Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nacomi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nacomi. Pokaż wszystkie posty
ulubieńcy zimy 2017/18 - pielęgnacja

ulubieńcy zimy 2017/18 - pielęgnacja

Hej!

Mam wrażenie, jakbym ulubieńców pisała miesiąc temu, a..  minęły kolejne trzy miesiące. Zima była dla mnie intensywna - najpierw sesja, pełno nauki, później wyjazdy i nowy semestr na studiach. Nie miałam za bardzo czasu na rozpieszczanie się i w tygodniu ograniczałam się do minimum zarówno w pielęgnacji, jak i w makijażu. Udało mi się jednak odkryć kilka perełek, które towarzyszyły mi w zimowej pielęgnacji. 


Kemon, actyba colore brillante szampon



Dostałam go od fryzjerki, jako gratis do koloryzacji. Odbija włosy od nasady, nie zawiera SLS, a przy tym naprawdę porządnie oczyszcza i jest bardzo wydajny. Pisałam o nim więcej tutaj - >klik

 Sylveco, odżywcza pomadka z peelingiem



Mój must have i najlepszy peeling do ust, jakiego używałam. Po pierwsze jest w sztyfcie, więc używa się go jako zwykłej pomadki. Po drugie nie tylko peelinguje, ale również odżywia i nawilża usta. To moje drugie opakowanie, używa go również moja mama. Dosłownie ratuje mi przesuszone zimą wargi!

Nacomi, nawilżający koktajl do twarzy 3w1



Mam go u siebie już dość długo, a jeszcze o nim nie pisałam. To dlatego, ze wciąż go testuję i mam mieszane uczucia. Dlaczego jest więc w ulubieńcach? Bo uwielbiam stosować go pod oczy! Nakładam grubszą warstwę na noc i rano skóra jest odżywiona. Szczególnie go doceniłam, gdy zaczęły mi się przesuszać zewnętrzne kąciki i tylko on dał sobie z nimi rade!

Ministerstwo Dobrego Mydła, peeling do ciała śliwka



No uwielbiam go, tak po prostu. Pachnie obłędnie, dla mnie jak delicje! Zdziera naskórek porządnie, ale w delikatny sposób, a do tego odżywia skórę! Cudo :) Pisałam o nim w oddzielnym poście - tutaj


Selfie project, łagodny tonik oczyszczający



 Ten tonik mnie zaskoczył. Jest delikatny, ale fajnie odświeża i odczyszcza skórę. Spisuje się zarówno stosowany rano, przed makijażem, jak i podczas wieczornej pielęgnacji. To kosmetyk nie tylko dla bardzo młodych dziewczyn, ale o tym będzie niedługo na blogu.. :)


I tak prezentują się moi ulubieńcy! Jest ich naprawdę niewiele, ale część zimowych ulubieńców pokrywa się z jesiennymi (np krem do twarzy czy produkty do ciała) , a nie chciałam się powtarzać. (wpis tutaj - >klik). Jestem ciekawa co was zachwyciło zimą - może odkryłyście jakąś perełkę? 


Buziaki
Oktawia
Nowości listopada! Clarins, Estee Lauder, Your Pause..

Nowości listopada! Clarins, Estee Lauder, Your Pause..

Hej!

Listopad był dla mnie mega ciężkim miesiącem i cieszę się, że zaczął się już grudzień! Nie miałam czasu, wydarzyło się kilka przykrych rzeczy, zaniedbałam przez to bloga i instagrama (choć tam i tak było mnie więcej). W grudniu się nie dam! :) a wracając do temu.. wiecie co najlepiej poprawia humor? Zakupy i prezenty. W tym miesiącu na pewno nie byłam minimalistką :D


1. Garnier, płyn miecelarny



Kultowy kosmetyk, którego ja nigdy wcześniej nie miałam. Ciężko było go złapać, bo dosłownie wszędzie była na niego promocja i był wykupiony. Znalazłam jedynie taką wielką butlę, a potrzebowałam płynu na już, więc go wzięłam :D


2. Nacomi, arganowy krem pod oczy



Chodził mi po głowie od dłuższego czasu, a gdy mój odżywczy Vianek niespodziewanie dobił dna.. Wiedziałam, ze tym razem postawię na Nacomi. Pewnie nie zwlekałabym tyle z zakupem, gdyby nie fakt, że to słoiczek..

