Polecam

Huda Beauty coral obsessions - czy warto? Recenzja, swatche i makijaże.

Huda Beauty coral obsessions - czy warto? Recenzja, swatche i makijaże.

Hej! 

Mam wrażenie, że odkąd ja mam swoją małą paletkę z Hudy wyszły już ich z jeszcze trzy serie.. Cóż. Ja naprawdę te palety testuję, wożę ze sobą, sprawdzam na różnych bazach i w przeróżnych warunkach. Testy palet zdecydowanie zajmują mi zawsze najwięcej czasu, ale to też dlatego, że nie używam ich codziennie. Wersję Coral dostałam od siostry i.. sama nie wiem czy akurat bym się na nią zdecydowała w sklepie. Dlaczego? Zapraszam na recenzję! 



Zaczynając od czysto technicznych rzeczy : paleta ma dziewięć cieni, więc wcale nie tak mało, i są to dwa błyski i siedem matów, ale zamknięte są one w kwadratowym, tekturowym opakowaniu. Dzięki temu zajmuje ona naprawdę bardzo mało miejsca! Duży plus daję tę za to lusterko, które jest spore i dobrej jakości, często robię przy nim makijaże na wakacjach.


Paletka jest naprawdę porządnie wykonana. Cienie są wprasowane równo, nic nie odstaje, a sam karton, mimo wyginania, trzyma się świetnie.
Kolorystyka jest zdecydowanie ciepła i choć wydaje się monotonna - mamy tutaj zarówno różowe jak i pomarańczowe odcienie. 


Szkoda jednak, że nie są one ciut bardziej zróżnicowane. Szczególnie jeśli chodzi o cienie w kolorystyce różowej, są podobne zarówno w opakowaniu jak i na oku. Są tu tylko dwa błyski i one też są niestety bardzo podobne, mimo że jeden jest bardziej pomarańczowy, a drugi bardziej różowy. Poza tym są one dość ciemne i makijaż z ich użyciem jest zawsze dość intensywny. Muszę jednak przyznać, że te blaski pięknie odbijają światło i widać je już z daleka!


Co do matów - każdy się pięknie rozciera. Można je budować, dokładać, przyklepywać, a i tak zawsze się pięknie rozblendują. Nie przypominam sobie, żebym zrobiła sobie nimi plamę. Nie są to szalenie napigmentowane cienie, ale uważam to za plus - są idealnie wyważone, nie trzeba ich budować w nieskończoność, a przy tym można je sobie stopniować.
makijaż z użyciem różowych odcieni

makijaż z użyciem pomarańczowych odcieni



Dla mnie jakość jest świetna i poradzi sobie z tymi cieniami każdy. Dzięki temu, że się tak fajnie dokładają i blendują prosty makijaż wykonuje czasami dosłownie przy dwóch pociągnięciach pędzla. Gdybym szukała czegoś w konkretnych kolorach to na pewno zerknęłabym właśnie na te mini paletki. Poręczna, świetna jakość i łatwa w obsłudze! Cena to 130zł.

Jestem ciekawa co wy sądzicie o palecie - podoba wam się? Czy zupełnie nie dla was? A może ją posiadacie?

Buziaki
Oktawia
Pod lupą : maseczki w płachcie Uni Touch

Pod lupą : maseczki w płachcie Uni Touch

Hej!

Ostatnio testuję naprawdę sporo maseczek w płachcie. Wciąż nie zachwycam się tą formą maskowania i uważam, że ma wiele wad, jednak.. to chyba najszybsza opcja odżywienia skóry, a taką maseczkę jestem w stanie zrobić wszędzie, bo nie muszę jej zmywać. Do maseczek w płachcie przekonuje mnie też fakt, że trafiam na coraz lepsze, albo - w końcu na takie, które spełniają moje oczekiwania! 



Tym razem pod lupę biorę trzy, dość ekskluzywne maseczki marki Uni Touch. Każda z nich w Sephorze kosztuje 44 zł, co uważam za naprawdę sporo jak na jednorazowy produkt. Same opakowania zachwycają prostotą, niesamowicie mi się podobają! Wymagania co do masek były więc naprawdę spore, chciałam efektu wow!

UniTouch Caviar Extract Face Mask (klik)



Kawior brzmi ekskluzywnie, ale kojarzy mi się tylko z dobrym jedzeniem. A wiedziałaś, że przeciwdziała starzeniu się skóry? Jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe i witaminy, a dzięki temu wspomaga odnowę komórek i regeneruje uszkodzoną barierę naskórka. Wydaje się więc to idealna propozycja dla cer, które były za mocno przesuszane lub przesadnie oczyszczane. I tę maskę jako pierwszą wzięłam po lupę. 

Pierwsze co mnie zaskoczyło to niesamowicie cieniutki płat! Tak cienki, że przebijała przez niego skóra na tyle, iż widać było moje piegi czy nawet przebarwienia. Z aż tak delikatnym płatem się jeszcze nie spotkałam, przylegała dosłownie idealnie - pewnie nawet gdybym w niej skakała i się schylała to nic by nie spadło. Dobrze, że płachta była zabezpieczona taką siateczką, bo łatwo się dzięki temu ją nakładało. Mimo, że płat był cieniutki to nic się nie porwało, nawet nie naderwało i sam materiał wydawał się być wytrzymały. 

