Moja poranna pielęgnacja - lato

Moja poranna pielęgnacja - lato

Hej! 

Lato już oficjalnie się rozpoczęło - nareszcie! W tym okresie częściej chodzę bez makijażu, a moja pielęgnacja trochę się zmienia. Jeśli jesteś ciekawa jak dbam o twarz codziennie rano zapraszam do dalszej części wpisu :) 



Od jakiegoś czasu regularnie sięgam po tonik. Co prawda od zawsze tonizuję twarz wieczorem, ale przy stosowaniu go rano widzę fajne efekty. Szczególnie polubiłam się z wersją różaną od Evree (klik), ponieważ nawilża i daje, pożądane rano, uczucie odświeżenia. Oprócz samego produktu uwielbiam ten atomizer, który rozpyla delikatną mgiełkę! <3
Od kiedy wyrównuję pH rano nie mam już takiego problemu z ciemniejącymi podkładami. Nie chcę tutaj jednak rozwodzić się na ten temat, ale zachęcam do googlania jeśli też macie z tym problem. :)


Daje tonikowi chwilę, żeby się wchłonął, a w międzyczasie dbam o usta. Niestety są one z natury bardzo suche..


Peeling rano robię tylko wtedy, gdy planuję nałożyć na usta matową szminkę. Ostatnio używam lip scrubu z Lush'a w wersji bubblegum (klik)


Po Carmexa wiśniowego(klik) sięgam za to każdego ranka, bo jako jeden z niewielu naprawdę nawilża moje usta na dłużej. Do tego ma SPF 15 - mało, ale zawsze coś! :) 
W tym czasie tonik się wchłonął, a ja wracam do pielęgnacji skóry. Najczęściej zaczynam od okolicy pod oczami.

Krem odżywczy z Vianka to dla mnie nowość i używałam go dopiero kilka razy - kupiłam go typowo do stosowania na dzień, pod makijaż. Jak narazie spisuje się na medal, ale to jeszcze nie czas na werdykt :D Za to Panda's Dream od Tony Moly (klik) używam zazwyczaj na wieczór, ale gdy nie miałam innego kremu pod oczy ten też fajnie spisywał się na dzień. Nie lubi się niestety z niektórymi korektorami i może się ważyć - trzeba mieć to na uwadze. Fajnie odświeża i dlatego najlepiej jest go używać prosto z lodówki!


Na twarz nakładam albo krem z filtrem 50+ z Iwostinu, albo krem z serii pep-start od Clinique.
Po filtr sięgam, gdy wiem, że spędzę więcej czasu na zewnątrz - jestem po leczeniu u dermatologa i filtry to u mnie must have. Ja mam wersję do skóry tłustej/trądzikowej, która ma matować. Nie nazwała bym jej tak, ale mniej się świeci, w porównaniu do innych filtrów. Jego konsystencja jest ciężka i kremowa,  więc odpuszczam go gdy bardzo się spieszę. Makijaż nałożony na niego od razu brzydko się waży, ale gdy odczekam chwilę wszystko wygląda normalnie :)

po lewej Clinique, po prawej filtr z Iwostinu

Za to HydroBlur Moisturizer od Clinique (klik) jest mega lekki, nawilża i daje efekt mega wygładzonej skóry. Ma naprawdę matowe wykończenie i lubię po niego sięgać, gdy wiem, że makijaż będę miała na buzi cały dzień. Nakładam go również gdy nie wychodzę z domu oraz gdy maluję się na szybko - tutaj nie trzeba czekać, bo on wchłania się natychmiast.

Nie ma tego dużo, bo rano nikt nie ma czasu :) Jestem ciekawa jak wygląda wasza pielęgnacja twarzy rano! Dajcie znać w komentarzu. 

Zapraszam was również do dołączenia do społeczności BuyBlo! Każda osoba, która zarejestruje się przez mój link otrzyma 50zł gratis do pierwszej wypłaty środków z BuyBlo. A jeśli nie wiecie o co chodzi, to napisałam co i jak tutaj -> klik
Zapraszam was również na mój profil w BuyBlo https://buyblo.com/kosmetykowyzawrotglowy/ 

Buziaki
Oktawia
Niedziela dla włosów dla zabieganych i leniwych :)

Niedziela dla włosów dla zabieganych i leniwych :)

Hej!

