Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rossmann. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rossmann. Pokaż wszystkie posty
Najciekawsze kosmetyczne zestawy prezentowe na Święta! Co warto kupić na prezent?

Najciekawsze kosmetyczne zestawy prezentowe na Święta! Co warto kupić na prezent?

Hej!

Przygotowania do świąt pełną parą, a sklepy zasypują nas nowymi promocjami, ofertami.. Co wybrać, żeby przy okazji nie oszaleć? Przygotowałam według mnie najciekawsze zestawy prezentowe typowo pod choinkę. Starałam się, aby były to produkty łatwo dostępne również stacjonarnie, więc w zestawieniu są tylko zestawy tylko ze sklepów, które są popularne w całym kraju.  Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam w tym zakupowym szaleństwie!

 

 



Belief     Cena : 89zł
 Cukierek z bestsellerami marki! W środku jest aż pięć minisów : pianka do mycia twarzy, tonik, serum, krem do twarzy i krem pod oczy. Moim zdaniem prezent jest z serii tych bezpiecznych - można go podarować niezależnie od wieku, nie trzeba też znać preferencji czy typu cery obdarowywanej osoby, bo te kosmetyki są po prostu nawilżające.

Origins   Cena: 149 zł
 Aż sześć produktów do pielęgnacji , po 15 ml każdy! I wszystko w pięknym cukierku :) Mamy tutaj : maskę oczyszczającą Clear Improvement, krem pod oczy Ginzing, delikatna dermabrazja modern friction, krem do rąk Make a difference, żel nawilżający do twarzy Ginzing i żel do mycia twarzy Checks and Balances. Super zestaw dla pielęgnacyjnych freaków :)

Marc Jacobs  Cena : 79zł
Bardzo elegancki cukierek zawierający kultową maskarę i szminkę w uniwersalnym odcieniu. Oba produkty to minisy. W zeszłym roku kupiłam go na prezent (motywem przewodnim na crakerze była panterka) i osoba obdarowana była bardzo zadowolona. Ucieszą się z tego zestawu zarówno mama, babcia jak i przyjaciółka.


Sephora favourites beauty essentials Cena : 129 zł
Hity z perfumerii Sephora! Fajny zestaw np dla nastolatki, bo mamy tutaj wszystkiego po trochu, czyli : oczyszczająca, bąblująca maska w płachcie z Glamglow, plastry oczyszczające na nos marki Sephora collection, miniatura pianki do mycia ciała  z Rituals z serii Ritual of Sakura (moim zdaniem najpiękniej pachnąca seria!), mini rozświetlacz w płynie w odcieniu Opal z Becca, mini lakier do paznokci Malaga Wine z OPI, mini tusz do rzęs Better Than Sex od Too Faced, mini eyeliner z KVD, mały primer Hangover z Too Faced oraz pełnowymiarowa, matowa kredka do ust w odcieniu Cruella z Narsa.

 Sephora favourites Korea Selection Cena : 129zł
Zestaw dla fanek koreańskiej pielęgnacji, sprawdzi się niezależnie od wieku. W środku znajduje się pięć pełnowymiarowych produktów : maska w płachcie awokado i maska w płachcie seaweeds od TonyMoly, płatki pod oczy z Kocostar, maska gumowa Shake&Shot nawilżająca z DrJart+ oraz maseczka oczyszczająca pory black space z the OOZOO (gdzie esencje wciska się przed nałożeniem!). Oprócz tego są też super minisy : nawilżający krem do twarzy z Belief, stick oczyszczający z Caolion, black sugar splash mask ze Skinfood oraz dyniowa maseczka oczyszczająca ze złotem z Too Cool For School.

 Biotherm Cena 59zł
Dość uniwersalny zestaw miniatur dla mężczyzn. Myślę, że można go podarować zarówno młodszemu bratu i dziadkowi. Mój facet dostał ten set z dwa lata temu i był z niego zadowolony. Są tutaj : pianka do golenia (50ml) żel do mycia twarzy (40ml) oraz krem-żel nawilżający (20ml). Moim zdaniem te pojemności, szczególnie jak na miniatury są naprawdę spoko - wystarczą zdecydowanie na więcej niż dwa użycia.

Boss Bottled Zestaw Cena 295 zł
To jedyne perfumy w całym zestawieniu, ale nie mogłam ich nie umieścić. Kupuję któryś z zestawów przynajmniej raz w roku. :) Uwielbiam je i gdybym miała wąchać jedne męskie perfumy do końca życia to na pewno byłyby to te! zestaw z żelem pod prysznic wydaje mi się być najlepszą opcją, ale jest też dostępna wersja z dezodorantem. Jeśli 50ml perfum to według was za mało, jest również dostępny zestaw z żelem i dezodorantem wraz ze 100ml butelką perfum, ale w wyższej cenie. Wszystkie zestawy kosztują tyle, ile sam zapach w tej pojemności.