Materiał był naprawdę mocno nasączony, bardzo dużo esencji zostało też w opakowaniu (nie zmarnowała się, zużyłam przez kolejne dni), ale mimo to maska po 15 minutach zaczęła mi przysychać ( a nie może zaschnąć, bo wtedy ''wyciąga'' to co oddała skórze). Po zdjęciu płachty skóra się nie lepiła, nie miałam też potrzeby nakładać nic dodatkowo na noc. Na efekty czekałam do rana i.. buzia była rozświetlona, przez kilka dni lepiej trzymała nawilżenie i uczucie ściągnięcia minęło! Muszę przyznać, że czuć było, że skóra jest jakby gęstsza i nie przesusza się. Mimo fajnych efektów to nie poczułam takiego wow. Myślę jednak, że to dlatego, że mam jednak zadbaną cerę i mocno przykładam się do pielęgnacji. Na cerze, gdzie ta pielęgnacja nie jest rozbudowana, lub nawet nieco jest zaniedbana, myślę, że byłby zachwyt i byłoby widać to działanie!
Według mnie zapach był praktycznie niewyczuwalny. Nie ma tu konserwantów.
Skład : AQUA, PROPYLENE GLYCOL, LACTOBACILLUS FERMENT, BUTYLENE GLYCOL, TREHALOSE, PENTYLENE GLYCOL, DISODIUM EDTA, GLYCERIN, HYDROLYZED ROE,GLYCOSAMINOGLYCANS,GLYCOGEN, FUCUS VESICULOSUS EXTRACT, DEXTRIN ,HYDROLYZED HIBISCUS ESCULENTUS EXTRACT, CITRUS AURANTIUM DULCIS FLOWER EXTRACT, SEA WATER EXTRACT, COLLOIDAL PLATINUM, SORBITOL ,YEAST FERMENT EXTRACT, HYDROLYZED COLLAGEN, HYDROXYETHYLCELLULOSE, AVENA SATIVA KERNEL EXTRACT, XANTHAN GUM, SODIUM HYALURONATE, ETHYLHEXYLGLYCERIN, CAPRYLYL GLYCOL, GLYCERYL CAPRYLATE, DIPROPYLENE GLYCOL

Uni Touch Jasmine Extract Face Mask (klik)




Jaśmin wspomaga regenerację komórek, pomaga w regeneracji i przywraca skórze blask. Oprócz tego olejek jaśminowy jest jednym z droższych, ponieważ żeby uzyskać 1 gram potrzeba aż 8000 kwiatów jaśminu! To właśnie dzięki niemu oraz dzięki świetlikowi maska ma pomóc szczególnie cerze poszarzałej odzyskać promienny wygląd.
Tu płat był taki sam jak przy wersji kawiorowej i tu też się tym zachwycałam! Na szczęście jednak ta wersja nie wyschła mi na buzi tak szybko i spokojnie trzymałam ją 20 minut, a maska była wciąż dość mokra.

Tę maskę również zrobiłam wieczorem i efekty obserwowałam głównie rano. Buzia była promienna, taka rozświetlona, ujednolicona i.. wyglądała jakoś po prostu lepiej! Mimo, że nie było tu szalonego nawilżenia to czuć było, że ta skóra jest odżywiona. Nie miałam potrzeby nakładać już nic dodatkowo na noc. Zdecydowanie to maseczka dla zmęczonej cery, szarej, takiej która gdzieś straciła blask. To też będzie super opcja przed ważnym wydarzeniem, gdy chcemy wyglądać jak najlepiej ( proszę tylko nie rób jej wtedy pierwszy raz - najpierw sprawdz czy efekt Ci się podoba - bo wszystkie mamy inne cery i oczekiwania - oraz czy Cię nie uczula!). Tutaj już efekt mi się naprawdę bardzo podobał! Szkoda, że zapach jaśminu był delikatnie wyczuwalny. Choć wolę tak, niż miałabym nie wysiedzieć w maseczce ze względu na zbyt intensywny aromat.
Skład : AQUA, PROPYLENE GLYCOL, BUTYLENE GLYCOL, LACTOBACILLUS FERMENT, TREHALOSE, PENTYLENE GLYCOL, DISODIUM EDTA, EUPHRASIA OFFICINALIS EXTRACT, YEAST FERMENT EXTRACT, SEA WATER EXTRACT, HYDROXYETHYLCELLULOSE, AVENA SATIVA KERNEL EXTRACT, XANTHAN GUM, SODIUM HYALURONATE, JASMINUM SAMBAC FLOWER EXTRACT, ETHYLHEXYLGLYCERIN, CAPRYLYL GLYCOL, GLYCERYL CAPRYLATE, DIPROPYLENE GLYCOL


Uni Touch Orchids Extract 3D Face Mask (klik)

 


Ta wersja wygląda moim zdaniem najbardziej luksusowo! Nawiązuje też do korzeni, ponieważ marka pochodzi z Tajwanu, który słynie z orchidei. W maseczce jest wyciąg z orchidei pozyskany w profesjonalny sposób tak, żeby wyciągnąć z kwiatu jak najwięcej, ale oprócz tego jest baobab czy niesamowicie poszukiwane ostatnio w kosmetykach - ceramidy, które między innymi wspomagają regenerację komórek.  A do tego czarne, przepiękne opakowanie i ta obietnica 3d na opakowaniu - co to w ogóle jest? Otwieram, a tu szok.. Bo płachtę zaciąga się za ucho i obejmuje również podbródek. Trochę przez to ściąga, ale po zdjęciu nie czułam żadnego dyskomfortu za uszami.Tu płat już nie był tak piękny, bo zdecydowanie był grubszy i miał odstające szycie na środku. Przylegał jednak bardzo fajnie, był najmniej, ale wystarczająco, nasączony, ale esencja nie kapała. Co mnie też zaskoczyło to fakt, że esencja była dość gęsta i taka jakby.. mleczna. Bałam się, że przez to będę się lepić jak szalona, jednak na szczęście nic takiego nie miało miejsca.

