(trzy)tygodnik czyli o wszystkim i o niczym. Studia, kalendarz adwentowy i paczki!

Hej!

Tym razem wracam po trzech tygodniach. Niestety dużo się dzieje u mnie ostatnio, o czym wam za chwilę opowiem, i niestety wszelkie blogowe sprawy schodzą na dalszy plan. Niemniej jednak naprawdę wyczekuję momentu pisania tych tygodników (z założenia chcę, żeby wychodził on co dwa tygodnie..) i cieszę się, że poprzedni tak się fajnie przyjął!


Studia, czyli jak robić wszystko na raz i nie oszaleć

Czasami wspominam o tym na instagramie, ale na pewno nie wszyscy wiedzą, że studiuję filologię angielską. Jestem aktualnie na trzecim roku i piszę licencjat, a raczej.. dopiero zacznę. Jako, że zakres mojego seminarium to amerykańska literatura, muszę poświęcić sporo czasu na przeglądanie różnych dzieł i pomocy naukowych, plus przygotowujemy się już jak pisać pracę z tej dziedziny.
Oprócz licencjatu robię praktyki w szkole podstawowej, ponieważ wybrałam specjalizację pedagogiczną. Jest ona najbardziej wymagająca,bo jako jedyni z całego roku musimy robić praktyki (trzy inne specjalizacje nie muszą),a godzin mamy wszyscy tyle samo. Niestety mój plan pozostawia wiele do życzenia, gdyż w poniedziałki jestem na uczelni od 8.15 do 18.30 z jednym okienkiem, a mimo to codziennie mam zajęcia. Przez intensywne poniedziałki weekendy często poświęcam na naukę i.. tak mi lecą te tygodnie.
Nie odbierzcie tego jako narzekanie czy tłumaczenie się - nikt nie mówił, że będzie łatwo. Jeśli będziecie zainteresowani mogę kiedyś napisać trochę więcej o moich studiach :)


Wspólne otwieranie kalendarza adwentowego z Sephory


W tym roku nie mogłam odpuścić! W końcu skusiłam się na kosmetyczny kalendarz adwentowy, w zeszłym roku bardzo żałowałam, że nie zdecydowałam się na żaden. Myślę, że to super sprawa - trochę tak, jakbym codziennie, aż do Wigilii, otwierała jeden prezent. Oczywiście zapraszam was na codzienne, wspólne otwieranie okienek na moje insta stories na instagramie (klik)



Wybrałam kalendarz z Sephory, Christmas to go, który kryje w sobie hity z tej perfumerii. Skorzystałam z kodu -15% (na -20% nie wchodził) i zapłaciłam za niego 330zł. Niemało, ale mam nadzieję, że będę zadowolona! Wiem mniej więcej co jest w środku, ale starałam się nie przyglądać, żeby nie psuć sobie niespodzianki w 100% :D


Zamówienie z Pigmentu 
Zrobiłam zakupy w Pigmencie na -20% , bo kilka rzeczy skończyłam i łatwiej było wszystko złapać online, niż biegać po sklepach. Przesyłka szła dłużej niż zawsze, próbowałam się skontaktować z kurierem w dzień dostawy, że wyjeżdżam - niestety bezskutecznie. Dostałam informacje, że w takim razie moja przesyłka będzie na mnie czekała w ich magazynie, ponad 20 km ode mnie. Strasznie to słabe, poprosiłam o przełożenie ponownej dostawy z piątku ma poniedziałek (bo skoro wyjechałam na weekend, to jak miałam się teleportować na piątkowy odbiór paczki? :P) ale pan stwierdził, że.. nie, trudno i nie ma takiej opcji. Postanowiłam paczki nie odbierać, ale jakimś cudem dotarła do mnie we wtorek! Nigdy więcej nie wybiorę inpostu :)
 Kupiłam między innymi odżywkę i maskę od Anwen, piankę do twarzy z Cosnature, gąbkę do makijażu z Ibra, olejek z drzewa herbacianego.. a wszystko pokazałam dokładnie na .Instagramie

Paczka od Pixi czyli let it glow!

Z paczkami od Pixi mam niezłe przeboje, niestety nie wszystkiego mnie docierają, ale.. może opowiem wam o tym kiedy indziej ;)


 Dwa przepiękne rozświetlacze! GildedBare Glow przechodzi do mocno rozświetlonego bronzera, a
 PinkChampagne Glow to wielowymiarowy róż. Zdradzę wam, ze GlidedBare będzie niedługo do wygrania na moim instagramie.

#OrientanaStopSmog 


Marka wypuściła nowy krem, który ma chronić przed smogiem, powietrzem z klimatyzacji i dymem papierosowym. Jest oparty na ekstraktach z roślin azjatyckich - morindze i cytryńcu. Ma leciutką konsystencję i niedługo zaczynam go intensywnie testować! Jednak poza tym, że to po prostu nowy produkt marki, Orientana edukuje w kwestii zanieczyszczenia powietrza. Brawo! Ja jak najbardziej popieram, bo zimą powietrze szczególnie w dużych miastach jest naprawdę nie do zniesienia :(

Przesyłka od Targi Beauty Days


Ostatecznie na targi nie udało mi się dotrzeć, bo niestety w poniedziałek zaraz po targach miałam na rano egzamin. Mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć w przyszłym roku, bo z zazdroscią oglądałam relacje innych dziewczyn! Cieszę się jednak, że o mnie pamiętano i dostałam taką świetna przesyłkę i zaproszenie na przyszłoroczną edycję. Pomadki z Vianka bardzo lubię, płynu od dawna chciałam spróbować, a swój peeling kończę i chciałam wybróbować czegoś naturalnego.