Nie sądziłam, że przy okazji wpisu o szczotce (klik) tak wam się spodobają moje włosy - jest mi naprawdę bardzo miło. Swoje włosy farbuję na blond od lat i robię to tylko u fryzjera. Z natury mam jednak włosy falowane, niesforne i podatne na uszkodzenia - to typowe wysokopory, a do tego jeszcze je rozjaśniam.. Aktualnie jestem z nich całkiem zadowolona, chociaż nie jest to stan docelowy - pielęgnacja wymaga czasu i systematyczności. Przynajmniej raz w tygodniu staram się zdziałać coś więcej niż mycie +odżywka, ale tak, żeby nie zajęło to więcej czasu. I uwierzcie, da się!

Nie jestem włosową guru, a to tylko część mojej regularnej pielęgnacji. Jeśli będziecie ciekawe i spodoba wam się post na pewno będę go aktualizować i opisywać również inne etapy w drodze do pięknych, zdrowych włosów!Bez przedłużania... Zapraszam!

1. Porządne rozczesanie



Brzmi banalnie, ale uwierzcie, że to bardzo ważny krok i pamiętam o nim przed każdym myciem włosów. Na zdjęciu włosy po dwóch dniach, już przyklapnięte i bez blasku, oraz ciut spuszone na końcach.

2. Olejowanie

 


Tym razem postawiłam na olej ze słodkich migdałów (klik), który już mi się kończy. Czasami sięgam też po lniany, który można kupić w każdym spożywczym czy w aptece.
Włosy olejuje zazwyczaj na sucho, szczególnie gdy naprawdę nie mam czasu. Wylewam odrobinę na dłoń, rozprowadzam między palcami i przeczesuję włosy. Staram się pokryć całe włosy, ale tak, żeby nie ściekał z nich olej :) umiar jest tutaj wskazany!


Gdy włosy mam już pokryte biorę głowę w dół i kręcę je, a następnie robię koka. Specjalnie z głową w dół, żeby był na czubku. Mam wtedy pewność, że nie wybrudzę ubrań czy kanapy w razie, gdyby coś mi się osunęło. :) Poza tym taką fryzuję najlepiej schować pod czepkiem!


 A co jeśli czepka nie mamy? Zupełnie nic.. Ja nie zawsze go zakładam, szczególnie gdy siedzę z olejem dłużej, bo wkurza mnie ten szelest :)
Naolejowane włosy najlepiej trochę podgrzać suszarką, żeby wszystko lepiej się wchłaniało, ja jednak nigdy tego nie robię. Z takimi włosami siedzę zazwyczaj nie krócej niż dwie godziny, można iść tak spać, ja jednak nie przepadam za myciem włosów rano :)

3. Emulgowanie odżywką




 Świetny sposób szczególnie, gdy macie problem z domyciem oleju. Ten krok nie jest konieczny, ja jednak zawsze go stosuję. Wykorzystuję do tego zazwyczaj odżywki/maski, które okazały się niewypałem tak jak balsam odżywczy nr 3 łopianowy propolis od Babuszki.
Najpierw trochę spłukuję olej, a następnie porządnie pokrywam włosy odżywką.  Ten balsam akurat nakładam na całość i czekam chwilę - może z minutę. Po tym spłukuję wszystko letnią wodą.

4. Mycie 



Nie używam do tego nigdy mocnych szamponów, żeby nie wymyć wszystkiego, a szampon rozwadniam i lekko spieniam na dłoni. Staram się myć głównie skalp. :)
Tutaj tak naprawdę wystarczy wziąć taki szampon, jakiego używa się zazwyczaj. Głowę myję dwa razy. 

5. Odżywka/ maska



Ostatni krok. Zawsze wybieram tutaj maskę bądź odżywkę, która jest nawilżająca, ma w składzie olejki, ekstrakty - jedyne czego unikam to proteiny (tak, żeby zachować w miarę równowagę PEH). Nakładam ją na włosy na kilka minut i co ważne - wczesuję ją! Mam wtedy pewność, że nic nie ominęłam :) Zawsze spłukuję odżywkę chłodną (ale nie zimną) wodą.
Aktualnie używam Oblepikha Siberica rokitnikowa odżywka do włosów normalnych i suchych, ale super sprawdzała się również odżywka z Isany (klik)(klik) czy Kallos Blueberry(klik) albo Algae (klik).