Buzia była od razu po zdjęciu widocznie zliftingowana. Owal pociągnięty do góry, do tego cera rozświetlona i promienna, gęsta, odżywiona i nawodniona. Dosłownie wszystko, czego można oczekiwać od takiej maseczki, ale.. myślę, że najlepiej sprawdzi się właśnie na cerze, jakiej jest dedykowana. Dojrzałej. Bo choć widziałam świetny efekt to wiem, że na mojej cerze po prostu maska nie miała jak się wykazać. :D
Rano buzia wciąż była naciągnięta, rozświetlona i sprężysta, ale jednak najlepsze efekty było widać bezpośrednio po zdjęciu płachty. To idealna maska bankietowa, przed dużym wydarzeniem. To właśnie efekty po tej maseczce podobały mi się najbardziej.
SkładAQUA, PROPYLENE GLYCOL, LACTOBACILLUS FERMENT, BUTYLENE GLYCOL, TREHALOSE, CAMELLIA OLEIFERA SEED OIL, PENTYLENE GLYCOL, HYDROXYETHYL ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, GLYCERINE, AVENA SATIVA KERNEL EXTRACT, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, TOCOPHERYL ACETATE, SEA WATER EXTRACT, HYDROLYZED ADANSONIA DIGITATA EXTRACT, CERAMIDE 3, PEG-7 GLYCERYL COCOATE, PHALAENOPSIS AMABILIS EXTRACT, SODIUM HYALURONATE, MAGNOLIA LILIFLORA FLOWER EXTRACT, ETHYLHEXYLGLYCERIN, CAPRYLYL GLYCOL, GLYCERYL CAPRYLATE, DIPROPYLENE GLYCOL


Czy warto się skusić? Tak, ale raczej przy cerach bardziej dojrzałych lub wymagających. To zdecydowanie wysokiej jakości produkty, ale też mają w związku z tym wysoką cenę. 
Jestem ciekawa czego wy szukacie najczęściej w maskach w płachcie? Ja zdecydowanie odżywienia, rozświetlenia i nawilżenia właśnie! 

Buziaki
Oktawia
Prezent marzeń - dzień w Spa!

Prezent marzeń - dzień w Spa!

Hej!

Ile to razy przy jakiejkolwiek okazji zastanawiałaś się co można jeszcze danej osobie podarować? Portfel już dawno kupiłaś, tak samo pasek, kosmetyki czy perfumy.. No i ile można wręczać tych samych prezentów? Z pomocą przychodzi tu prezent marzeń! Ja stronę znałam już dawno, odwiedzałam kilkukrotnie i zawsze podobała mi się ta idea. Ciekawa jak to działa?

 


Prezent marzeń znajdziecie na stronie internetowej (klik), ale też w wielu miastach mają punkty stacjonarne w galeriach. Ja wielokrotnie przyglądałam się ofercie w jednej z galerii w Szczecinie, ale z tego co widzę niestety wyspa została zlikwidowana. Wracając jednak do tematu - na portalu znajdziecie wiele kategorii : od urody, przez kulinaria i na ekstremalnych atrakcjach kończąc. Na pewno więc spokojnie znajdzie się coś dla każdego, a dodatkowo można wszystkie atrakcje przefiltrować przez te dla niej i dla niego oraz wpisując miasto lub okolicę w której prezent miałby być zrealizowany.


Do mnie voucher trafił pięknie zapakowany. Torba, w niej metalowe, porządne pudełko, a w środku składane na trzy zaproszenie. Wszystko jasne, przejrzyste, zawiera wszelkie informacje o tym co i gdzie oraz jak się przygotować. Podoba mi się też to, że jest podany czas do kiedy voucher jest ważny!


Mam pewne doświadczenie z różnymi voucherami, bo często wybieram wszelkie masaże i zabiegi dla mamy. I ten naprawdę był piękny, estetyczny, a Pani w recepcji, gdy szłam go zrealizować były zachwycone, gdy go wyciągnęłam! To metalowe pudełko i przejrzyste zaproszenie naprawdę robi robotę.


Co do usługi - wybrałam pakiet, który obejmował klasyczny masaż całego ciała i ekspresowy zabieg na twarz. Wszystko odbyło się w Baltica Wellness&Spa w Szczecinie.



To był mój pierwszy zabieg na ciało ever. Nigdy nie byłam masowana, pewnie nie zdecydowałam się też nigdy wcześniej na taką usługę, ponieważ taki dotyk obcej osoby jest dla mnie dość niekomfortowy. Jednak pani sprawiła, że czułam się w gabinecie naprawdę swobodnie. Ba! Po pięciu minutach czułam się tak komfortowo, że naprawdę się zrelaksowałam i.. sam masaż mi się bardzo podobał! Na pewno teraz chętnie zdecyduję się na tego typu usługę ponownie.


Następnie wykonywany miałam zabieg ekspresowy na twarz. Do wyboru miałam masaż twarzy na kremie lub peeling enzymatyczny z wybraną maską. Zdecydowałam się na drugą opcję, z maską nawilżającą. Wszystko odbyło się profesjonalnie, Pani pytała o wszelkie uczulenia, doradziła, naprawdę czułam się zrelaksowana w gabinecie! Ostatecznie efekt też mi się podoba, bo buzia faktycznie dostała zastrzyk nawilżenia, nie jest przy tym obciążona i nic mi nie wyskoczyło.


Jestem zadowolona i z wybranej usługi i ogólnie z prezentu! Warto sobie przejrzeć ofertę, może chociażby się zainspirujecie co do prezentu :)

Post powstał dzięki zaproszeniu na zabieg od prezent marzeń :)

Buziaki
Oktawia
Trzy hity blogerek, które się u mnie nie sprawdziły.