Netflix& chill i HBOgo

Przez te trzy tygodnie udało mi się zobaczyć na Netflixie Final Table i.. naprawdę wow! Uwielbiam wszelkie programy kulinarne, oglądam każdego Masterchefa i swego czasu znałam rozkład i każdy program na Kuchni+. W Final Table to konkurs w którym występują prawdziwi szefowie kuchni - część z nich ma gwiazdki Michelin, szkolili się na całym świecie u najlepszych! W każdym odcinku szefowie, którzy gotują w parach, dostają za zadanie ugotować jedno konkretne danie z podanej kuchni. Cieszę się, że choć w takim sposób mogłam podglądać profesjonalistów, a ich pomysły czasami to coś poza skalą. Jedno wielkie wow!

Więcej jednak oglądałam na HBOgo, ponieważ wraz z moim D. postanowiliśmy spróbować darmowej, miesięcznej subskrypcji. Polski serial Ślepnąc od świateł dostępny jest tylko tam, a bardzo zależało nam, żeby go obejrzeć. Lubię Żulczyka, nie znam jednak tej książki, więc opowiem wam tylko moje wrażenia co do serialu.. Cóż, dla mnie średniawka. Było kilka świetnych scen, a Frycz to wygryw tej produkcji, choć sam reżyser wcielający się w rapera oraz Więckiewicz również trzymali bardzo wysoki poziom. Momentami było śmiesznie, fajna muzyka, ujęcia, ale.. chyba tematyka nie do końca mi podeszła. Szczerze nie przepadam za produkcjami o narkotych i narkotykowych bossach - nigdy też nie dooglądałam słynnego Narcos, po prostu mnie nudził. Dla mnie główna rola w Ślepnąc od świateł była średnia. Z jednej strony wiem, że on miał taki być - spokojny, zawsze opanowany, trochę wycofany. Mimo to momentami miałam wrażenie jakby aktor czytał. Największym nieporozumieniem była dla mnie partnerka głównego bohatera i każda scena w jakiej się pojawiła była mega drewniana.. Warto obejrzeć dla Frycza i Więckiewicza, ale skłamałabym mówiąc, że chętnie bym do tego serialu wróciła.

Przy okazji obejrzeliśmy też drugi sezon Watahy, pierwszy obejrzeliśmy dawno temu i jakoś się nam nie spieszyło do drugiego.Serial jest mocny, fajnie zrobiony i świetnie zagrany! W produkcji widzimy m.in Topę, a głównego bohatera gra Lichota, próbuje od odkręcić sytuację z pierwszego sezonu przez którą musi się od czterech lat ukrywać w Bieszczadach. Mamy tutaj zagadkę, z innymi wątkami w tle, w którym zamieszana jest między innymi straż graniczna, w której służył wcześniej Wiktor Rebrow (L. Lichota). Może nie jest to wow i nie czekałam z zapartym tchem na kolejny odcinek, jednak oglądało mi się naprawdę fajnie i polecam.

Udało mi się też w końcu obejrzeć oskarową produkcję.. Coco. Jest to bajka, której akcja toczy się w Meksyku podczas święta Dia de Muertos.. i naprawdę jest to film wart obejrzenia. Bajka o dwunasto letnim chłopcu pokazuje jak ważna jest rodzina i pielęgnowanie tradycji. Mimo, że mam dwadzieścia dwa lata byłam zachwycona podczas oglądania i nie nudziłam się ani minuty :)


Wyszedł trochę tasiemiec, ale liczę że was nie zanudziłam! 

Buziaki
Oktawia

14 komentarzy:

  1. Ja mam trzydzieści trzy lata i Coco tez mnie zachwyciło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i super! ja uwielbiam ogladac wszelkie tego typu bajki ::)

      Usuń
  2. Miałam się skusić na kalendarz, ale zrobiłam porządki w zapasach iiii mam co zużywać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to moj pierwszy kalendarz kosmetyczny! czailam sie dwa lata, wiec juz teraz nie moglam odpuscic :)

      Usuń
  3. Ja ostatnio uzależniłam się od Breaking Bad i zabiera mi on większość wieczorów ;) Coco mam na liście, więc koniecznie muszę znaleźć na niego czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bajka idealna na odstresowanie! polecam na jakis 'gorszy' wieczor lub niedziele :)

      Usuń
  4. Akurat zawartość kalnedarzy z Sephory oglądałam, bo sama się na nie nie zdecydowałam, a byłam ciekawa co tym razem wymyślili, bo ten z zeszlego roku zebrał same negatywne opinie. I w tym roku było podobnie, z tym tańszym, za 129 zł, zawartość jest śmieszna. Ale ten kalendarz już wypadł o niebo lepiej, mam nadzieję, że i tobie się spodoba to, co w nim znajdziesz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten tanszy to masakra :P za 50zl moze bym sie na niego skusila.. a ten, ktory ja mam - jak narazie super :)

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ukrywam, cieszę się, że studia mam już za sobą - te wtorki na uczelnie od 8 rano do 20 bez okienek - niezapomniane xD
    Zazdroszczę paczek z Pixi, moje marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój brat ostatnio oglądął to Ślepnąc od świateł, faktycznie Frycz jak nnie Frycz! Muzyka cholernie mi sie podbała ale główny bohater dla mnie zbyt sztywny ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Serial mam na liści edo obejrzenia, a Pixi, ogromnie zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też myślałam o tych studiach, ale w końcu nie wiem, czy na nie pójdę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak widzę ten płyn micelarny z Biolaven od razu czuję winogrono:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmetykowy Zawrot Glowy , Blogger