3. Jelly Bear Hair



Takie misie na włosy to dobra alternatywa dla tabletek. Prawie kończę już to opakowanie, więc w tym miesiącu na pewno pojawi się pełny wpis z zaletami i wadami. A te z was, które są na nie zdecydowane zapraszam do skorzystania z mojego kodu : BL84212057 na oficjalnej stronie http://www.jellybearhair.pl/


4. Kremy D'ran



Marka nowa na naszym rynku, koreańska, z ofertą kremów dla każdego. Ja w użyciu mam aktualnie wersję z Vitaminą E (klik), a w kolejce czeka krem zwężający pory i wzmacniający (klik) oraz nawilżający i eliminujący zanieczyszczenia (klik). Co najlepsze, każdy krem ma aż 100ml! :D

5.Your Pause



O pudełku z kosmetykami naturalnymi i czymś, co umili nam relax mogłyście przeczytać już tutaj (klik). Jeszcze tylko do 03.12.2017 możecie skorzystać z kodu -30% na pudełku wpisując w miejscu ''firma'' kosmetykowyzawrotglowy''

6. Boss, Ma Vie



W urodzinowej wishliście (klik) pokazywałam wam dwa zapachy, które chciałabym mieć. Pierwszy dostałam od razu na urodziny, a drugim były właśnie te perfumy! Chodziły za mną od dawna, dostawałam próbki, ale jakoś nie było dobrej okazji, żeby je złapać. Podczas akcji rabatowej na Black Fridey w Rossmannie skusiłam się na małą wersję, 30ml. Aktualnie mam trzy zapachy i już żadnego więcej nie potrzebuję :)

7. Kosmetyki Gaja



W użyciu mam już dwa z tych produktów i krem na cellulit.. daje popalić :D Każdy z tych kosmetyków to zupełnie inna konsystencja, zapach i właściwości. Snapchatowicze widzieli już te cuda (snap : kosmetykowyzg). Będzie o nich post :)

8. Próbki z Sephory



Co prawda w Sephorze nie kupiłam nic dla siebie,ale zaszalałam tam na Black Friday. Glowstarter do zakupów dostał akurat mój facet, a mi Pani dorzuciła korektor z Lancome. Poprosiłam też o próbkę Double Wear'a, wybrałyśmy kolor 1C1 Bone :) Nie ma ich na zdjęciu, ale dostaliśmy również dwa żele z Bossa, po 50 ml, które są perfumowane jak mój absolutnie ulubiony, męski zapach. (klik)


9. Clarins, olejek do ust w wersji podróżnej



Zobaczyłam ten duet na stronie Douglasa (klik) i stwierdziłam, że to super sposób na spróbowanie kosmetyku, bo są tutaj dwa olejki w różnych wersjach. Lubię taką formę produktu do ust, a na te konkretnie choruję przez KatOsu :D To również efekt szaleństwa z czarnego piątku..

10. Zestaw Estee Lauder



Uwierzycie, że go dostałam? Kupowałam dla mamy duży box z produktami Estee Lauder, a w gratisie (gdy zrobiło się zakupy powyżej jakiejś konkretnej kwoty) dorzucali mniejszy karton z trzema pełnowartościowymi produktami marki! W środku znalazł się płyn do demakijażu, tusz do rzęs i baza pod tusz. Nie muszę chyba wspominać, że oprócz gratisów skorzystałam też z promocji -20%? :D

11. Blistex



Skończył mi się Carmex i chcę spróbować czegoś innego. Produkty ochronne zimą to u mnie must have, bo moje usta przesuszają się w ekspresowym tempie..

12. Zakupy z Mintishop



Mój facet kupował tam dla mnie prezent świąteczny, również mieli promocje z czarny czwartek i.. skorzystałam :D Kupiłam tak naprawdę tylko niezbędne rzeczy, głównie do wpisów na bloga :)
Gąbki blend it - miałam kiedyś, były bardzo fajne, a mój Beautyblender poszedł kilka dni temu do śmieci.
Maska dziegciowa Bania Agafii - moja jest na wykończeniu, a ciężko mi jest ją złapać. Jest świetna!
Pomadka z peelingiem Sylveco - miałam w zeszłym roku, dzięki niej nie chodziłam z wiecznie spierzchniętymi ustami.
Ardell, demi wispies - chcę w końcu nauczyć się przyklejać rzęsy. Te są najczęściej polecane dla początkujących.
Czarna kredka z Zoevy - nie mam żadnej, porządnej czarnej kredki, a to podstawa w każdej kosmetyczce.
Żel aloesowy 99% - chciałam dawno spróbować, zobaczyć czy naprawdę jest taki wielofunkcyjny.
Kredka do brwi Nabla - kocham kredki do szybkiego podkreślania brwi w codziennym makijażu!
Glinka biała - do jej zakupu tak naprawdę zachęciła mnie Odcienie Nude, chcę zobaczyć jak wypada na tle glinki zielonej.
Dwie próbki maski Anwen - do średnio i wysokoporowatych - chciałabym spróbować jej maski, ale nie wiedziałam którą powinnam wybrać. Takie próbki na pewno pomogą mi zdecydować.
Jako gratis dostałam od sklepu próbkę różu z LilyLolo, ale to totalnie nie mój klimat ;)