6. Schnięcie, czesanie i serum 


kolor włosów to znowu kwestia swiatła w mieszkaniu :(

Włosy po takim zabiegu są dużo bardziej błyszczące i nie puszą się oraz są sypkie. Nie czeszę ich, gdy są mokre i odciskam je w specjalny turban (klik). Śpię w mokrych (sic!), ale przerzucam je ''za'' łóżko, dzięki czemu schną same i nie wycierają się :) Rano zawsze nakładam serum, aktualnie wciąż to samo z Marionu (klik).

nie są takie krzywe, po prostu część się wywinęła :D
W każdym kroku możecie zastosować inne kosmetyki, które służą waszym włosom. Całe takie spa nie trwa u mnie dużo dłużej niż normalne mycie włosów (bo tak czy siak zawsze nakładam odżywkę), a widzę dużą poprawę - szczególnie przy regularnym stosowaniu.

A Ty nakładasz regularnie olej na włosy? Może masz inne włosowe patenty na małe spa? :) 

Buziaki
Oktawia
Olivia Garden fingerbrush large - szczotka idealna!

Olivia Garden fingerbrush large - szczotka idealna!

Hej! 

Przez lata byłam wierna Tangle Teezer'owi , ale gdy mój egzemplarz był już na wykończeniu stwierdziłam, że tym razem postawię na szczotkę z rączką. Nad fingerbrushem zastanawiałam się właściwie przez kilka.. miesięcy! Zawsze tak mam z produktami, które mają mi posłużyć dłużej :) Szalę przelała Natalia z BlondHairCare (klik) i grupa WŁOSING na facebooku - tak oto od kwietnia jestem szczęśliwą posiadaczką Olivia Garden Fingerbrush w wersji large.



Już na wstępie wam zdradziłam, że to była świetna decyzja. Zakochałam się w tej szczotce od pierwszego czesania i rozumiem już każdy zachwyt nad nią. <3
Zacznę może od jej kształtu, ponieważ jest on niespotykany. Nie jest to tylko zabieg stylistyczny, szeroko rozstawione igły w ośmiu rzędach bez problemu rozczeszą nawet największe kołtuny. Dodatkowo przy każdej jest kępka z włosia dzika (naturalnego).
Szczotka (poza igłami i włosiem) jest wykonana ze sztucznego tworzywa, które jest porządne - po dwóch miesiącach nie widać żadnych śladów użytkowania, a brałam ją nawet w podróż.



Włosy można z niej bez problemu wybrać ręką, ale na włosiu z dzika osadza się niestety kurz. Czyszczenie wymaga więcej czasu niż przy np TT, nie jest jednak skomplikowane. Raz na jakiś czas (staram się to robić regularnie, w końcu używam jej nawet kilka razy dziennie) myję ją dobrze spienionym, delikatnym szamponem, a po dokładnym wypłukaniu nakładam odżywkę (ze względu na naturalne włosie), którą zmywam po kilku minutach. Najczęściej robię to podczas mycia włosów, bo odżywki i tak wczesuję :)


Kolejnym dowodem na to, że jest to niesamowicie przemyślana szczotka jest jej końcówka. Uchwyt, za który możemy ją powiesić w łazience jak np suszarkę, jest bardzo przydatny szczególnie w małych łazienkach. Oprócz tego jest to wyjmowany szpikulec, którym możemy rozdzielać pasma! Genialne, prawda?Ale przecież nie tylko takie detale się liczą, więc przejdźmy juz do konkretów!

Jest to najlepsza szczotka jaką się czesałam i jaką byłam czesana (łącznie z fryzjerami) i mówię to z czystym sumieniem. Dzięki temu, że jest precyzyjnie wyprofilowana rozczesuje każde pasmo moich grubych i długich i wysokoporowatych włosów docierając do skóry głowy. Niestety jakiś czas temu miałam ogromny problem z kołtunami i ta szczotka rozczesała nawet te, które myślałam, że będę wycinać.. :) i to bez szarpania.


