale go nie było,. Konsultanta zamiast niego poleciła mi właśnie ten krem z Avene i to był strzał w dziesiątkę. Nie zawiera parafiny, łagodzi, nawilża i sprawdza się pod podkład. Ukoił moją skórę po zabiegach, która teraz jest w świetnej kondycji. Więcej o nim pisałam tutaj -> klik



Vianek, odżywczy krem pod oczy 
Alergia znacznie wysuszyła mi okolicę pod oczami i większość kremów tylko przykrywała problem lub pomagała w niewielkim stopniu. A tutaj? Efekt wow, bo w końcu wgłębienia po suchych miejscach są mniej widoczne, skóra zdecydowanie odżyła i nie mam już z nią żadnych problemów. Mimo mocno odżywczego działania krem nie obciąża i ma lekką konsystencję, dzięki temu stosuję go i rano i wieczorem. Więcej o nim tutaj -> klik

B-lens, hialdrops krople do suchych oczu 
Nosząc soczewki, oczy przesuszają mi się szybciej, a tym bardziej, jeśli korzystam z klimatyzacji. Zbawieniem okazały się krople dołączone do szkieł kontaktowych, które kupiłam w Rossmannie (sytuacja kryzysowa, pękła mi soczewka i musiałam szybko znaleźć zastępstwo). Swobodnie i bezpiecznie mogłam ich używać w ciągu dnia, ponieważ można je stosować z wszelkiego typu szkłami. To był mój must have na wyjazdach, bo dzięki nim, nawet po wielu godzinach w samochodzie czy hotelu, czułam się komfortowo i nie musiałam rezygnować z soczewek! :)


Bania Agafii, oczyszczająca maska dziegciowa do twarzy 
Nie spodziewałam się po niej aż takich efektów! Skóra po niej jest oczyszczona, pełna blasku, a wszystkie niedoskonałości są wyciszone i to bez przesuszenia! Ten produkt jest dla mnie kolejnym dowodem, że nie należy skreślać danej marki tylko dlatego, że do tej pory nie trafiłam na kosmetyk, który by mi się sprawdził. Inaczej nie odkryłabym tej perełki! :)Więcej pisałam o niej tutaj -> klik

Lush, Mask of Magnaminty
To już kultowy produkt marki, więc będąc w Pradze nie mogłam przegapić okazji, żeby go kupić. Dla mojej cery tłustej jest świetny, bo faktycznie oczyszcza, a skóra wygląda po nim jak nowa! Podoba mi się, że gdy mam ochotę po prostu myję nim twarz i zmywam, a gdy mam więcej czasu robię sobie z niego maseczkę :) Na temat Mask of Magnaminty pojawi się osobny wpis! <3






Ziołolek, Linovit A+E dermatologiczny żel do mycia 
To jest odkrycie, które sprawdzi się o każdej porze roku! Żel, którym może umyć się każdy członek rodziny od twarzy, aż po stopy :) Uratował mi skórę (dosłownie!) gdy uczulił mnie jeden z kosmetyków.. Zmniejszał podrażnienie, przestawało swędzieć i zniknęło dość szybko. Poświęciłam temu produktowi cały wpis na blogu -> klik
W sklepie www.ziololek.pl obowiązuje 10% na wszystko (łącznie z przecenami) na hasło ''kosmetykowyzg''. Spieszcie się, bo rabat niedługo wygasa :D


Artemis, cleansing gel z serii Med 
Zachwycił mnie swoją uniwersalnością, bo można nim umyć całe ciało. Dzięki temu, że mam małą wersję (znalezioną w kalendarzu Douglas) chętnie zabierałam go na wyjazdy i nigdy, mimo zmiany wody, mnie nie zawiódł i nie pojawiały się po nim niedoskonałości - wręcz przeciwnie, jeśli cos mi wyskoczyło, ten żel to łagodził. Pisałam o nim tutaj ->klik
Tak naprawdę Linovit to dużo tańszy i większy odpowiednik Artemis :D

Biolove, mgiełka do ciała zielona herbata 
Sięgałam po nią w gorące dni. Odświeża oraz delikatnie nawilża, więc była idealna po opalaniu. Zapach ma przepiękny, słodki, ale orzeźwiający! Szkoda, że nie utrzymywał się dłużej na skórze, był niesamowicie subtelny. Dzięki temu, że opakowanie jest plastikowe spokojnie mogłam zabierać mgiełkę na wakacje, czy po prostu do torebki.


Balea, arbuzowy żel pod prysznic 
Już rozumiem fenomen tych żeli - one pachną bosko! <3 ta wersja jest szczególnie wakacyjna. Nawet mój facet chętnie sięgał po ten żel właśnie ze względu na zapach! Oprócz lekkości i fajnego odświeżenia, żel przyzwoicie myje skórę i jest całkiem wydajny.



Spodziewajcie się również części ulubieńców z kolorówką!
Co z moich ulubieńców znasz? 

Buziaki
Oktawia

NOWOŚCI SIERPNIA! Michael Kors, Balea, Urban Decay..

NOWOŚCI SIERPNIA! Michael Kors, Balea, Urban Decay..

Hej!