13. Kemon, Actyva colore brillante szampon



Dostałam go od mojej fryzjerki. Naprawdę mega mi miło i cieszę się, że mogę przetestować kosmetyk profesjonalny, który nie ma SLS! :D

I tak dodatkowo, chciałabym się pochwalić, przedstawić.. Poznajcie Lolę! Jestem w niej absolutnie zakochana. Wzięliśmy ją ze wsi, z ogłoszenia na facebooku. Było więcej przeciw, niż za wzięciem psa, ale ostatecznie jesteśmy szczęśliwi, że dołączyła do naszej rodziny. Jeśli się wahacie - nie ma się czego bać :) Nikt, nigdy nie cieszył się tak bardzo  z mojego powrotu po pięciu minutach ze sklepu.



Nie oceniajcie, zrozumcie. :P Zaszalałam, za grzechy przepraszam, ale.. nie żałuję. Mam co testować i o czym dla was pisać, choć moje uszczuplanie zapasów.. legło w gruzach :D

Co z nowości Cię zaciekawiło? :D

Buziaki
Oktawia
Projekt denko : listopad 2017

Projekt denko : listopad 2017

Hej!

Ja się pytam.. jak? Kolejne denko będzie już w nowym roku! Listopad nie był dla mnie łaskawym miesiącem, dużo się działo i odbiło się to na blogu. Niestety postów nie pojawiło się tyle, ile chciałam, ale mam nadzieję, że nadrobię to w grudniu - pomysłów mam dużo! :D z listopadowego denka jestem naprawdę zadowolona, mimo że nie ma tu dużo kosmetyków.. :)



1. Podkład kryjąco-matujący Bell hypoallergenic i Krem Cleanance Hydra Avene 



Oba produkty baaardzo lubiłam. Podkład miałam w najjaśniejszym dostępnym kolorze, 01 i był beżowy. Raczej zakwalifikowałabym go do tych lekkich, na kilka godzin. Nie matował jakoś specjalnie, krycie było średnie, ale.. o na buzi wyglądał bardzo naturalnie, wręcz zdrowo. :) pisałam o nim tutaj ->klik
Krem kupiłam po kuracji kwasami i było cudowny! Nawilżał, zostawiając buzie miękka i dawał poczucie ulgi. Przede wszystkim nie zapychał, po kuracji był idealny, choć później już tak bardziej na co dzień był dla mnie wręcz zbyt nawilżający i zostawiał warstwę. Na pewno kiedyś do niego wrócę. Pisałam o nim tutaj ->klik


2.Płyn micelarny Nacomi i płyn do soczewek ReNu



Ten płyn był mega niewydajny i niczym szczególnym mnie nie zachwycił. Ot, średniak. Zdecydowanie do niego nie wrócę, wolę poszukać czegoś lepszego :D Tutaj wpis ->klik
Płyn do soczewek też nie był fajny, nie domywał i niewystarczająco nawilżał. Zużyłam go, bo nie chciałam wyrzucać.. Kupiłam go w jednej z większych drogerii - albo Rossmann, albo Superpharm. Na pewno do niego nie wrócę.

3.Beautyblender



Fajna gąbka, ale nie zakochałam się w niej bez opamiętania i wciąż z przyjemnością będę testować tańsze odpowiedniki. Nie wykluczam powrotu, ale jak już to jedynie na promocji :) Gąbkę miałam pół roku, więc wynik naprawdę niezły. Cały wpis o niej - >klik

4. Płatki Tami, próbka perfum Mon Guerlain, puder healty balance Bourjois




Płatki uwielbiam i pojawiają się w denku regularnie. Perfumy za to mnie nie zachwyciły, nie moje nuty zapachowe, więc nie mam na nie chciejstwa :D
Puder za to to trochę zapomniany przeze mnie kosmetyk. Kiedyś niesamowicie go lubiłam i skończyłam kilka opakowań. Ma kolor i dodaje krycia podkładowi, wygląda bardzo naturalnie i od razu się wtapia. W dni no makeup lubiłam go nosić solo. Teraz mam cerę dość mocno przetłuszającą się w strefie T i niestety szybko mi schodzi z czoła, ale cery normalne i suche będą zadowolone!