Trzy hity blogerek, które się u mnie nie sprawdziły.

Hej!

Na pomysł postu wpadłam przypadkiem, przeglądając kosmetyki w toaletce. Analizowałam każdy produkt i czasami zastanawiałam się dlaczego to kupiłam.. Okazuje się, że mam kilka kosmetyków, które były wszędzie pokazywane, rozsławiane, pojawiały się w ulubieńcach, miały być też idealne dla mnie. I cóż, nie zawsze to zagrało. Będzie więc o rozczarowaniach i fenomenach, które u mnie po prostu nie działają.

 

 


1. Nars, radiant concealer


Oh, ile to ja się go naoglądałam na youtubie i nasłuchałam o nim na instagramie. Miał być ideał - lekki, kryjący, cudownie wyglądający i dodatkowo super gama kolorystyczna! No wszyscy go wychwalali. Dobrze, że skusiłam się na małą wersję, która kosztowała i tak.. 70zł za 1,4ml! Ten korektor wygląda u mnie pod okiem okropnie, jakby się ważył. Niezależnie czy nałożony na krem, bez niczego, czym przypudrowany. Próbowałam go już nosić na wszelkie sposoby! Zużyłam go na niedoskonałości i śmiało mogę nazwać go przereklamowanym bublem.

2. Kredka do brwi z Golden Rose


Produkty tej marki zazwyczaj się u mnie nieźle sprawdzają, a że z produktów do brwi najbardziej lubię kredki postanowiłam, że muszę sprawdzić ten hit. I cóż, już od pierwszego użycia byłam nie do końca zadowolona. To nie tak, że to zły produkt, ale nie jest to najwyższa jakość. Przy malowaniu widać kreski, nie jest tak miękka i plastyczna jakbym chciała. Nigdy nie udało mi się nią osiągnąć naturalnie wyglądających brwi. Trwałość też nie jest najlepsza, bo przy przetarciu kredka znika i robią się prześwity. To nie bubel, ale według mnie nic wyróżniającego się.

3. Korektor Make up Revolution conceal&define


Myślałam, że jestem ostatnią osobą testującą ten korektor. Mam wrażenie, że jak wyszły wiele osób sprowadzało go zza granicy, bo takim hitem się okazał! Mocno kryjący, idealny pod oczy i w spoko cenie, no ciężko się było nie oprzeć. Trafiłam na niego w Hebe, bez problemu znalazłam najjaśniejszy kolor. W domu, już po otwarciu poczułam, że po prostu śmierdzi farbą, ale pomyślałam, że ok.. użyję. Co prawda u mnie nie ma reakcji alergicznej, ale u siostry już tak. Wiadomo jak to z alergiami bywa, więc gdyby był super pewnie kupiłabym go ponownie, ale.. on nie wygląda dobrze pod okiem. Ciastkuje się, po czasie wchodzi mocno w linie i niestety nie kryje aż tak, jak tego oczekiwałam. Przy tym jest naprawdę ciężki i potrafi przesuszyć.


Wybrałam te trzy produkty, bo aktualnie jestem na etapie ich ostatecznego zużywania i niewracania do nich :D Zawsze staram się jakoś zużyć produkt, chyba że jest skrajnie beznadziejny lub robi mi krzywdę. Jestem ciekawa czy znacie te produkty i co o nich sądzicie. :)


Buziaki
Oktawia
trzy kultowe produkty : Zoeva Graphic Brows, Longstay Precise Browliner i Brow Divine Nabla

trzy kultowe produkty : Zoeva Graphic Brows, Longstay Precise Browliner i Brow Divine Nabla

Hej!

Powracam po dość długiej przerwie, ale na pewno nie na stałe. Niestety, ale po prostu nie daję rady robić wszystkiego na uczelnie, pisać licencjatu, chodzić na praktyki i żyć normalnie, a przy tym prowadzić regularnie bloga i instagrama. Każdy wpis zajmuje mi co najmniej kilka godzin i zazwyczaj nie jestem w stanie go stworzyć w jeden dzień (zdjęcia, jakaś lekka przeróbka, tekst) ale dość marudzenia! Będę się tutaj pojawiać, przynajmniej raz na jakiś czas :) Lubię to moje miejsce i nie zamierzam z niego rezygnować. 


Ten wpis miałam napisać już przynajmniej z trzy miesiące temu. Jednak ciągle chciałam jeszcze ''ostatecznie'' przetestować kredki i.. wszystkie trzy są na wykończeniu. Zostało mi ich dokładnie na kilka użyć, a tej z Zoevy na jedno maksymalnie i.. jej jako jedynej nie opisałam jeszcze na moim instagramie (klik). < - jeśli mnie nie śledzicie zapraszam, jestem tam znacznie częściej i to tam właśnie pojawiają się pojedyncze recenzje!



Postanowiłam zestawić te trzy kredki ze sobą, ponieważ są bardzo podobne! Wszystkie mają cieniutki rysik, a z drugiej strony spiralkę. Różnią się oczywiście marką, kolorem i ceną, ale też zdecydowanie każda jest inna w pracy i daje ciut inny efekt.

od lewej : Golden Rose, Zoeva i Nabla


Zoeva Graphic Brows 42 zł
Niby miękka, ale dla mnie jakoś to nie to. Nie z każdym pociągnięciem zostawia wyraźny kolor na skórze, ale jednocześnie spokojnie można nią dorysowywać włoski. Wytrzymuje cały dzień bez rozmazywania i nie zmienia koloru, a można nią uzyskać ładny, nieprzerysowany efekt a przy tym spokojnie wypełnić braki. Rysik jest niezwykle precyzyjny, ale przez to że jednak brak mu takiej masełkowości nie wystarczą dwa pociągnięcia. Niemniej jednak kredka jest nieźle napigmentowana i przyzwoicie miękka.