Dr Irena Eris Platinum Cena 149zł
Zestaw raczej dla taty lub dziadka, myślę że jest dedykowany dojrzałym mężczyzną. W środku są trzy produkty : szampon zagęszczający włosy, krem regenerujący na noc i balsam po goleniu. Wszystkie kosmetyki są pełnowymiarowe. 






 the Ritual of Sakura Cena 299zł
Największy z zestawów (ale mniejsze można złapać w znacznie niższych cenach!) wydaje mi się być najciekawszy, bo produktów w środku jest naprawdę dużo! Jest pianka pod prysznic, peeling do ciała, mgiełka do pościeli i ciała, balsam do ciała oraz coś ekstra czyli świeczka i herbatka. Dla mnie ta wersja zapachowa jest najpiękniejsza, w zeszłym roku przyjaciółka kupiła ją mamie z mojego polecenia i mój chłopak również kupił ją dla swojej mamy. Obie kobiety były naprawdę zachwycone zarówno zapachem jak i działaniem.

Dr Irena Eris Neometric 50+ Cena 189zł
Pomysł na prezent dla mamy lub babci, który również sama kupiłam w tym roku na prezent. Są tutaj dwa kremy po 50ml : na dzień i na noc, oraz 7 sztuk kapsułek. Jeśli chciałybyście kupić np tylko jeden krem to każdy kosztuje.. około 150zł! :) Więc zestaw z rabatem -20% jest w cenie jednego kremu :D

Foreo Here&there Cena 599zł
Dwie szczoteczki w cenie Luna mini 2! Czyli Luna play wychodzi jako gratis :) Wiem, że wiele osób szaleje za tymi szczoteczkami,a zdecydowanie nie jest to tania zabawka. Może Święta to właśnie dobry moment, żeby poprosić Mikołaja o taki gadżet?

Hypnose Doll Eyes Lancome Cena : 155zł
Kultowy tusz z czarną kredką i piękną, różową pomadką. Są różne wersje tego zestawu, ale ta wydaje mi się najbardziej uniwersalna. Cały zestaw kosztuje tyle, co sam tusz, a dodatkowo jest w uroczym, różowym opakowaniu!

Origins Skin Matte Moisturizer Cena 145zł
Zupełnie nie wiem dlaczego, ale ten zestaw nagle nie jest już dostępny online. Widziałam go jednak stacjonarnie, więc może tam uda wam się go złapać! W cenie kremu są tutaj trzy produkty do twarzy po 15ml każdy! Ta seria matuje skórę, jednocześnie dbając o jej nawilżenie. 

Plaisir Box Voyager Cena 159zł
Zestaw trzech mini paletek od Zoevy! Idealne w podróż, małe i świetnie skomponowane. Każda z nich ma po sześć cieni. Z takiego zestawu ucieszy się zarówno osoba która raczkuje w makijażu, jak i ktoś zaawansowany. Dwie paletki to minisy kultowych Cocoa Blend i Caramel Melange, a trzecia to nowość Spice of Life - równie piękna!


 Enchanted Glow Becca Cena 149zł
Coś dla sroczek! Trzy mini rozświetlacze w odcieniach : Opal, Moonstone i C Pop. A wszystko w przepięknym opakowaniu, naprawdę cieszy oko.


torcik z Benefit Cena 219zł
Wybrałam moim zdaniem najciekawszy z torcików, bo jest ich kilka. W tym znajdują się : kultowa Hoola, baza Porefessional, tusz do rzęs RollerLash i rozświetlacz w płynie HighBeam. Wydaje mi się, że są to pełnowymiarowe produkty, wiec cena jest jak najbardziej korzystna! Z każdego z tych produktów z chęcią bym korzystała. No i to opakowanie w kształcie torta - cudo.

Nars Little Fetishes Orgasm Cena 99zł
Dwie miniatury kultowego Orgasmu : róż do policzków i pomadka. Podobno to kolor, który pasuje każdemu :)

Charming hands set Sephora collection Cena 49zł
W zeszłym roku kupiłam zestaw z liskiem dla babć i obie były zadowolone! Jest tutaj maska na dłonie, krem do rąk kokosowy i mały ocieplacz. A wszystko z uroczym motywem sówki. Moim zdaniem to bardzo uniwersalny prezent, który ucieszy każdą kobietę.


Dream Queen Makeup Collection TooFaced Cena 259zł
Świetny zestaw dla osób, które dopiero zaczynają, ale również i dla tych zaawansowanych! A myśląc praktycznie będzie też fajny do podróży. Jest tutaj paleta, w której są raczej zachowawcze kolory cieni do oczu, ale kilka z nich się wyłamuje np piękna błyszcząca zieleń! Do tego po prawej znajdują się produkty do twarzy : dwa róże, rozświetlacz i bronzer. Dodatkowo w zestawie jest mini tusz Better Than Sex, błyszczyk w odcieniu Pink Swan, mini mgiełka do utrwalenia makijażu Hangover i piękna kosmetyczka.

High on Lashes Clinique Cena 99zł
Clinique co roku wypuszcza naprawdę wiele zestawów i mogłabym tu umieścić je wszystkie, ale wybrałam akurat ten z tuszem High Impact Mascara, który bardzo lubi moja mama i właściwie od dawna sięga już tylko po niego. Nie uczula jej, a miała z tym duży problem przy tuszach typowo drogeryjnych. Tutaj dodatkowo jest świetna, czarna kredka i mini balsam do demakijażu!


Zestaw do włosów Biowax Cena 25zł
Kto nie kocha mango? Ja mogłabym mieć połowe kosmetyków kokosowych, a połowę właśnie mango :D Ta seria z Biowax jest wyjątkowo chwalona, więc cieszę się, że wypuścili zestaw świąteczny. Jest tutaj szampon, odżywka i maska, czyli coś, co się przyda każdej kobiecie!