5. Tusz Eveline Celebrities, Carmex tropical i maseczka Cettua rozjaśniająca



Tusz raczej mnie nie zachwycił, trochę się osypywał.. choć efekt dawał fajny, szczególnie jak podsechł. Moja opinia tutaj - >klik
Carmex w sztyfcie to wygodna sprawa, ten był w wersji tropikalnej - słodziutki! Zużyłam go całego, pod koniec zepsuł mi się jedynie mechanizm wykręcający. Nie wykluczam, że złapię go kiedyś przy okazji jakiejś promocji. :)
Maseczkę polecała Maxineczka i jak tylko ją spotkałam, to od razu kupiłam. Przeleżała u mnie trochę, bo mimo wszystko nie mogę się zachwycić maskami w płachcie.. Ta była całkiem fajna, bo przede wszystkim z niej nie ciekło! Efekt nie był wow, ale być może do niej wrócę. Moja opinia ->klik

Cieszę się, że pojawiły się tu kosmetyki kolorowe i w końcu (odrobinę, ale jednak) uszczuplam zapasy. Jestem ciekawa co z moich zużyć znasz :D


Buziaki
Oktawia
Jak pozbyłam się niedoskonałości? Zmiany w pielęgnacji.

Jak pozbyłam się niedoskonałości? Zmiany w pielęgnacji.

Hej!

Już w podstawówce pojawiały mi się niedoskonałości, walczyłam z nimi jako nastolatka, a mniej więcej w połowie liceum wszystko zaczęło ustępować i mogę powiedzieć, że miałam cerę normalną. Jednak około roku temu moja cera oszalała.. A mi w końcu udało się ją okiełznać i znów jestem (w miarę :D) zadowolona.


Dosłownie nic z domowej pielęgnacji nie pomagało, całe czoło miałam w grudkach, wypryski zaczęły pojawiać się również na policzkach, szyi, brodzie.. Oprócz tego miałam pełno zaskórników zamkniętych. Kiedyś, gdy miałam lat naście, pomagało mi oczyszczanie manualne u kosmetyczki, więc dobrze wspominając ten zabieg umówiłam się na niego wczesną wiosną. Po było jednak.. tak samo, jak nie gorzej, z tym że wydałam ponad 100zł. Wtedy zaczęłam na poważnie myśleć o wizycie u dermatologa, przeszukałam kilka grup na facebooku i for internetowych i wybrałam gabinet.
Po krótkim wywiadzie doktor zaproponowała mi zabieg i odbył się on od ręki - były to moje pierwsze kwasy w życiu, więc nawet nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Była to wiosna, więc nie było pola do popisu, w związku z tym stężenie było niewielkie. Po pierwszym zabiegu było wow! Choć na początku łuszcząca się skóra i wysyp były uciążliwe, jednak po jakimś czasie w końcu miałam gładką buzię i nawet wągrów było znacznie mniej! :) Drugą wizytę miałam już w maju, łuszczyłam się jeszcze bardziej i czułam ciągłe przesuszenie, ale z efektów byłam bardzo zadowolona. Dzięki temu, że używałam kremu z wysokim filtrem oraz na początku unikałam ostrego słońca nie nabawiłam się żadnych przebarwień.
Zabiegi to jednak nie wszystko i choć zmiana była drastyczna, bo wszyscy wokół ją zauważali, musiałam zrobić coś, by ten efekt zatrzymać. Zaczęłam wprowadzać zmiany w pielęgnacji, a pierwszą, której trzymam się kurczowo jest unikanie parafiny, która mnie okrutnie zapycha. Oprócz tego zaczęłam pielęgnować skórę regularnie, stawiając na dobrej jakości produkty, najlepiej naturalne.


Zawsze pamiętaj o demakijażu. Wcześniej również zmywałam makijaż, ale najczęściej robiłam to micelem i.. tyle :) Zauważyłam jednak, że to za mało, a skóra po umyciu żelem jest dużo bardziej czysta, nie lepi się, usuwa także sebum i przygotowuje skórę pod dalsze zabiegi. Staram się mojej tłustej cery nie traktować samymi kosmetykami matującymi, bo to powodowało jeszcze większe wydzielanie sebum.. Oprócz parafiny, w żelu do mycia buzi unikam mydła oraz sls, które mogą podrażnić.
Aktualnie używam normalizującego żelu z Tołpy z serii sebio oraz czasami pianki z The Body Shop Tea Tree (czasami, bo jest mocno oczyszczająca i potrafi wręcz wysuszyć).
Regularnie robię też peeling (raz w tygodniu, raz na półtorej tygodnia), pomaga to w odblokowaniu porów i uporaniu się ze zrogowaciałym naskórkiem. Aktualnie używam peelingu mechanicznego z seri Sebium z Biodermy, który jest świetny. Niestety nie kupię go ponownie, ponieważ mam zamiar unikać produktów zawierających cząstki plastiku - elementy ścierające wolę zamienić na cukier, korund, czy kawałki pestek :)