Odkąd jej używam mniej włosów zostaje na szczotce, do tego przestały się elektryzować i puszyć. Nie są również tak podatne na łamanie i wyglądają na ciut gładsze. Nigdy nie sądziłam, że szczotka może mieć na nie aż taki wpływ.

włosy wyglądają tutaj na żółte/rude i niestety to kwestia światła u mnie w mieszkaniu :(

Podczas czesania mam zagwarantowany masaż głowy - niesamowicie przyjemna sprawa, która dodatkowo poprawia krążenie :)
Szczotka jest zdecydowanie warta swojej ceny (około 70zł za wersję, którą ja mam czyli large) i posłuży nam przez lata, jeśli nie chcecie wydawać takiej sumy ot tak możecie poprosić o nią w prezencie. Dostaniecie ją przez internet. Kupując ją ponownie i tak zdecydowałabym się na ten rozmiar, bo dokładne rozczesanie przy długich włosach zajmuje mi chwilę. Jeśli macie krótsze, albo cienkie włosy - spokojnie możecie sięgnąć po mniejszego fingerbrusha. Każde włosy będą z niej zadowolone, a te zniszczone zobaczą największą różnicę.

To mój zdecydowany ulubieniec i będę ją polecać każdemu. Od teraz na pytanie o szczotki zawsze będę odpowiadać Olivia Garden fingerbrush - choć nigdy nie sądziłam, że zakocham się w szczotce.
Przywiązujesz dużą wagę do pielęgnacji włosów? Może masz te szczotkę? :)

Buziaki
Oktawia
Niezbędnik w podróży? Glov on-the-go

Niezbędnik w podróży? Glov on-the-go

Hej!

Powoli zaczyna się mocno wyjazdowy okres i niezależnie czym podróżujemy, zawsze kombinujemy jak tu zmniejszyć bagaż.. I o ile gdy wyjmiemy jedną z kilku par butów tak naprawdę nie wpłynie to na pobyt, tak jak zrezygnować z kosmetyków? Przecież potrzebujemy wszystkiego! 




W organizacji przydatny okazał się innowacyjny gadżet, czyli rękawica Glov. Firma ma w swojej ofercie specjalną wersję on-the-go przeznaczoną do podróżowania  i jest ona nieco mniejsza niż np ta do cery mieszanej i tłustej, o której już pisałam na instagramie(klik). Rękawica występuje niestety tylko w jednym kolorze, białym
Szczerze powiem, że nie sądziłam, że polubię się ze zmywaniem makijażu w takiej formie. Bałam się, że to taki ''pic na wodę'', ale to działa! Wszystko dzięki włóknom stworzonym w mikro-technologii, które działają jak magnes na zanieczyszczenia - zmywamy nie tylko makijaż, ale również usuwamy nadmiar sebum :) Rękawica jest w 100% antyalergiczna i nadaje się do każdego rodzaju skóry. Włókna zapewniają też lekki peeling i efekt masażu - to jest niezwykle odprężające i bardzo przyjemne. Pobudzane jest przy tym mikro-krążenie skóry. 
Rękawicę należy zmoczyć i jest już gotowa do działania, po demakijażu trzeba ją porządnie umyć ręcznie. Najlepiej zostawić ją w suchym miejscu, żeby wyschła całkowicie na następny demakijaż.

Przygotowałam trzy próby z różnymi kosmetykami, na pierwszy ogień idą pomadki! Oczywiście wybrałam te trwalsze i pozwoliłam im zaschnąć, żeby nie było tak łatwo :)


Dosłownie dwa przetarcia i nie ma śladu. Jedynym mankamentem są drobinki, które są w 11 od Golden Rose. Rękawica niestety je rozprzestrzeniła tam, gdzie tarłam, i wcale nie poprzyklejały się one do włókien.. 
Spróbujmy z czymś jeszcze trwalszym, czyli dwa zastygające korektory i podkład.


Bez problemu domyłam obie pomadki mydełkiem Solid (klik), o którym już pisałam (klik). Ogółem najbardziej lubię myć rękawicę właśnie mydłami w kostce, najlepiej wybrać jak najdelikatniejsze.