 Miya zestaw róża Cena 36,99zł
Kocham tę esencję na równi z kokosową. Sama chciałam spróbować właśnie kremu i zamierzałam kupić zestaw, ale u mnie wszędzie już wykupiony. Mam nadzieję, że uda wam się go złapać! Sprawdzi się zarówno dla nastolatek jak i dorosłych już kobiet :)

Orientana ze śluzem ślimaka Cena 85zł
Bardzo lubię kosmetyki tej marki i choć tych konkretnych nie miałam, to wiem że ślimak może działać cuda! W tym pięknym secie jest krem do twarzy i pod oczy oraz urocza bransoletka.


Vianek zestaw nawilżający Cena 29.99 zł
Niby set dedykowany cerze suche i wrażliwej, ale nawilżenia potrzebuje każda cera. Moim zdaniem to świenty zestaw np dla siostry czy przyjaciółki, ale również dla mamy! Jest tutaj tonik oraz krem na noc.

Zestaw winogronowy Biolaven  Cena 29.99zł
 Ten płyn micelarny jest ulubieńcem wielu, a oprócz niego w zestawie jest krem do twarzy na dzień. Są to kosmetyki do każdego rodzaju skóry, a sam set jest bardzo uniwersalny. Myślę, że to też może być pomysł nawet na prezent na klasowe paczki świąteczne :)

Klikając w nazwę przekieruje was bezpośrednio do konkretnego zestawu!
Jak widzicie są tu głównie dwie drogerie - Sephora oraz Natura. Nie jest to żadnej post sponsorowany, po prostu tam znalazłam najciekawsze oferty i każdy z tych zestawów bym z przyjemnością kupiła dla kogoś z rodziny lub sama dostała! Niestety zestawy w Douglas na stronie internetowej mnie nie powaliły, tak samo te z Rossmanna. Być może stacjonarnie jest szersza oferta, ale starałam się wybrać tak, żeby można było kupić zarówno online, jak i stacjonarnie produkty. Niestety niektóry zestawy z Sephory są już niedostępne na stronie, ale spokojnie można je kupić stacjonarnie - na stronie też można łatwo sprawdzić dostępność w najbliższej dla was perfumerii.

Mam nadzieję, że wpis wam się spodobał i skorzystacie z moich propozycji!
Buziaki
Oktawia
Projekt denko : luty 2018

Projekt denko : luty 2018

Hej!

Jako, że w tym miesiącu byłam w rozjazdach myślałam, że pewnie będę miała pełno kosmetyków na wykończeniu, ale niewiele faktycznie uda mi się skończyć.. ale ostatecznie jestem z siebie zadowolona! Co prawda nie chodzi o to, żeby kosmetyki zużywać, a żeby ich używać, ale denka motywują mnie do bycia bardziej regularną - dzięki temu używam kosmetyku aż się skończy, bez otwierania dziesięciu na raz! :)


Orientana, bio maska -esencja i Make me bio, woda różana



Bio maska-esencja była pierwszym moim produktem tego typu. Bardzo ją lubiłam, bo uspokajała moją przetłuszczająca się, a jednocześnie przesuszoną skórę. Pojawiła się w ulubieńcach jesieni (klik), a nawet poświęciłam jej cały wpis na blogu! (klik)
Woda różana na początku mnie nie zachwyciła, ale później ją doceniłam. Gdy tylko spotkam ją gdzieś stacjonarnie to z przyjemnością do niej wrócę. Recenzja tutaj - > klik


Próbka zapachu Hugo Boss, Ma Vie florale i maska do włosów Kallos, silk



Mam Ma Vie (klik), a ta wersja podoba mi się chyba jeszcze bardziej! Zużyłam ją z przyjemnością. :)
Za to ten Kallos zalegał mi długo pod prysznicem.. Nigdy nie napisałam o nim recenzji, bo używałam go bardzo rzadko. Dobrze, że to była ta mała wersja, bo moje włosy po nim za każdym razem były jakieś spuszone i.. po prostu wyglądały nie najlepiej.

Rękawica Glov, on-the-go



Recenzja tej rękawicy pojawiła się dawno temu na blogu (klik), a ja ją zawiozłam do rodziców i schowałam.. Leżała w szafce kilka miesięcy, a teraz przed wyjazdem sobie o niej przypomniałam! Sprawdziła mi się znowu bardzo fajnie, ale chyba się już zużyła - nie wiem ile czasu używałam jej poprzednio.