Doceniłam również tonizowanie, które wcześniej zaniedbywałam. Gdy jako nastolatka używałam toniku zazwyczaj mnie po nim wysypywało, lub mnie podrażniał - teraz wiem, ze zapewne miał w składzie (zły) alkohol. W użyciu mam różany z Evree, który mi się kończy i nie wiem jeszcze, co kupię na jego zastępstwo, planuje jednak zaopatrzyć się w tonik z kwasami (nie jest on jednak do codziennego stosowania).
Co właściwie dało mi używanie toniku? Skóra po nim jest uspokojona, przyjmuje lepiej produkty, pH jest wyrównane. Nie wyobrażam sobie teraz po maseczce nie ukoić buzi tonikiem. Zdradzę też, że używanie toniku może mniejszyć zmienianie koloru podkładu, bo nie zawsze ciemnieje on z winy producenta. :)



Kiedyś uważałam, że maseczek używa się dla efektu ''na już'' i są bardziej do relaksu - nie widziałam sensu wydawania na nie dużych kwot. Jedyne co się nie zmieniło to to, iż nie lubię wydawać na nie dużo, gdy mamy tanie, a skuteczne cuda.:)  Moja cera nigdy wcześniej nie przetłuszczała się tak jak teraz i średnio lubiłam się przez to z glinkami, nie wiedziałam też jak ich używać. A teraz? Kocham glinki! Oczywiście nie zawsze chce mi się je rozrabiać, dlatego korzystam z produktów na bazie glinek. Aktualnie dwie takie maseczki, które do tego są tanie, to niebieska i dziegciowa z Bani Agafii. Przy regularnym stosowaniu działają na zaskórniki, mniej niespodzianek mi się pojawia i skóra nie przetłuszcza się aż tak. Żeby żadna glinka nie zrobiła nam krzywdy trzeba się jednak trzymać pewnej zasady - nie pozwalamy maseczce zaschnąć, bo nas podrażni. Nie używamy też takich maseczek codziennie, ja sięgam po nie 2-3razy w tygodniu.
Oczywiście to nie jedyne maski po jakie sięgam, bo ostatnio bardzo polubiłam maskę całonocną z Orietany (klik), która znacznie zahamowała przetłuszczanie skóry oraz mask of magnaminty (klik), która dosłownie zdziałała cuda na mojej buzi.
To, czego szukam w maskach, to dobrej jakości składniki aktywne, a nie same zapychacze. Unikam mocno perfumowanych produktów (mogą podrażnić) oraz wspomnianej parafiny. Czasami sięgam również po maseczki nawilżające takie jak algi, lub robię je sama z domowych składników.


Jednym z przełomowych momentów w moje pielęgnacji było odkrycie bawełnianych ręczniczków Tami. Są naprawdę tanie i bardzo łatwo dostępne, od jakiegoś czasu to mój must have w łazience. Dlaczego warto ich używać? Bo są jednorazowe i mamy pewność, że skórę wycieramy, a nie wcieramy w nią brud z ręcznika (nawet jeśli używamy oddzielnie tego do twarzy), który może przyczyniać się do powstawania niedoskonałości. Staram się też nie dotykać buzi w ciągu dnia, żeby nie przenosić, nawet niewidocznego, brudu z dłoni.


Ostatnim krokiem w mojej pielęgnacji jest zawsze porządne nawilżanie. Kiedyś robiłam to nieregularnie, albo wcale, bo wydawało mi się, że moja skóra tego nie potrzebuje, a wręcz po kremach mam wypryski. Teraz sobie myślę, że zapewne po prostu coś mnie zapychało.. W kremach, oprócz parafiny, unikam PEG-ów, barwników, silikonu i oleju kokosowego (ale tylko jeśli jest wysoko w składzie, inaczej mi raczej nie szkodzi). Szukam za to ekstraktów, olei, naturalnych składników i maseł - czyli nawilżaczy, które odżywią skórę dogłębnie, a nie zostawią tłustą warstwę.

Myślę, że znów wybiorę się na kwasy teraz jesienią, ponieważ jest to pora idealna na takie zabiegi. Te zasady i aktualna pielęgnacja pozwalają mi ograniczyć pojawianie się wyprysków i tak naprawdę nawet przed okresem nie mam już na buzi dyskoteki. :)

Daj znać jakie Ty masz patenty na utrzymanie buzi bez wyprysków! 


Buziaki
Oktawia
Nowości października! Ministerstwo Dobrego Mydła, Bania Agafii, Miya..

Nowości października! Ministerstwo Dobrego Mydła, Bania Agafii, Miya..

Hej!