Golden Rose Longstay Precise Browliner 20zł
Hit na insta i u blogerek, ma całkiem niezłą gamę kolorystyczną, jest łatwo dostępna i stosunkowo tania. Brew nią umalowana wygląda naturalnie, bez problemu wypełniam nią prześwity i dorysowuje pojedyncze włoski, jednak nie jest ona szalenie miękka. Moim zdaniem mogłaby być ciut mniej ołówkowata, lepiej ślizgać się po skórze i być odrobinę bardziej napigmentowana. Mimo, że ją lubię to żeby uzyskać satysfakcjonujący efekt muszę włożyć jednak ciut więcej pracy niż przy Zoevie czy Nabli. Trwałość jest fajna na co dzień, cały dzień jednak nie przetrwa, a po przejechaniu palcem ciut znika. W tej cenie fajna, ale moim zdaniem to najsłabsze ogniwo tego zestawienia. Pisałam o niej ciut więcej tutaj (klik)

Nabla Brow Divine (klik) 52 zł
Najbardziej masełkowa z tych trzech i najszybciej mi się nią pracuje. Daje też najbardziej delikatny i naturalny wygląd, dzięki temu najbardziej lubię jej używać do codziennych makijaży. Po prostu jej ufam, nie rozmazuje się i nie zdarzyło mi się wykonać nią przerysowanych brwi. Nie sięgam po nią jednak gdy robię mocniejsze oko, bo nie jestem w stanie osiągnąć nią osiągnąć nią wyrysowanego, ostrzejszego łuku. Wszystkie makijaże wykonane przy użyciu tej kredki są ''miękkie'' nawet bez przesadnego wyczesywania. Niestety spiralka połamała mi się już na samym początku i za to duzy minus, bo ten plastik w jakim jest kredka wydaje się być dość słaby..

Kolory od góry : GR 105, Zoeva cinereous i Nabla Venus

Choć wszystkie trzy lubię to na ten moment z chęcią wrócę tylko do Nabli. Najbardziej odpowiada mi jej kolor, bo jest dość chłodny i jasny. Efekt jaki daje ta kredka jest też najbardziej naturalny z tych trzech, bez ostrych kresek. O dziwo mam ją najdłużej i jest jej najwięcej, a używam jej tyle co pozostałych plus mają one wszystkie prawie taką samą gramaturę. (Zoeva i GR 0,09 g, a Nabla 0,085g)


Najmniej lubię Golden Rose, bo jest najtwardsza i najcieplejsza, jednak wciąż uważam ją za naprawdę fajną kredkę. Zoeva za to jest trwała, używam jej też przy robieniu mocniejszych makijaży, ale mam jednak problem z jej pigmentacją. Niby jest lekka, ale jak przycisnę ciut mocniej to powstaje brzydka krecha..


A Ty, używasz kredek do brwi? Szczerze mówiąc ja najbardziej lubię właśnie nimi wykonywać makijaż brwi i wybieram raczej te cienkie, zakończone z drugiej strony spiralką :)

Buziaki
Oktawia
(dwu)tygodnik, czyli o wszystkim i o niczym. Beauty hejt, świąteczny klimat i prezenty!

(dwu)tygodnik, czyli o wszystkim i o niczym. Beauty hejt, świąteczny klimat i prezenty!

 Hej!

Wierzcie lub nie, ale naprawdę polubiłam te tygodniki i staram się wyrwać choć chwilę, żeby coś naskrobać dla was. Dla mnie to też taka odskocznia i miejsce, gdzie mogę się podzielić z wami przemyśleniami.  Ostatnio na social mediach zrobiło się głośno i też chciałam dołożyć dwoje trzy grosze, ale reszta wpisu jest utrzymana w świątecznej atmosferze <3



Beauty hejt czy konstruktywna krytyka? 
Granica jest cienka, ale jest różnica pomiędzy powiedzeniem/napisaniem komuś ''ale jesteś brzydka'', a ''według mnie ten kolor pomadki nie pasuje''.. Mam jednak wrażenie, że cokolwiek teraz napiszesz, nie słodząc ''ojezu piękna'' czy ''idealny makijaż'', jest odbierane jako hejt.
A hejt jest wtedy gdy ktoś obraża Ciebie lub twoich bliskich, komentuje rzeczy, na które i tak nie masz wpływu lub jest wulgarny. I naprawdę nie rozumiem tego trąbienia teraz o tym, żeby nie mówić niemiłych rzeczy.. Czy w realnym życiu też słyszycie tylko słodkie słówka? Bo ja myślę, że nieraz w szkole czy pracy usłyszeliście coś negatywnego na swój temat. Często te uwagi to są również kwestie o których nawet nie pomyśleliśmy, ale może faktycznie robiliśmy coś nie tak!
Konstruktywna krytyka to nic złego. Nie ma też nic złego w wyrażaniu swojego zdania! Ja osobiście wolę nie napisać nic, niż pisać, że ''moim zdaniem ten makijaż Ci nie pasuje''. Jeśli jednak dostałabym taki komentarz to oczywiście, że byłoby mi przykro, ale.. może wtedy bym faktycznie zobaczyła, że tego typu make up nie jest dla mnie? :)
Nie chcę być źle zrozumiana, bo nie powinno być według mnie przyzwolenia na pisanie niemiłych rzeczy. Pamiętajcie też, że każdy jest inny, ma swój styl i nie jesteś zupą pomidorową - nie każdy Cię musi lubić. Jednak każdy ma prawo do kulturalnego wyrażenia swojej opinii, która nie musi być słodzeniem i głaskaniem po główce.
Z drugiej strony, warto też uwierzyć w siebie i nie przejmować się nadto zdaniem innych. Wszystkich i tak nie zadowolimy, więc nawet nie warto próbować. Jeśli miałaś ochotę przefarbować się na czerwono i czujesz sie w tym kolorze zajebiście to naprawdę komentarz w stylu ''ładniej Ci było w..'' nie powinien Cię ruszać :D