Maseczki 7th heaven



Przygotowuję ''Pod lupą'' z tymi właśnie maskami, a mam do przetestowania jeszcze jedną. Post pewnie by się już pojawił, jednak miałam spore problemy z cerą i nie do końca wiem, czy coś mnie zapchało, czy to po prostu woda w Krakowie.. :) Testowanie maseczek na cerze, z którą nie mogę sobie poradzić nie miało sensu, bo jak sprawdzę czy mnie nie zapchała/nie uczuliła/nie podrażniła? :D

Clinique, tusz do rzęs chubby lash



Dawał naprawdę fajny efekt, a miniatura wystarczyła na dość długo! Gdy tylko trafię na niego ponownie będę używać go z chęcią, choć chyba na ten moment nie mam ochoty kupować pełnowymiarowego opakowania. Recenzja tutaj ->klik

Ogx, szampon nawilżający macadamia oil i próbki maski Anwen, kiełki pszenicy i kakao



Szampon stał dłuuugo pod prysznicem, choć bardzo go lubię - nie sięgałam po niego zbyt często. Pewnie przez jego bardzo gęstą konsystencję (trzeba go porządnie rozrobić), ale był on też niesamowicie wydajny. Recenzja tutaj - >klik
Maski od Anwen za to kuszą mnie praktycznie odkąd wyszły, ale nie do końca wiedziałam na którą się zdecydować (są 3, do różnych porowatości). Kupiłam więc dwie próbki - maski do włosów wysokoporowatych i do średnioporowatych. Taka próbka wystarczyła mi na jedno użycie, które relacjonowałam wam na instastories. Po pokazaniu włosów dostałam od was kilka, jak nie kilkanaście wiadomości na priv.. i przyznaje, że mi efekt też się bardzo podobał! :)

 

Cien, maseczka do twarzy oczyszczająca



Na wyjeździe moja skóra wyglądała strasznie, a ja nie miałam ze sobą nic oczyszczającego. W Lidlu kupiłam więc tę maseczkę i.. tak mi się wydawało, że już jej kiedyś używałam! Ta sama konsystencja, zapach i nawet działanie - jako nastolatka lubiłam regularnie używać maski z gruszką z Perfecty :)
Sprawdziła się bardzo fajnie, chętnie ją wrzucę do koszyka przy okazji kolejnych zakupów w Lidlu. Chcielibyście ''pod lupą'' z maseczkami z Lidla? :)

Facelle, płyn do higieny intymnej



Lubię każdą wersję tego płynu. Jest wielofunkcyjny - myję nim całe ciało, włosy, buzie :) Pisałam o nim też tutaj - >klik

Tołpa, normalizujący żel do mycia twarzy



Świetny żel dla cery tłustej! Jedyną jego wadą jest zapach, ale z czasem się do niego przyzwyczaiłam. Jego pełna recenzja tutaj - >klik

Cieszę się, że trochę pomniejszam swoje zapasy. Wciąż jednak mam sporo kolorówki, a jej denkowanie nie idzie mi już tak dobrze. Tym bardziej, że w dni wolne zazwyczaj się nie maluję.. :)

Daj znać co z moich kosmetyków znasz! A może coś Cię zaciekawiło?

Buziaki
Oktawia 
Nowości lutego! Orientana, Selfie Project, Clinique..

Nowości lutego! Orientana, Selfie Project, Clinique..

Hej!

Luty minął mi błyskawicznie, bo dużo się działo. Zaczęłam miesiąc sesją, którą zdałam w pierwszym terminie - oznaczało to, że do końca miesiąca mam wolne. W końcu udało mi się wyjechać i byłam kilka dni w Krakowie i Zakopanem, a następnie spędziłam trochę czasu w rodzinnym mieście. Przez to wszystko na blogu pojawiło się znów mało postów, nie mam jednak wyrzutów sumienia. :) W tym miesiącu nie ma też zbyt dużo nowości - o dziwo!


Maybelline, fit me! 110



W końcu udało mi się go zdobyć i to w promocyjnej cenie. Zaczęłam testy jeszcze tego samego dnia i naprawdę dogadywaliśmy się świetnie, ale.. podejrzewam go o zapychanie. Na pełną opinię jeszcze jednak zbyt wcześnie!

NeoNail, nail cleaner 



Mój cleaner dobija dna i mam nadzieję, że ten spisze się znacznie lepiej :)

Kosmetyki do twarzy Selfie project



Cieszę się, że mam okazję testować te produkty - są przystępne cenowo i dostępne w Rossmannie :) Dostałam aktywny peeling myjący (z kuleczkami węgla!), łagodny tonik oczyszczający, czarną maskę peel off oraz lekki krem matująco nawilżający! Którego z tych produktów jesteś najbardziej ciekawa?

Garnier, odżywka Botanic therapy żurawina i olejek arganowy



Wydaje mi się, że ta linia ''botanic therapy'' jest dość nowa - a przynajmniej ja jeszcze jej nie testowałam. Jako, że lubię się z odzywkami tej firmy to wzięłam tę na spróbowanie na wyjazd. Niedługo napiszę o niej na instagramie! :)

Tołpa, żel do mycia twarzy i oczu i Facelle, płyn do higieny intymnej 



Te dwa minisy kupiłam typowo na wyjazd. Facelle jest wielofunkcyjny - myję nim włosy, twarz i całe ciało. :) Mam jeden żel do twarzy z Tołpy, który bardzo lubię, więc postanowiłam właśnie tej marki produkt zabrać ze sobą. Jak narazie jest miłość!

Clinique, take the day off cleansing balm



Ten balsam chodził za mną od dawna, jednak nigdy wcześniej nie miałam okazji stosować tego typu kosmetyku.. nie chciałam więc kupować całego, ogromnego opakowania. Tę miniaturę dorwałam w Douglasie.

Nowości z kurkumą od Orientana



Marka wysłała mi dwie swoje nowości i mogłyście je już zobaczyć na instagramie ( kto mnie nie obserwuje -> klik ). Wszystko zapowiada się naprawdę świetnie, choć muszę poczekać jeszcze z testowaniem.