Korektorom i podkładowi oczywiście dałam zastygnąć! Wszystko zeszło bez większego tarcia i chyba nawet łatwiej, niż przy szminkach. 
Trzecia próba to cienie z paletki Make up Revolution Beyond Flawless. Specjalnie wybrałam te ciemniejsze, wszystkie mają drobinki.


Drobinki z tych cieni akurat zostały na rękawicy - może jest to zależne od ich wielkości. Znów poszło łatwo i szybko :) 

Ja tej rękawicy używam już od dawna i test zupełnie mnie nie zaskoczył! ;) Tak samo fajnie spisuje się ona na twarzy, nawet przy cięższym makijażu. Mimo, mogłoby się wydawać, małych rozmiarów zmieści się na niej cały demakijaż. 
Glov posłuży nam przez około 3 miesiące (z doświadczenia wiem, że jeśli o nią dbacie to nawet trochę dłużej) regularnego stosowania i zaoszczędzi sporo miejsca, bo zastępuje płyn micelarny i płatki, a do tego zawsze jesteście pewne, że przepuszczą ją na odprawie :)Dla mnie to podróżny must have! Nie zabierze nam też dużo więcej czasu wieczorem, ale trzeba mieć na uwadze to dodatkowe 2-3minutki.  Jej cena regularna to 40zł i dostępna jest np w Hebe, Sephorze, na oficjalnej stronie Glov..

Projekt denko : maj 2017

Projekt denko : maj 2017

Hej! 

Maj dosłownie przeleciał mi przez palce i nawet nie wiem kiedy.. a to jeden z moich ulubionych miesięcy! Mam nadzieję, że czerwiec mnie zachwyci i nie minie mi tak szybko :) W dzień dziecka zapraszam was na niewielkie denko!


1.  Fibreplex No.3 Bonnd Maintainer Schwarzkopf



To naprawdę mocna odżywka! Jeśli dosłownie nic nie działa na wasze farbowane, zniszczone włosy to sięgnijcie po nią.Przeznaczona jest do włosów rozjaśnianych. Trzeba jednak z nią uważać, bo to pierwszy produkt, który przeproteinował mi włosy, a ciężko to zrobić :) Moje włosy są już w miarę odżywione i tak naprawdę była już dla mnie trochę za ciężka. Pamiętajcie przy niej o równowadze PEH (proteiny, emolienty, humektanty).
Pisałam też o szamponie z tej serii -> klik

2. Suchy szampon tropical (coconut&exotic) Batiste



To moje ulubione suche szampony, przetestowałam już wiele opcji zapachowych. Ta jest trochę mdląca i długo czuję ten zapach. Poczytacie o nim tutaj ->klik

3.Antyperspirant invisible for black&white Nivea



Ma całkiem przyjemny zapach i nieźle chroni, a co najważniejsze nie zostawia śladów. Co jakiś czas dokupuję następne opakowania, chociaż ostatnio przerzuciłam się na Rexone :)

4. Effaclar Duo(+) La Roche-Posay i Sensitive Vegetal Yves Rocher


Oba kremy przyjemnie mnie zaskoczyły. Nie mam jednak jakiegoś szczególnego zdania co do Effaclar, bo nie zauważyłam żadnej różnicy - ani poprawy, ani pogorszenia.Spodobała mi się jednak jego konsystencja, przyjemnie się rozprowadzał i szybko wchłaniał. To próbka, którą mogłyście zobaczyć w nowościach(klik) i jeśli go używałyście chętnie poznam wasze zdanie, bo zastanawiam się nad czymś do cery tłustej ze względu na zalecenia lekarza. :)
Sensitive Vegetal miałam już kilkukrotnie w formie próbek. To nie jest to czego ja teraz potrzebuję, ale gdybym miała problem z suchą skórą na pewno bym się nawet nie zastanawiała! Dawał mi uczucie ukojenia po peelingu kwasowym u dermatologa.