Październik miał być miesiącem bez zakupów - bez ulegania promocjom, kupowania na zapas czy poprawiania sobie humoru.. i prawie się udało! W tym miesiącu naprawdę niewiele kosmetyków wpadło w moje ręce :)


1. Ministerstwo Dobrego Mydła



Te zakupy planowałam już od dłuższego czasu, ale niekoniecznie chciałam zamawiać online. Tym bardziej mając świadomość, że te kosmetyki są ze Szczecina, w którym mieszkam! :) W jeden z weekedów wybrałam się na Bazar Rozmaitości, gdzie wiedziałam, że MDM się wystawia - miałam okazje powąchać,  podotykać i popytać. :D Dziewczyny na stoisku były mega miłe i pomocne, a przy tym naprawdę nienachalne. Przetestuję te moje zdobycze i z miłą chęcią tam wrócę. A co kupiłam?
Półkula kąpielowa róża - urzekła mnie zapachem, który kojarzy mi się z konfiturą różaną!
odżywczy peeling cukrowy śliwka - kultowy produkt o przepięknym zapachu. Będzie umilał mi zimne, jesienne i zimowe wieczory.
Jako gratis do zakupów dorzucany był olejek do brody, więc i mój chłopak skorzystał.


2 Nacomi, Nawilzajacy koktajl do twarzy 3w1


Ten produkt jest zachwalany na blogach i na instagramie, a ja lubię kosmetyki wielofunkcyjne, więc miałam go gdzieś tam w planach. I.. udało mi się go wygrać na instagramie drogerii amfora :)

3. Miya, my power elixir



Kolejny produkt wielofunkcyjny na który się czaiłam. To druga część wygranej z Amfory :)

4.Tami, ręczniczki bawełniane i płatki kosmetyczne



Kolejny raz je kupiłam i będę do nich wracać. Aktualnie nie wiem jak wyglądała moja wieczorna pielęgnacja bez tych produktów.. a jako ciekawostkę dodam, że to jedyne co kupiłam w tym miesiącu w Rossmannie :)

5.Bania Agafii, niebieska oczyszająca maseczka



Po tym jak maseczka dziegciowa zadziałała u mnie cuda wiedziałam, że na tę też się skuszę. Zawiera w sobie niebieską glinkę, wodę bławatkową, otręby owsiane.. Przeznaczona jest do cery tłustej i mieszanej. Kupiłam ją przy okazji zakupów w sklepie eko :D

6. Nivea, antyperspirant invisible for black&white



Pytałam was jakiś czas temu o dezodoranty w kulce/sztyfcie, które polecacie.. a i tak kupiłam swój ulubiony antyperspirant w Nivei.

7. Batiste, suchy szampon



Kupiłam dwie sztuki, bo używam ich regularnie,a akurat była na nie promocja. Ratują mnie szczególnie teraz, w okresie jesienno-zimowym. :)


Cieszę się, że ''wytrwałam'' w moim postanowieniu! :)
Znasz coś z tych produktów? A może coś Cię zaciekawiło?

Buziaki
Oktawia
nowości września! Kat von D, Mac, Orientana, Laura Mercier..

nowości września! Kat von D, Mac, Orientana, Laura Mercier..

Hej! 

We wrześniu miałam kupić najpotrzebniejsze rzeczy oraz to, co akurat mi się kończy. Tak naprawdę przez większą część miesiąca cieszyłam się, że naprawdę udało mi się ograniczyć zakupy, ale... jakoś i tak się tego nabierało.. 



1. Kat von D, shade+light eye



Weszłam zapytać się kiedy dokładnie wchodzi Kat do Sephory, a Pani skierowała mnie do pełnej szafy.. Chciałam tylko podotykać wszystkiego po kolei, ale po pomacaniu cieni przepadłam! Byłam mega podekscytowana, jakaś Pani obok mnie też się zachwycała, a mój chłopak chciał już iść więc rzucił ''bierz i idziemy''. I wzięłam. I kupiłam.. :) Ta paletka była na mojej urodzinowej wishliście, więc byłaby moja prędzej czy później <3
Urodzinowa wishlista - > klik


2.MAC,  podkład studio fix NC15



Potrzebowałam podkładu na wesele, lekkiego i kryjącego, który nie wygląda sztucznie. Zdecydowałam się właśnie na studio fix. Chciałam zamówić go przez internet, ale gdy już weszłam do Mac'a sprawdzić kolor od razu go kupiłam - musiałam go potestować przed imprezą! Ekspedientka stwierdziła, że ''na pewno jesteś NC15''. Niby sprawdziła go na szyi, ale i tak trochę żałuję, że nie wzięłam NC10, bo ten jest odrobinę zbyt ciemny. Na szczęście na tyle, że wygląda to dobrze i prawdopodobnie widzę to tylko ja :D Tenpodkład również był na mojej urodzinowej wishliście!

3. Orientana, bio maska-esencja Algi filipińskie



Dla mnie ten krok w pielęgnacji to totalna nowość! Nigdy nie stosowałam jako tako esencji, ani typowo całonocnych masek. Ten kosmetyk jest i maską, i esencją jednocześnie! :) Wersja Algi filipińskie jest przeznaczona skórze tłustej i mieszanej, ma za zadanie regulować wydzielanie się sebum, łagodzić stany zapalne,zmniejszać widoczność porów, a przy tym nawilżać! Żelową bazą jest tutaj.. konjac! :)


4. Kosmetyki z oliwą z Grecji



Takie mini prezenty dostałam od teściów z Grecji! :) Wszystko oparte na oliwie z oliwek i pięknie pachnące.