I co - w tym miesiącu jest tego naprawdę mało! W końcu naprawdę kupuję to, czego potrzebuję i mam nadzieję, że tak zostanie. :)

Co z moich nowości masz? A może coś szczególnie Cię zainteresowało?

Buziaki
Oktawia
NOWOŚCI MAJA! Iwostin, La Roche-Posay, Nanshy..

NOWOŚCI MAJA! Iwostin, La Roche-Posay, Nanshy..

Hej!

Przyznam, że bardzo lubię pisać dla was nowości - sama jestem ciekawa ile się tego uzbierało przez miesiąc. Cieszę się, że wy również chętnie je czytacie :) Maj jest jednym z moich absolutnie ulubionych miesięcy, a w tym roku, pod względem kosmetyków, jest dla mnie przełomowy. Staram się zmienić pielęgnacje, a jeśli chcesz dowiedzieć się więcej zapraszam do dalszej części<3

Pokazywałam wam na instagramie co kupiłam mojej mamie z okazji jej święta. Oczywiście wykorzystując fakt, że serum Resibo musiałam zamówić przez internet dorzuciłam kilka produktów dla siebie do testów :)


1. Babuszka Agafia dziegciowa oczyszczająca maseczka do twarzy i odżywczy krem pod oczy Vianek 



Mimo, że kiedyś miałam maseczkę tonizującą od Babuszki z którą się nie polubiłam, bo wywoływała u mnie podrażnienie.. skusiłam się na wersję z dziegciem. Słyszałam o niej bardzo dużo dobrego, a po pokazaniu jej na snapchacie (kosmetykowyzg) również mi pisałyście, że to świetny produkt!
Krem pod oczy Clinique z serii pep-start(klik) akurat jest na wykończeniu i chciałam spróbować czegoś z dobrym składem. Z firmą lubię się tak sobie - miałam próbki kremów i niezbyt mi pasowały, ale mam nadzieję, że się nie zawiodę!

2. Kallos Color



Planuję zrobić osobny wpis na jej temat na blogu i mam nadzieję, że będzie dla was ciekawy... :) Narazie nic nie zdradzam! Maskę mogłam w sumie kupić bez problemu stacjonarnie, ale skoro i tak zamawiałam paczkę to po co miałam targać litr do domu :D

3.Oblepikha Siberica odżywka rokitnikowa intensywne nawilżenie 



Czaiłam się na maskę rokitnikową, ale na początek wzięłam odżywkę. Zupełnie nie planowałam jej zakupu, ale skoro już była w ofercie sklepu, a ja o niej myślałam... :)

4. Puder ryżowy Ecocera



Pytałam was jakiś czas temu o puder, o którym chciałybyście przeczytać. Przyznam, że planowałam kupić coś innego, ale tego z Ecocery jestem bardzo ciekawa, bo chyba jestem ostatnią osobą, która go nie miała.

5. Próbki do zamówienia



Balsam z Evree już wykorzystałam, kojący krem CC i nawilżający krem na dzień z Mincer Pharma jeszcze czekają w kolejce. Wspomniałam wam już, że nie do końca byłam zadowolona z dołączonych próbek :)


6. Miniatury La Roche- Posay Effaclar i Avene Cleanance słońce SPF 50 skóra tłusta



Niestety nie radzę sobię z moją skórą po odstawieniu leków i ostatecznie wybrałam się do dermatologa. Już na pierwszej wizycie Pani doktor zaproponowała mi peeling z kwasem (niestety nie znam kwasu, ani stężenia), oczywiście wypytałam o wszystko i można go było spokojnie wykonać nawet przy takiej pogodzie. Muszę tylko pamiętać o filtrze, dlatego dostałam próbkę tego z Avene do cery tłustej skłonnej do niedoskonałości - nie zapycha i matuje, oraz jest wodoodporny.
Na konsultacji doktor zaleciła mi zmianę pielęgnacji na tę dla cery tłustej i dostałam również duet z serii Effaclar - żel oraz krem. Ciężko mi jednak stwierdzić, czy to akurat na te kosmetyki postawię, ale jedno jest pewne - muszę uważać na typowo drogeryjne kosmetyki, trochę bardziej analizować składy i częściej sięgać po produkty dla cery tłustej/ z niedoskonałościami.

7.Iwostin Solecrin SPF 50



W połowie czerwca czeka mnie jeszcze jeden taki zabieg na buzię. Będzie to już praktycznie lato, więc musiałam zaopatrzyć się większy filtr, tamta próbka to tylko 5ml. Będąc w galerii handlowej wstąpiłam do Superpharm i rzucił mi się w oczy filtr z Iwostinu właśnie do cery tłustej, trądzikowej. Również ma matować i nie zatykać porów oraz być lekki! Skusiła mnie też cena (28zł) więc wzięłam go ''przy okazji''. Przy kasie dostałam drugi filtr z tej samej firmy, ale do skóry naczynkowej i nadreaktywnej - ma hamować powstawanie rumienia i zmniejszać nadwrażliwość skóry. Akurat moja mama ma taką cerę, więc jej go oddam. Było to dla mnie spore zaskoczenie, bo nie widziałam tam nigdzie takiej promocji! :) Dodam jeszcze, że oba filtry mają nadawać się pod makijaż.