5.Krem pod oczy pep-start Clinique


CUDOWNY! Fajnie nawilżał, a był leciutki i nadawał się pod makijaż. Gdyby nie moja chęć testowania ciągle czegoś nowego kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie, ta miniaturka wystarczyła mi na bardzo długo. Na pewno do niego wrócę, a pisałam o nim tu -> klik

6. Maska oczyszczająca owocowa typu peel off 7th Heaven i próbka balsamu do ciała max repair Evree


Mój ulubiony typ masek to te peel off, a ta była przyjemna. Nie ma tu anielskich chórów, ale myślę, że przy okazji jakiejś promocji po nią sięgnę ;) więcej o niej tu ->klik
Próbka balsamu nie zachwyciła mnie na tyle, żeby lecieć po pełnowymiarowy produkt. Fajne nawilżenie, może gdybym aktualnie szukała takiego produktu to bym się skusiła.

7. 40 płatków kosmetycznych maxi Isana



Zazwyczaj nie wstawiam wam tutaj płatków kosmetycznych, bo to nic specjalnego, ale.. Po użyciu tych jestem pewna, że nie wrócę już do tych małych! Dużo większy komfort, czy to przy demakijażu, czy nawet ściąganiu maseczek! Aktualnie kupiłam te z Tami,które pojawiły się w nowościach, bo jest ich więcej ;)


Mówiłam, że nie jest tego dużo? :) Co znałaś, a może nawet też zdenkowałaś w tym miesiącu?


Buziaki,
Oktawia
NOWOŚCI MAJA! Iwostin, La Roche-Posay, Nanshy..

NOWOŚCI MAJA! Iwostin, La Roche-Posay, Nanshy..

Hej!

Przyznam, że bardzo lubię pisać dla was nowości - sama jestem ciekawa ile się tego uzbierało przez miesiąc. Cieszę się, że wy również chętnie je czytacie :) Maj jest jednym z moich absolutnie ulubionych miesięcy, a w tym roku, pod względem kosmetyków, jest dla mnie przełomowy. Staram się zmienić pielęgnacje, a jeśli chcesz dowiedzieć się więcej zapraszam do dalszej części<3

Pokazywałam wam na instagramie co kupiłam mojej mamie z okazji jej święta. Oczywiście wykorzystując fakt, że serum Resibo musiałam zamówić przez internet dorzuciłam kilka produktów dla siebie do testów :)


1. Babuszka Agafia dziegciowa oczyszczająca maseczka do twarzy i odżywczy krem pod oczy Vianek 



Mimo, że kiedyś miałam maseczkę tonizującą od Babuszki z którą się nie polubiłam, bo wywoływała u mnie podrażnienie.. skusiłam się na wersję z dziegciem. Słyszałam o niej bardzo dużo dobrego, a po pokazaniu jej na snapchacie (kosmetykowyzg) również mi pisałyście, że to świetny produkt!
Krem pod oczy Clinique z serii pep-start(klik) akurat jest na wykończeniu i chciałam spróbować czegoś z dobrym składem. Z firmą lubię się tak sobie - miałam próbki kremów i niezbyt mi pasowały, ale mam nadzieję, że się nie zawiodę!

2. Kallos Color



Planuję zrobić osobny wpis na jej temat na blogu i mam nadzieję, że będzie dla was ciekawy... :) Narazie nic nie zdradzam! Maskę mogłam w sumie kupić bez problemu stacjonarnie, ale skoro i tak zamawiałam paczkę to po co miałam targać litr do domu :D

3.Oblepikha Siberica odżywka rokitnikowa intensywne nawilżenie 



Czaiłam się na maskę rokitnikową, ale na początek wzięłam odżywkę. Zupełnie nie planowałam jej zakupu, ale skoro już była w ofercie sklepu, a ja o niej myślałam... :)

4. Puder ryżowy Ecocera



Pytałam was jakiś czas temu o puder, o którym chciałybyście przeczytać. Przyznam, że planowałam kupić coś innego, ale tego z Ecocery jestem bardzo ciekawa, bo chyba jestem ostatnią osobą, która go nie miała.