Dobrze, że mam wolny jeszcze wrzesień, bo nie mogę uwierzyć, że to koniec wakacji! A koniec miesiąca to kolejne podsumowanie go nowościami.. ja jak co miesiąc jestem w szoku. :D


1.  Michael Kors Wonderlust 



Jeśli widziałaś urodzinową wishlistę (klik) to wiesz, że te perfumy były na liście! Mój ukochany podarował mi je w prezencie urodzinowym, który był niespodzianką. :)

2. Lakiery hybrydowe - Semilac i Neonail 



Zostając w temacie prezentów - od siostry dostałam sześć przepięknych kolorów lakierów hybrydowych! Pięć z nich to Semilac'i, a jeden to termo color od Neonail.

3. The ultimate handy set



Siostra do prezentu dołączyła mi podróżny zestaw do rąk, który zawiera : krem, żel antybakteryjny, chuteczki zwykłe oraz mokre. A to wszystko pachnie wiśniami!
Zestaw kupiła w Tk maxxie.

4. Urban Decay 24/7 Glide-on Lip pencil w odcieniu Turn on i The balm better up eyeshadow stick w odcieniu Moonshot 



Moja przyjaciółka zrobiła mi niespodziankę i.. przyleciała na moje urodziny wcześniej ze Stanów. W prezencie dostałam od niej kredkę do ust w pięknym odcieniu różu oraz cień w kremie, który tworzy idealną, różową taflę! Ona po prostu wie, że kocham róż! <3

5. Revlon Ultra HD matte lipcolor 600 Devotion



To już ostatni kosmetyczny prezent! Moi przyjaciele znają mnie doskonale - wiedzą, że kocham różowy, kosmetyki i jedzenie :) Co mnie zaskoczyło w tym produkcie to to, że jest to matowy błyszczyk, a nie szminka. Jestem ciekawa czy jest jakaś różnica, czy to tylko chwytliwa nazwa :D


6. Biofficina Toscana oczyszczający szampon do włosów (koncentrat) i odbudowująca maska do włosów



Te kosmetyki dotarły do mnie na sam koniec lipca, ale miałam już wtedy napisany post z nowościami. Pokazałam je wam na instagramie (klik) i od jakiegoś czasu są już w użyciu :) są to produkty naturalne i nietestowane na zwierzętach, dostać je można w sklepie Biofemina (klik)

7. Wibo eyebrow pomade w odcieniu Soft Brown



Nareszcie udało mi się ją dorwać! Przy każdej wizycie w Rossmannie rozglądałam się za nią, a tym razem było po kilka sztuk z każdego koloru i była przeceniona :D

8.Pilaten i Vianek normalizująca maseczka do twarzy 



 Chcę sprawdzić czy oryginalna maska Pilaten różni się od tej, którą mam z Aliexpress (klik) a Vianka chciałam spróbować od dawna, bo czytałam o ich maskach sporo dobrego. Cieszę się, że obie kupiłam stacjonarnie w Jaśminie.


9. Skin 79 Snail i Mizon enjoy vital-up time



Wciąż szukam fajnych masek z płachcie, jak narazie najbardziej polubiłam się z tymi z Multibiomask (klik). Te dorwałam również w Jaśminie i pokładam w nich spore nadzieje!


10. Mixa płyn micelarny przeciw przesuszaniu 



Ich płyn do demakijażu z pompką to mój hit  i zużyłam już kilka opakowań. Dlatego mam zaufanie do tej marki i tym razem sięgnęłam po wersje przeciw przesuszaniu, liczę że moja skóra pod oczami będzie w jeszcze lepszej kondycji.

11. Balea odżywka do włosów More Blond



W sierpniu udało mi się wyskoczyć na kilka dni do Berlina co wiązało się z obowiązkową wizytą w DM. Pytałam was co warto kupić i polecałyście produkty do włosów - wzięłam te oto odżywkę. Będzie jednak musiała poczekać na testy :)


12.Balea malinowy żel antybakteryjny 



Spodobało mi się jego opakowanie, bo ten żel można przyczepić do paska torebki. Moim zdaniem warto nosić takie produkty przy sobie, bo czasami nie mamy jak umyć rąk.


13. Maybelline korektor intant anti-age effect 



Gdy go zobaczyłam nawet się nie zastanawiałam.. Polowałam na niego będąc już w zeszłym roku na wyspach brytyjskich i w końcu udało mi się go kupić w Berlinie! :) Wiem, że niedługo wchodzi do Polski i mam nadzieję, że do tego czasu uda mi się napisać jego recenzję.


14. Paczka niespodzianka od sklepu Labiola



A w niej krem receptura 171 odżywienie od Make me bio oraz dwa produkty firmy Bioline - hydrolat melisa oraz żel do mycia twarzy i ciała oliwa z oliwek i werbena. Pokazałam ją już na instagramie! (klik), a tu zostawiam link do sklepu (klik)


Mimo, że jest tego dużo większość tych kosmetyków jest już w użyciu! :) ale i tak co miesiąc sobie obiecuję, że przy następnym poście z nowościami będzie tego mniej..

Co z tym kosmetyków znasz? 

Buziaki
Oktawia  
Copyright © 2016 Kosmetykowy Zawrot Glowy , Blogger