8. Kolastyna Luxury Bronze balsam brązujący do ciała jasna karnacja



Do Superpharm weszłam głównie z zamiarem kupna samoopalacza. Niestety jestem bardzo jasna, a na słońcu robię się raczej czerwona, niż brązowa. Nie chcę latem pokazać się biała, bo po 15 minutach będzie mnie wszystko piekło, no i.. wygląda to średnio ;) Na półce znalazłam właśnie ten balsam, była ostatnia sztuka i szybko sprawdziłam informacje o nim z internecie. Większość była pochlebna, więc mam nadzieję, że i mi doda lekkiej 'opalenizny' :D

9. Pędzel Buffed Base R02 Nanshy



Ich pędzle kusiły mnie od dawna. Ten znalazłam akurat w Tk maxx za 28zł, a jego cena regularna to około 50zł :) szukałam takiego kształtu od jakiegoś czasu, więc cieszę się, że udało mi się go upolować :D


10. Płatki kosmetyczne i Bawełniane ręczniczki Tami



Ostatnio polubiłam duże płatki kosmetyczne, a tych z Tami nigdy nie miałam. Za to ręczniczki to dla mnie totalna nowość! Planuję wycierać nimi twarz po kąpieli i zmywać maseczki.


Co z tych zakupów znasz? A może coś przykuło twoją uwagę? Koniecznie daj znać w komentarzu!

Buziaki,
Oktawia
Wibo Neutral Eyeshadow Palette

Wibo Neutral Eyeshadow Palette

Hej! 

Zainteresowanie paletką Wibo Neutral Eyeshadow Palette nie słabnie. Ja do wpisu na jej temat zabierałam się długo, bo chciałam mieć mocno wyrobione zdanie. Paletkę kupiłam na jednej z promocji w Rossmannie, dokładnie w październiku 2016r , więc jest już ze mną trochę. Jeśli jesteście ciekawe co o niej sądzę i komu ją polecam - zapraszam na dalszą część postu!<3


pędzle to Hakuro, od lewej H77 i H70

1. Wygląd i funkcjonalność palety

Mi osobiście design bardzo się podoba! Czarne opakowanie z holo napisem - proste, ale dające ciekawy efekt! Opakowanie jest kartonowe i na pewno nie każdemu będzie to leżało - ja się cieszę, bo dzięki temu jest lekka i często ją ze sobą zabieram w podróż. :) Niestety łatwo ją też z tego samego powodu uszkodzić, moja jest już lekko zadrapana przy zgięciu, ale nie ma to wpływu na jej używanie. W środku kartonik ma bardzo ładny odcień różu, który fajnie kontrastuje z dość stonowaną gamą kolorystyczną.
Bardzo, ale to bardzo, dobrym pomysłem było umieszczenie lusterka! (Które notabene jest non stop brudne) W ilu paletach wam go brakuje? To jest, zaraz po jej rozmiarze,następny powód dlaczego zabieram ją w podróże.:)
Dla mnie zaletą jest brak aplikatora/pędzelka. Bo po co mi następna pacynka, która tylko zabiera miejsce, albo sztywny pędzel, którym i tak nie będę się malować, bo jest nieprzyjemny? Zdecydowanie wolę używać swoich pędzli i mieć mniejszą, a co za tym idzie bardziej poręczną, paletę!
Łączna gramatura cieni to 15g - czyli 1g na cień, bardzo mało! Dla mnie jednak to także jest plus, bo nawet małe cienie wystarczają na dość długi czas. Ich zużycie zależy oczywiście od tego jak często po nie sięgacie :)

2. Cienie i kolorystyka 

Jak sięgam po cienie, zawsze używam bazy - niezależnie od ich jakości! Zazwyczaj używam korektora Collection Lasting Perfection albo Color Tatto Creme de nude. Swatche na rękach zrobiłam jednak bez niczego, suchymi palcami - to wydawało mi się być najbardziej sprawiedliwe w ocenie. Przechodząć już do palety, jak wspomniałam jest piętnaście kolorów - siedem z nich z błyskiem i osiem matowych. Znajdziemy tu cienie jasne, jak beż czy biel, i bardzo ciemne, jak czarny czy ciemnoczekoladowy. Odcienie są zarówno ciepłe/neutralne i chłodne, więc jeśli nie jesteście pewne co wam pasuje - ta paletka może wam pomóc się ''ukierunkować''. Chcę wam po krótce opisać każdy kolor :)
Po lewej stronie palety znajdują się najjaśniejsze i najdelikatniejsze odcienie.


magic touch - często używam go w wewnętrzny kącik oka dla rozświetlenia spojrzenia. Dobrze wygląda również jako rozświetlacz :)
sparkling nude - wciąż delikatny, ale już wyrazisty kolor zdecydowanie w ciepłej tonacji. 
light fantasy - po prostu biel, nie jest niestety mocno napigmentowany. Lubię nim czyścić łuk brwiowy, używam go też gdy poszaleję za wysoko z blendowaniem. 
peach cream -to chyba mój ulubiony cień z całej paletki, ma największe wgłębienie. Piękna, delikatna brzoskwinia! Bardzo ładnie wygląda i w załamaniu i na ruchomej powiece. :)
naked look - tutaj jest dosłownie goły, bo nijak nie mogłam go zbudować! Ma bardzo słabą pigmentację, ale za to ładny kolor. Utrwalam nim bazę ;)
secret eye - dość chłodny, jasny brąz. Fajny jako kolor przejściowy, czasami zaznaczam nim początek brwi. 