Świąteczny szał
Naprawdę wyczekuję tych świąt! Czekam na wolne, czas spędzony z rodziną bez pośpiechu i świąteczne gotowanie (naprawdę to lubię :P). Na szczęście mam już skompletowane prezenty dla najbliższych, ale musiałam w weekend podejść do galerii i.. to co tam się dzieje to jest masakra! Mimo, że byliśmy o 10 rano było naprawdę dużo ludzi, wszędzie kolejki, porozwalane ciuchy. Dobrze, że większość kupowałam przez internet i wszystko mi już doszło, a jeśli wciąż nie wiecie co podarować bliskim.. Stworzyłam kosmetyczny prezentownik!(klik) Wiele drogerii i perfumerii wciąż ma rabaty, zarówno online jak i stacjonarnie.(np w Douglas : SWIETA2018(-20%) czy Mintishop XMASLENKA (-10%)

Prezenty dla samej siebie
Od Pixi dostałam piękną, świąteczną paczkę! Aż pół litra toniku z moim imieniem <3 Już stoi w mojej łazience.


W końcu też zdecydowałam się na zakup balsamu od Czarszki. Miałam na niego od dawna ochotę, a gdy zobaczyłam, że od przyszłego roku ma podrożeć wiedziałam, że muszę go zamówić. Wzięłam wersję regulująca, do cery problematycznej.



Dostałam też pachnącą przesyłkę od Targów Beauty Days oraz Fullmellow - kulę do kąpieli i mus do ciała. Bomba zdecydowanie mi się przyda na przedświąteczny chill w wannie :D


Świąteczny odcinek specjalny ''Chilling Adventures of Sabrina'' 


Czekałam na niego! Naprawdę! Bo miała się pojawić mała Sabrina, bo miały być duchy.. ale ten odcinek to nic innego jak kontynuacja serialu. Mała Sabrina pojawiła się na ekranie może przez trzy sekundy, a później akcja toczyła się jak zawsze. Sam temat mnie nie powalił, myślałam że będzie straszyć, że coś niespodziewanego się wydarzy.. Choć było dość świątecznie, to dla mnie niestety bez wow.

Kluseczka


Włączyliśmy ten film, bo spodziewaliśmy się, że będzie śmieszny.. Momentami był, ale to zdecydowanie nie jest komedia! Film porusza ważne tematy i uniwersalne w każdym wieku, spokojnie można go oglądać w rodzinnym gronie. Tytułowa Kluseczka jest raczej przeciętną dziewczyną przy kości, której mama była kiedyś Miss i prowadzi konkursy piękności. Wszystko kręci się wokół konkursu właśnie, akceptacji, miłości i przyjaźni, z dobrą muzyką w tle!

Jumanji przygoda w jungli 


Chcieliśmy iść na to do kina, ale jakoś zabrakło czasu i dopiero teraz obejrzeliśmy tę część i była..  super! Trochę emocji, humoru i zaskoczenia. Naprawdę fajnie zrobiony film, który idealnie wpasuje się na popołudniowy chill.

Kronika świąteczna 


Żeby się trochę nastroić postanowiliśmy też obejrzeć film świąteczny i wybór padł na produkcję z tego roku. I.. niestety to raczej fajna opcja do rodzinnego oglądania z młodszym rodzeństwem czy kuzynostwem. Co prawda trochę się pośmialiśmy, ale to było tylko kilka fragmentów. Nie żałuję spędzonego czasu, można sobie ten film odpalić np do robienia pierników :D


Dajcie znać jak się nastrajacie na święta! Chcę jeszcze bardziej wejść w ten klimat.. :D

Buziaki
Oktawia
Najciekawsze kosmetyczne zestawy prezentowe na Święta! Co warto kupić na prezent?

Najciekawsze kosmetyczne zestawy prezentowe na Święta! Co warto kupić na prezent?

Hej!

Przygotowania do świąt pełną parą, a sklepy zasypują nas nowymi promocjami, ofertami.. Co wybrać, żeby przy okazji nie oszaleć? Przygotowałam według mnie najciekawsze zestawy prezentowe typowo pod choinkę. Starałam się, aby były to produkty łatwo dostępne również stacjonarnie, więc w zestawieniu są tylko zestawy tylko ze sklepów, które są popularne w całym kraju.  Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam w tym zakupowym szaleństwie!

 

 



Belief     Cena : 89zł
 Cukierek z bestsellerami marki! W środku jest aż pięć minisów : pianka do mycia twarzy, tonik, serum, krem do twarzy i krem pod oczy. Moim zdaniem prezent jest z serii tych bezpiecznych - można go podarować niezależnie od wieku, nie trzeba też znać preferencji czy typu cery obdarowywanej osoby, bo te kosmetyki są po prostu nawilżające.

Origins   Cena: 149 zł
 Aż sześć produktów do pielęgnacji , po 15 ml każdy! I wszystko w pięknym cukierku :) Mamy tutaj : maskę oczyszczającą Clear Improvement, krem pod oczy Ginzing, delikatna dermabrazja modern friction, krem do rąk Make a difference, żel nawilżający do twarzy Ginzing i żel do mycia twarzy Checks and Balances. Super zestaw dla pielęgnacyjnych freaków :)

Marc Jacobs  Cena : 79zł
Bardzo elegancki cukierek zawierający kultową maskarę i szminkę w uniwersalnym odcieniu. Oba produkty to minisy. W zeszłym roku kupiłam go na prezent (motywem przewodnim na crakerze była panterka) i osoba obdarowana była bardzo zadowolona. Ucieszą się z tego zestawu zarówno mama, babcia jak i przyjaciółka.