5. Próbki do zamówienia



Balsam z Evree już wykorzystałam, kojący krem CC i nawilżający krem na dzień z Mincer Pharma jeszcze czekają w kolejce. Wspomniałam wam już, że nie do końca byłam zadowolona z dołączonych próbek :)


6. Miniatury La Roche- Posay Effaclar i Avene Cleanance słońce SPF 50 skóra tłusta



Niestety nie radzę sobię z moją skórą po odstawieniu leków i ostatecznie wybrałam się do dermatologa. Już na pierwszej wizycie Pani doktor zaproponowała mi peeling z kwasem (niestety nie znam kwasu, ani stężenia), oczywiście wypytałam o wszystko i można go było spokojnie wykonać nawet przy takiej pogodzie. Muszę tylko pamiętać o filtrze, dlatego dostałam próbkę tego z Avene do cery tłustej skłonnej do niedoskonałości - nie zapycha i matuje, oraz jest wodoodporny.
Na konsultacji doktor zaleciła mi zmianę pielęgnacji na tę dla cery tłustej i dostałam również duet z serii Effaclar - żel oraz krem. Ciężko mi jednak stwierdzić, czy to akurat na te kosmetyki postawię, ale jedno jest pewne - muszę uważać na typowo drogeryjne kosmetyki, trochę bardziej analizować składy i częściej sięgać po produkty dla cery tłustej/ z niedoskonałościami.

7.Iwostin Solecrin SPF 50



W połowie czerwca czeka mnie jeszcze jeden taki zabieg na buzię. Będzie to już praktycznie lato, więc musiałam zaopatrzyć się większy filtr, tamta próbka to tylko 5ml. Będąc w galerii handlowej wstąpiłam do Superpharm i rzucił mi się w oczy filtr z Iwostinu właśnie do cery tłustej, trądzikowej. Również ma matować i nie zatykać porów oraz być lekki! Skusiła mnie też cena (28zł) więc wzięłam go ''przy okazji''. Przy kasie dostałam drugi filtr z tej samej firmy, ale do skóry naczynkowej i nadreaktywnej - ma hamować powstawanie rumienia i zmniejszać nadwrażliwość skóry. Akurat moja mama ma taką cerę, więc jej go oddam. Było to dla mnie spore zaskoczenie, bo nie widziałam tam nigdzie takiej promocji! :) Dodam jeszcze, że oba filtry mają nadawać się pod makijaż.

8. Kolastyna Luxury Bronze balsam brązujący do ciała jasna karnacja



Do Superpharm weszłam głównie z zamiarem kupna samoopalacza. Niestety jestem bardzo jasna, a na słońcu robię się raczej czerwona, niż brązowa. Nie chcę latem pokazać się biała, bo po 15 minutach będzie mnie wszystko piekło, no i.. wygląda to średnio ;) Na półce znalazłam właśnie ten balsam, była ostatnia sztuka i szybko sprawdziłam informacje o nim z internecie. Większość była pochlebna, więc mam nadzieję, że i mi doda lekkiej 'opalenizny' :D

9. Pędzel Buffed Base R02 Nanshy



Ich pędzle kusiły mnie od dawna. Ten znalazłam akurat w Tk maxx za 28zł, a jego cena regularna to około 50zł :) szukałam takiego kształtu od jakiegoś czasu, więc cieszę się, że udało mi się go upolować :D


10. Płatki kosmetyczne i Bawełniane ręczniczki Tami



Ostatnio polubiłam duże płatki kosmetyczne, a tych z Tami nigdy nie miałam. Za to ręczniczki to dla mnie totalna nowość! Planuję wycierać nimi twarz po kąpieli i zmywać maseczki.


Co z tych zakupów znasz? A może coś przykuło twoją uwagę? Koniecznie daj znać w komentarzu!

Buziaki,
Oktawia
Hybrydy - 7 porad dla początkujących

Hybrydy - 7 porad dla początkujących

Hej!

Hybrydy są ogromny ułatwieniem w życiu codziennym, szczególnie jeśli nie mamy zbyt wiele czasu na takie ''pierdoły'' jak malowanie paznokci. Ja już od dawna wykonuję taki manicure sama, bo bardzo nie lubię się umawiać z wyprzedzeniem (często dwutygodniowym), a jak coś mi odpryśnie bezproblemowo to sobie naprawiam :) Samo robienie hybryd jest naprawdę łatwe i wymaga może odrobinę wprawy, ale przyznam, że gdy zaczynałam, nie szło mi tak dobrze.. Mam dla was kilka wskazówek, o których warto pamiętać, szczególnie jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę z hybrydami!