Na środku są już cienie bardziej wyraźne, zdecydowanie mocniejsze.

sweet toffie - trochę podobny do sparkling nude, ale jeszcze cieplejszy i jeszcze mocniejszy! Bardzo lubię go nakładać na środek powieki przy mocniejszym makijażu.
most wanted - nie wiem czemu, ale wydaje mi się być trochę mniej napigmentowany niż inne błyszczące cienie. U mnie na powiece wygląda odrobinę brudno, bo jest dość chłodny.
summer breeze -dla mnie to cieplejsza i odrobinę ciemniejsza wersja secret eye. Fajny na załamanie i powyżej, albo na zewnętrzny kącik - dosłownie dla podkreślenia.
bitter chocolate - po ten cień sięgam rzadko. Kolor ładny - błyszczący, ciepły brązik. Jest ciemny i naprawdę go widać, dla mnie więc, albo jako akcent na zewnętrzny kącik, albo na imprezę. 
milk chocolate - brąz z domieszką szarości - chłodny odcień. Czasami wypełniam nim sobie brwi.
warm soil - jedyny ciemniejszy, ciepły kolor. Jest naprawdę bardzo ładny, ale jako jedyny potrafi robić plamy.

Zostały już tylko trzy cienie, które lekko odstają od pozostałych. 

graphite fantasy - wygląda niepozornie, bo jego bazą jest srebro, a drobinki opalizują na lekki fiolet.
night heaven - bardzo ciemne srebro, do odważnych makijaży. Ja nie sięgam po ten kolor.
smoky black - czarny cień, niezbędnik każdej palety. Przyciemniam nim linię rzęs, ale nie rozblendowuję go za bardzo, bo robi się brudnoszary.. 

Jak widzicie kolorystyka jest dla każdego, to taka podstawowa paletka. Dla mnie jest kompletna i często robiąc nią makijaż nie sięgam po żadne inne cienie. :)
Pigmentacja jest średnia plus - wiadomo, mogłoby być lepiej. Kolory jednak ładnie dają się budować i rozcierać, więc jest fajna do poćwiczenia i raczej ciężko jest zrobić nią sobie krzywdę. Początkujący i Ci malujący się raz na jakiś czas będą zadowoleni. 
Maty niestety się pylą, więc trzeba pamiętać żeby strzepać nadmiar z pędzelka - wtedy nic się nie osypuje.(problem jest jedynie z czarnym cieniem, ale ten kolor osypuje się zawsze). Błyszczące natomiast najładniej wyglądają nałożone palcem i można nimi uzyskać fajny, mokry efekt bez tandety. Gdybym miała wybierać, to cienie z błyskiem wygrywają - mają lepszą pigmentację i fajną, delikatnie masełkowatą konsystencje, maty są niestety dość suche.
Na bazie cienie wytrzymują u mnie spokojnie cały dzień i nie znikają z powieki, a brokat się nie osypuje. Jedynie tracą trochę na intensywności, co dla mnie jest sporym minusem.

3. Makijaże tylko tą paletką

Udało mi się zrobić zdjęcia dwóch makijaży, które zrobiłam używając cieni tylko z tej palety. Nie jestem żadną makeup artist, ani pasjonatką makijażu, chociaż lubię się malować i robię to prawie codziennie. Również wciąż uczę się obsługiwać programy do przeróbki i wiem, że nie wygląda to profesjonalnie, ale nie chciałam kombinować, żeby kolory się nie zmieniły.
Zapuszczam również brwi i dla mnie to również męka, więc proszę o wyrozumiałość<3

To mój częsty ''dzienniak''. Ciepły, delikatny.. idealny do pracy, szkoły, czy na uczelnie. 


 W załamaniu i powyżej mam peach cream, a najpierw wszystko omiotłam naked look, żeby utrwalić korektor.


 Na całej powiece mam summer breeze, który w zewnętrznym kąciku przyciemniłam warm soil. Od zewnętrznego kącika do środka oka mam delikatnie przyciemnioną linie rzęs smoky black. Dolna powieka to brązowa kredka plus warm soil.

W wewnętrznym kąciku mam magic touch. 

Drugi makijaż jest już ciemniejszy, ale wciąż dzienny. Oba makijaże nie powstały tylko na potrzebę wpisu, a po prostu szykowałam się do wyjścia! :) 


Na korektor nałożyłam naked look, ale tylko powyżej załamania.


W wewnętrznym kąciku mam magic touch, który przechodzi w sparkling nude.


Stwierdziłam, że jednak za mało się błyszczy, więc na środek dołożyłam sweet toffie. Zewnętrzny kącik to bitter chocolate wzmocniony i wyciągnięty warm soil. Linia rzęs jest delikatnie przydymiona smoky black.


Powyżej załamania, dla wyciągnięcia powieki, użyłam mieszanki summer breeze i peach cream. Dolna powieka to warm soil w zewnętrznym kąciku i bliżej środka dla rozblendowania secret eye. 