5.Laura Mercier, translucent loose setting powder



Kupiłam go na promocji w Douglas, ale wciąż uważam, że nawet po zniżce jest to bardzo drogi puder. Chcę go jednak sprawdzić, bo wszystkie mejkapowe insta girls go używają i zachwalają pod niebiosa. Podobno nie ma lepszego pudru do cery tłustej :) To już trzeci kosmetyk w tym miesiącu z wishisty !

6. Mac, mini pomadki



Mam jedną pomadkę Mac, którą uwielbiam! Przyjaciółka ze Stanów przywiozła taką mini czwóreczkę maczków w mega uroczych opakowaniach. Niestety nie wiem, czy ten zestaw dostępny jest u nas. Za to kolory które tu mam i wykończenia znajdziecie w standardowej kolekcji, więc będzie o nich cały post <3

7. Topshop, cień duochrom



Odkąd go zobaczyłam u Maxi zachwycałam się nim! Ten cień to czyste szaleństwo - mieni się na różowo, fioletowo, niebiesko.. Jak tylko dowiedziałam się, że rzucili te cienie do Tk maxx, chciałam kupić wersję z zielenią. Przeszukałam całe stanowisko i znalazłam tylko tę jedną sztukę i to dobrze zabezpieczoną :D

8. Nacomi, olej macadamia



Olei do włosów nigdy za dużo! Poszłam po płyn micelarny do Hebe z Nacomi, a że było 1+1 dorwałam właśnie ten olej. Moje włosy świetnie reagowały na produkty, które go zawierały, więc liczę, że się sprawdzi! :) Dodatkowy plus za pompkę!


9. Nacomi, płyn micelarny



Coraz częściej sięgam po polskie kosmetyki, staram się również by składy były naturalne. Chcę się również bliżej poznać z marką Nacomi, a akurat mam micela na wykończeniu. :) Nie znalazłam nic konkretnego na temat tego płynu, więc jeśli miałaś go przyjemność używać daj znać co sądzisz.

10.L'biotica, plastry na pięty



Wiem, że sezon na pokazywanie pięt już minął :D ale ja lubię testować takie rzeczy. Plastry widziałam po raz pierwszy, więc wzięłam je zamiast nawilżających skarpetek. Trzeba je trzymać 8-12 h więc najlepiej założyć je na noc. Niedługo testy, a jestem mega ciekawa tej nowinki.

11. Golden Rose, żel do brwi i kredka do brwi



Malowanie brwi kredką to dla mnie najszybsza i najwygodniejsza metoda. Aktualnie używam pomady, ale idąc na 8 na zajęcia nie chce mi się wstawać wcześniej, żeby malować sobie brwi.. :) Liczę, że się polubimy! Żel do brwi akurat mi się kończy, a ten z Golden Rose podobno świetnie trzyma włoski przez wiele godzin - tego właśnie potrzebowałam :)

12. Oliwia Garden, szczotka do torebki i Cameleo ekspresowa odżywka



Oba produkty kupiłam z gazetą face&look,która kosztowała 10zł! :) Takiej szczotki nie mam, a miałam w planach kupić sobie małą do torebki, tak żeby móc ją nosić na uczelnie. Moje długie włosy po wietrze są nieźle splątane, więc liczę, że uchroni mnie ona przed wyrywaniem połowy kłaków po powrocie do domu :)
Odżywkę spróbuję sobie na jakimś wyjeździe - jest jej naprawdę sporo i myślę, że akurat wystarczy mi na jeden raz.

13. Tami, bawełniane chusteczki ; Laura Conti,zmywacz do usuwania lakieru hybrydowego: Theathric, bibułki matujące



Chusteczki znam i uwielbiam! Dokupiłam je sobie w rodzinnym mieście i zostawiłam w domu.
Na szybko potrzebowałam też czegoś do zmywania hybryd, nie było czasu na latanie po mieście, więc kupiłam aceton dostępny w Rossmannie. Był tani, ma taką ''pompkę'' i jest mały. :)
Bibułki wzięłam w ostatnim momencie, gdy przypomniało mi się, że mogą się przydać na weselu. Na wesele ich oczywiście zapomniałam, ale zamierzam je nosić na uczelnie :D

uf.. co z moich nowości znasz? :) A może sama coś z tych kosmetyków masz w planach kupić?

Buziaki
Oktawia
Projekt denko : Czerwiec 2017

Projekt denko : Czerwiec 2017

Hej!