1. Staraj się nie zalewać skórek

Wiem, wszyscy o tym trąbią! Jednak jest to najczęstsza przyczyna odchodzenia hybryd :) Można wtedy ściągać lakier płatami i trzyma się zdecydowanie krócej. Moim zdaniem lepiej jest nie dojeżdżać do samych skórek, niż je zalać - odrost będzie minimalnie większy, ale manicure będzie się trzymał tyle, ile trzeba :)

2. Uważaj na mocno napigmentowane kolory jak czerń i biel

Jakiś czas po kupieniu zestawu startowego było mi mało i chciałam powiększyć kolekcję. Bardzo podobały mi się białe paznokcie, które pięknie wyglądają na opalonych dłoniach. Zabrałam się więc za mani jak zawsze, położyłam pierwszą warstwę białego i.. wyglądał obrzydliwie po wyjęciu z lampy! Był cały pomarszczony i następne warstwy nie ratowały sytuacji - ostatecznie ściągałam wszystko chwilę po skończeniu.. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, ale te kolory, również te mocno rozbielone, trzeba nakładać bardzo cienkimi warstwami i utwardzać dłużej (ja po prostu robię to dwukrotnie, niezależnie czy w lampie UV czy LED). Moim zdaniem nie są to odcienie dla początkujących, lepiej trochę poćwiczyć i wtedy się na nie zdecydować - nie będziecie rozczarowane jak ja. :)


3. Zabezpieczaj wolny brzeg paznokcia

O tym też wszyscy mówią i warto o tym pamiętać z dwóch powodów. Po pierwsze hybryda lekko się kurczy pod lampą i jeśli zapomnimy o brzegach paznokcie będą wyglądały na niedomalowane. Po drugie łatwiej jest takim paznokciem zahaczyć, bo nie jest on dopasowany do naszej płytki. W efekcie hybryda będzie odchodziła, a przecież chcemy się cieszyć mani jak najdłużej!

4. Nie potrzebujesz setki lakierów

Manicure hybrydowy robi się mniej więcej co dwa tygodnie i uwierzcie, że kilka ulubionych kolorów to wystarczająca liczba. Nawet jeśli robimy jakieś podstawowe wzorki to często nie potrzeba wiele. Fajnym trickiem jest rozbielanie kolorów poprzez dodanie do nich po prostu białego - i już macie nowy odcień!



5. Nie zdzieraj lakieru

To bardzo ważne! Nawet, jeśli wydaje nam się, że lakier odchodzi, to często uszkadza przy tym płytkę. Sama nie zawsze mogę się powstrzymać, ale walczę z tym, bo widzę jak to niszczy paznokcie :) A jeśli lakier nie chce odejść potrzymajcie palce chwilę dłużej w acetonie (nie warto też przesadzać, bo rozpuściłam sobie kiedyś płytkę.. ) Poprawnie zdjęta hybryda nie zniszczy nam płytki.


6. Staraj się nakładać cienkie i równomierne warstwy

Lepiej nałożyć trzy cienkie warstwy niż dwie grubsze. Lakier będzie się lepiej trzymał i lepiej wyglądał! Podczas malowania warto też pamiętać, aby przeciągać pędzelkiem po całym paznokciu za każdym razem, a nie np od połowy. Inaczej mogą nam się zrobić nieestetyczne grudki, albo smugi.

7. Nie pomijaj żadnego kroku przy przygotowywaniu paznokcia

Tak naprawdę to chyba przygotowanie płytki ma u mnie największy wpływ na trwałość manicure. Po nadaniu kształtu porządnie matowię płytkę bloczkiem i przemywam cleanerem. Następnie nakładam primer - jest szczególnie pomocny, jeśli hybryda wam odpada, a wszystko robicie jak należy. Do użytku domowego lepszy będzie ten bezkwasowy (non-acid), bo jest mniej drażniący. Warto pamiętać o tym kroku, bo wpływa on na przyczepność hybrydy do naturalnej płytki (nie zadziała na tipsie)



Mam nadzieję, że pomogłam! A może coś byś tu dodała? :)

Buziaki,
Oktawia
Copyright © 2014 Kosmetykowy Zawrot Glowy , Blogger