Sephora favourites beauty essentials Cena : 129 zł
Hity z perfumerii Sephora! Fajny zestaw np dla nastolatki, bo mamy tutaj wszystkiego po trochu, czyli : oczyszczająca, bąblująca maska w płachcie z Glamglow, plastry oczyszczające na nos marki Sephora collection, miniatura pianki do mycia ciała  z Rituals z serii Ritual of Sakura (moim zdaniem najpiękniej pachnąca seria!), mini rozświetlacz w płynie w odcieniu Opal z Becca, mini lakier do paznokci Malaga Wine z OPI, mini tusz do rzęs Better Than Sex od Too Faced, mini eyeliner z KVD, mały primer Hangover z Too Faced oraz pełnowymiarowa, matowa kredka do ust w odcieniu Cruella z Narsa.

 Sephora favourites Korea Selection Cena : 129zł
Zestaw dla fanek koreańskiej pielęgnacji, sprawdzi się niezależnie od wieku. W środku znajduje się pięć pełnowymiarowych produktów : maska w płachcie awokado i maska w płachcie seaweeds od TonyMoly, płatki pod oczy z Kocostar, maska gumowa Shake&Shot nawilżająca z DrJart+ oraz maseczka oczyszczająca pory black space z the OOZOO (gdzie esencje wciska się przed nałożeniem!). Oprócz tego są też super minisy : nawilżający krem do twarzy z Belief, stick oczyszczający z Caolion, black sugar splash mask ze Skinfood oraz dyniowa maseczka oczyszczająca ze złotem z Too Cool For School.

 Biotherm Cena 59zł
Dość uniwersalny zestaw miniatur dla mężczyzn. Myślę, że można go podarować zarówno młodszemu bratu i dziadkowi. Mój facet dostał ten set z dwa lata temu i był z niego zadowolony. Są tutaj : pianka do golenia (50ml) żel do mycia twarzy (40ml) oraz krem-żel nawilżający (20ml). Moim zdaniem te pojemności, szczególnie jak na miniatury są naprawdę spoko - wystarczą zdecydowanie na więcej niż dwa użycia.

Boss Bottled Zestaw Cena 295 zł
To jedyne perfumy w całym zestawieniu, ale nie mogłam ich nie umieścić. Kupuję któryś z zestawów przynajmniej raz w roku. :) Uwielbiam je i gdybym miała wąchać jedne męskie perfumy do końca życia to na pewno byłyby to te! zestaw z żelem pod prysznic wydaje mi się być najlepszą opcją, ale jest też dostępna wersja z dezodorantem. Jeśli 50ml perfum to według was za mało, jest również dostępny zestaw z żelem i dezodorantem wraz ze 100ml butelką perfum, ale w wyższej cenie. Wszystkie zestawy kosztują tyle, ile sam zapach w tej pojemności.

Dr Irena Eris Platinum Cena 149zł
Zestaw raczej dla taty lub dziadka, myślę że jest dedykowany dojrzałym mężczyzną. W środku są trzy produkty : szampon zagęszczający włosy, krem regenerujący na noc i balsam po goleniu. Wszystkie kosmetyki są pełnowymiarowe. 






 the Ritual of Sakura Cena 299zł
Największy z zestawów (ale mniejsze można złapać w znacznie niższych cenach!) wydaje mi się być najciekawszy, bo produktów w środku jest naprawdę dużo! Jest pianka pod prysznic, peeling do ciała, mgiełka do pościeli i ciała, balsam do ciała oraz coś ekstra czyli świeczka i herbatka. Dla mnie ta wersja zapachowa jest najpiękniejsza, w zeszłym roku przyjaciółka kupiła ją mamie z mojego polecenia i mój chłopak również kupił ją dla swojej mamy. Obie kobiety były naprawdę zachwycone zarówno zapachem jak i działaniem.

Dr Irena Eris Neometric 50+ Cena 189zł
Pomysł na prezent dla mamy lub babci, który również sama kupiłam w tym roku na prezent. Są tutaj dwa kremy po 50ml : na dzień i na noc, oraz 7 sztuk kapsułek. Jeśli chciałybyście kupić np tylko jeden krem to każdy kosztuje.. około 150zł! :) Więc zestaw z rabatem -20% jest w cenie jednego kremu :D

Foreo Here&there Cena 599zł
Dwie szczoteczki w cenie Luna mini 2! Czyli Luna play wychodzi jako gratis :) Wiem, że wiele osób szaleje za tymi szczoteczkami,a zdecydowanie nie jest to tania zabawka. Może Święta to właśnie dobry moment, żeby poprosić Mikołaja o taki gadżet?

Hypnose Doll Eyes Lancome Cena : 155zł
Kultowy tusz z czarną kredką i piękną, różową pomadką. Są różne wersje tego zestawu, ale ta wydaje mi się najbardziej uniwersalna. Cały zestaw kosztuje tyle, co sam tusz, a dodatkowo jest w uroczym, różowym opakowaniu!

Origins Skin Matte Moisturizer Cena 145zł
Zupełnie nie wiem dlaczego, ale ten zestaw nagle nie jest już dostępny online. Widziałam go jednak stacjonarnie, więc może tam uda wam się go złapać! W cenie kremu są tutaj trzy produkty do twarzy po 15ml każdy! Ta seria matuje skórę, jednocześnie dbając o jej nawilżenie. 