I pół roku za nami.. zanim się nie obejrzę będzie znowu Sylwester. W czerwcu zużyłam naprawdę sporo(objętościowo :D), przynajmniej jak na mnie, kosmetyków i dlatego nowości też było więcej niż zazwyczaj(klik), a przynajmniej tym się usprawiedliwiam...

1. Suchy szampon Batiste cherry i Olej ze słodkich migdałów Nacomi



Uwielbiam te suche szampony(klik), te małe wersje są idealne w podróży!  Wiśniowy miałam już kilkukrotnie i według mnie jest bardzo przyjemny.
Olej ze słodkich migdałów ma tutaj pipetę od serum do twarzy z Bielendy.. po prostu było mi tak wygodniej :) Moje włosy go bardzo lubiły, ale chcę spróbować teraz czegoś innego - przymierzam się do Macadamia lub Awokado :D

2. Żel pod prysznic berries and crean Zingy i żel do golenia dla skóry suchej Satin Care od Gillette



Jak ten żel pachniał! Ah..Kupiłam go będąc na Wyspach Brytyjskich w Bootsie(klik), u nas niestety go nie ma. Świetny pod każdym względem, a do tego w bardzo przystępnej cenie. :)
Te żele do golenia zużywam regularnie(klik), bardzo je lubię - zmieniam tylko wersje. Ta pachniała bardzo przyjemnie.

3. Krem moisture surge i płyn dwufazowy take the day off - miniatury Clinique



Bardzo lubię te firmę - większość produktów mi się sprawdza. Takie maluchy lubię zabierać w podróż, ale są też fajne jeśli nie jest się pewnym. Krem wystarczył mi na kilkanaście użyć, był zaskakująco wydajny, a żelowa konsystencja to coś, co naprawdę lubię! Przy tym przyjemnie nawilżał. :) Dwufazówka za to mega mnie zaskoczyła. Stronię od takich produktów, bo później mam całe tłuste powieki i czuję dyskomfort. Tutaj tego nie było, a płyn zmywał super i nie szczypał w oczy.

4.Łagodne chusteczki oczyszczające 3 w 1 do skóry suchej Rival de Loop, próbka kremu Topialyse SVR, próbka kojącego kremu CC do skóry wrażliwej od Mincer Pharma

 


Chusteczki kupiłam do zmywania podkładu i swatchy z dłoni, były bardzo przydatne gdy np robiłam zdjęcia do postu o palecie Wibo (klik). Na twarzy użyłam ich raz, ale nie spisały się za bardzo, poza tym że nie szczypały. Za to na dłoni usuwały wszystko. Na pewno zaopatrzę się w takie chusteczki ponownie, ale nie wiem czy akurat w te konkretnie. :)
Krem CC okazał się turbo żółty i jakoś nie zachęcił mnie do dalszych testów. Z próbki mogłabym się pomalować jeszcze z raz, może dwa, ale leci do kosza.
Próbki kremów od SVR zużywam regularnie, bo mam ich całkiem sporo. Dostałam kiedyś cały pliczek. Ta wersja jest całkiem okej, nie przekonuje mnie jednak do pełnowymiarowego opakowania.

5. Bardzo delikatny szampon micelarny Mixa baby i odżywka Oil Care Isana



Ten szampon to mój hit! (klik)Uwielbiam go, zużyłam już kilka opakowań. Jest bardzo niewydajny, ale w tej cenie mu to wybaczam. Będę do niego wracać częściej. <3
Ta odżywka(klik) to też mój aktualny hicior, tak samo jak maska z tej serii (klik). Odżywki jest więcej i mogę jej spokojnie używać przy każdym myciu, a włosy po niej są takie mięciutkie i błyszczące<3

6. Maska w płachcie For Angry Cat Skin79 i nawilżająca maska na stopy w formie skarpetek Cettua



Maska Zły Kot (klik) naprawdę spisała się nieźle, to też fajna opcja na babski wieczór, bo wygląda ekstra! Z chęcią przetestuję też inne maski z tej serii.
Skarpetki(klik) były świetne, a nawilżenie nie ustąpiło na następny dzień. Zaopatrzę się w nie we wrześniu, bo wybieram się na wesele.

7. Tusz Studio Lask od Miss Sporty, regenerujące serum do stóp Evree i próbka kremu z filtrem Cleanance Avene



Tusz(klik) wyrzucam, mimo że jest go jeszcze z połowa. Zupełnie mi się nie sprawdził..
Serum do stóp bardzo lubiłam, coś jeszcze bym może z niego wycisnęła, ale już jest jego czas - lekko pozastygał i nie chcę go używać. Być może wrócę do niego na zimę.
Ten filtr był całkiem okej, ale ostatecznie zdecydowałam się na Iwostin. (klik)

Jest tu coś co znasz lub planujesz kupić? :)

Buziaki 
Oktawia
Copyright © 2016 Kosmetykowy Zawrot Glowy , Blogger