Podsumowując : lubię tę paletę, chętnie i często po nią sięgam, ale nie jest ona moim ulubieńcem. Patrząc jednak na jej cenę (30zł) i dostępność (Rossmann) warto się na nią skusić, jeśli nie jesteście zaawansowane. Polecałam ją również we wpisie o tym co warto kupić na promocji -49% w Rossmannie. :) (klik)

Mam nadzieję, że taki dłuższy, ale przy tym dokładny wpis Wam się podoba! Myślę, że uwzględniłam w nim wszystko, ale jeśli macie pytania to odpowiem na nie w komentarzu<3 Dajcie mi również znać co sądzicie i czy macie te paletkę? Podzielacie moje zdanie?

Buziaki,
Oktawia  
Co udało mi się kupić w Rossmannie?

Co udało mi się kupić w Rossmannie?

Hej!

Nie miałam żadnych konkretnych planów czy listy na tę promocję w Rossmannie. Powód jest prosty - na poprzednich edycjach często produkty, które chciałam kupić były wyprzedane, albo jeździłam za nimi po całym mieście. Nie chciałam tego powtarzać, miałam w głowie oczywiście kosmetyki które chcę przetestować, ale podeszłam do tego na luzie. Nie będzie - trudno, kupię innym razem. :)



Skusiłam się jednak na cztery produkty i żaden nie był wzięty z przypadku. Podczas trwania promocji byłam z sklepie dwa razy. Przy pierwszym podejściu wybrałam niewielki Rossmann niedaleko mieszkania i poszłam do niego przy okazji - szafy były przerzedzone, ale można było jeszcze spokojnie znaleźć coś dla siebie. Ogólnie panował porządek i obyło się bez przepychania.
Pierwszym produktem po jaki sięgnęłam była baza matująca pod makijaż NO PORES z Lirene. 


Baza ma zmniejszać widoczność porów i przedłużyć trwałość makijażu. Naczytałam się o niej sporo dobrego, a brakuje mi właśnie takiego produktu na wyjścia. :)
W szafie Miss Sporty zauważyłam kilka  tuszy Studio Lash 3d Volumythic mascara, a że chciałam go kupić już na dwóch poprzednich promocjach - wzięłam go bez zastanowienia, mimo że nie potrzebowałam nowego.


Jeśli znacie Bezlitosną(prowadzi stronę https://bezlitosne.pl ) i oglądacie ją na snapchacie to wiecie dlaczego skusiłam się na tę maskarę. Efekt na jej rzęsach jest niesamowity i liczę na to samo u siebie, a za te pieniądze szkoda było nie wziąć. ;)

W sumie byłby to koniec moich zakupów, ale byłam również w galerii handlowej w której znajduje się Rossmann i weszłam zobaczyć czy coś jest, bo mają tam sporo szaf. To co się tam działo.. SZALEŃSTWO! Mój facet wziął wózek na zakupy i nie mógł nawet jechać za mną, bo panie go wypychały! Ale dobra, wiadomo, dużo ludzi, mało miejsca.. Jednak to co zobaczyłam przy szafach było istną kpiną. Na ziemi leżały czerwone pudła wypełnione porozrzucanymi kosmetykami, które niby były posegregowane na firmy, ale.. wiadomo. Wszystkie szuflady również były pootwierane, a w szafach nie było prawie nic. Panował chaos, aż odechciało mi się zakupów, a już na pewno nie miałam ochoty na przebieranie w pudłach na klęczkach. Promocja, promocją i rozumiem, że tłumy, ale dla mnie to nie szanowanie klienta - większość tych kosmetyków można zamówić online w takiej samej cenie, albo i niższej niż na tej promocji ;)
Dostrzegłam jednak w jednej ze skrzyń podkład z Bell hypoallergenic, kolor 01 nude leżał akurat na wierzchu.


Polecała mi go przyjaciółka, a skusiłam się na niego ze względu na jasny kolor. Jest to fluid matująco-kryjący, który jednocześnie ma nawilżać i wygładzać nadając skórze zdrowy wygląd. Cieszę się, że go zauważyłam i był nieotwarty, ale czy wy widzicie jak on wygląda? Do zdjęcia jest już wyczyszczony! Kupujesz niby nowy produkt, a wygląda jakby go ktoś wyjął po latach z piwnicy..
Udało mi się również kupić produkt do brwi firmy Ardell, oni akurat nie mają szafy ani testerów. W Rossmannie, w którym ja byłam, leżą tam, gdzie produkty do ust, ale z tego co wiem są tylko w tych większych sklepach.


Długo myślałam nad pomadą do brwi, więc przy okazji padło na tą :) wybrałam odcień medium brown. Podoba mi się, że ma dołączony pędzelek i spiralkę.

Na promocji kupiłam tylko tyle - nie szalałam, bo wszystko mam, a nie ma sensu robić niepotrzebnych zapasów. Kupiłam za to jeszcze odżywkę do włosów z Isany.


Wzięłam ją, bo już byłam w sklepie i się przyda, a nie dlatego, że jej potrzebuję. Pomyślcie - ile produktów wzięłyście ''przy okazji''? ;)  

Jak wam się podobają moje zakupy?  Pochwalcie się co wy kupiłyście! 

Buziaki,
Oktawia   
Copyright © 2016 Kosmetykowy Zawrot Glowy , Blogger