Plaisir Box Voyager Cena 159zł
Zestaw trzech mini paletek od Zoevy! Idealne w podróż, małe i świetnie skomponowane. Każda z nich ma po sześć cieni. Z takiego zestawu ucieszy się zarówno osoba która raczkuje w makijażu, jak i ktoś zaawansowany. Dwie paletki to minisy kultowych Cocoa Blend i Caramel Melange, a trzecia to nowość Spice of Life - równie piękna!


 Enchanted Glow Becca Cena 149zł
Coś dla sroczek! Trzy mini rozświetlacze w odcieniach : Opal, Moonstone i C Pop. A wszystko w przepięknym opakowaniu, naprawdę cieszy oko.


torcik z Benefit Cena 219zł
Wybrałam moim zdaniem najciekawszy z torcików, bo jest ich kilka. W tym znajdują się : kultowa Hoola, baza Porefessional, tusz do rzęs RollerLash i rozświetlacz w płynie HighBeam. Wydaje mi się, że są to pełnowymiarowe produkty, wiec cena jest jak najbardziej korzystna! Z każdego z tych produktów z chęcią bym korzystała. No i to opakowanie w kształcie torta - cudo.

Nars Little Fetishes Orgasm Cena 99zł
Dwie miniatury kultowego Orgasmu : róż do policzków i pomadka. Podobno to kolor, który pasuje każdemu :)

Charming hands set Sephora collection Cena 49zł
W zeszłym roku kupiłam zestaw z liskiem dla babć i obie były zadowolone! Jest tutaj maska na dłonie, krem do rąk kokosowy i mały ocieplacz. A wszystko z uroczym motywem sówki. Moim zdaniem to bardzo uniwersalny prezent, który ucieszy każdą kobietę.


Dream Queen Makeup Collection TooFaced Cena 259zł
Świetny zestaw dla osób, które dopiero zaczynają, ale również i dla tych zaawansowanych! A myśląc praktycznie będzie też fajny do podróży. Jest tutaj paleta, w której są raczej zachowawcze kolory cieni do oczu, ale kilka z nich się wyłamuje np piękna błyszcząca zieleń! Do tego po prawej znajdują się produkty do twarzy : dwa róże, rozświetlacz i bronzer. Dodatkowo w zestawie jest mini tusz Better Than Sex, błyszczyk w odcieniu Pink Swan, mini mgiełka do utrwalenia makijażu Hangover i piękna kosmetyczka.

High on Lashes Clinique Cena 99zł
Clinique co roku wypuszcza naprawdę wiele zestawów i mogłabym tu umieścić je wszystkie, ale wybrałam akurat ten z tuszem High Impact Mascara, który bardzo lubi moja mama i właściwie od dawna sięga już tylko po niego. Nie uczula jej, a miała z tym duży problem przy tuszach typowo drogeryjnych. Tutaj dodatkowo jest świetna, czarna kredka i mini balsam do demakijażu!


Zestaw do włosów Biowax Cena 25zł
Kto nie kocha mango? Ja mogłabym mieć połowe kosmetyków kokosowych, a połowę właśnie mango :D Ta seria z Biowax jest wyjątkowo chwalona, więc cieszę się, że wypuścili zestaw świąteczny. Jest tutaj szampon, odżywka i maska, czyli coś, co się przyda każdej kobiecie!

 Miya zestaw róża Cena 36,99zł
Kocham tę esencję na równi z kokosową. Sama chciałam spróbować właśnie kremu i zamierzałam kupić zestaw, ale u mnie wszędzie już wykupiony. Mam nadzieję, że uda wam się go złapać! Sprawdzi się zarówno dla nastolatek jak i dorosłych już kobiet :)

Orientana ze śluzem ślimaka Cena 85zł
Bardzo lubię kosmetyki tej marki i choć tych konkretnych nie miałam, to wiem że ślimak może działać cuda! W tym pięknym secie jest krem do twarzy i pod oczy oraz urocza bransoletka.


Vianek zestaw nawilżający Cena 29.99 zł
Niby set dedykowany cerze suche i wrażliwej, ale nawilżenia potrzebuje każda cera. Moim zdaniem to świenty zestaw np dla siostry czy przyjaciółki, ale również dla mamy! Jest tutaj tonik oraz krem na noc.

Zestaw winogronowy Biolaven  Cena 29.99zł
 Ten płyn micelarny jest ulubieńcem wielu, a oprócz niego w zestawie jest krem do twarzy na dzień. Są to kosmetyki do każdego rodzaju skóry, a sam set jest bardzo uniwersalny. Myślę, że to też może być pomysł nawet na prezent na klasowe paczki świąteczne :)

Klikając w nazwę przekieruje was bezpośrednio do konkretnego zestawu!
Jak widzicie są tu głównie dwie drogerie - Sephora oraz Natura. Nie jest to żadnej post sponsorowany, po prostu tam znalazłam najciekawsze oferty i każdy z tych zestawów bym z przyjemnością kupiła dla kogoś z rodziny lub sama dostała! Niestety zestawy w Douglas na stronie internetowej mnie nie powaliły, tak samo te z Rossmanna. Być może stacjonarnie jest szersza oferta, ale starałam się wybrać tak, żeby można było kupić zarówno online, jak i stacjonarnie produkty. Niestety niektóry zestawy z Sephory są już niedostępne na stronie, ale spokojnie można je kupić stacjonarnie - na stronie też można łatwo sprawdzić dostępność w najbliższej dla was perfumerii.

Mam nadzieję, że wpis wam się spodobał i skorzystacie z moich propozycji!
Buziaki
Oktawia
Copyright © 2016 Kosmetykowy Zawrot Glowy , Blogger