Pod lupą : produkty do pielęgnacji twarzy Tołpa; żel micelarny, peeling 3 enzymy i maska czarny detox

Hej!

Markę Tołpa odkrywam od jakiegoś czasu - jest łatwo dostępna, przystępna cenowo i u mnie większość ich produktów się sprawdza. Nie mają składów idealnych, nie są to kosmetyki naturalne, ale dla mnie jest ok ;) Dziś przedstawię trzy produkty, których używam od dobrych kilku miesięcy i które narobiły trochę szumu w internecie.

 


Żel micelarny do mycia twarzy i oczu z serii green oils z olejem z lnu


Ja naprawdę lubię ich żele do twarzy i to mój drugi micelarny od nich. Jednak pierwsza myśl dotyczyła tego oleju lnianego - czy żel przez to nie będzie zostawiał powłoki? tym bardziej, że jest on dedykowany raczej skórze suchej i normalnej. Na szczęście żel okazał się być naprawdę delikatny i domywa się go bez żadnych problemów.
Opakowanie to taki standard, tubka z zamknięciem na klik. Ogółem zazwyczaj na nie nie narzekam, ale tutaj się ono totalnie nie sprawdziło.. Żel jest niesamowicie rzadki i po prostu wylewa się przez dziurkę w nadmiarze. Zdarzało się, że wyleciało mi z pięć razy tyle produktu, ile normalnie bym użyła do umycia twarzy, ale.. co miałam z tym zrobić? Przecież nie włożę tego do środka. Znacznie lepszą opcją byłaby tu pompka - produkt nie wydostawałby się w nadmiarze i dłużej mogłabym się z niego cieszyć.
Wracając jednak do samego żelu - jest on naprawdę delikatny! Spokojnie mogę nim myć nawet oczy, nigdy nie pojawiło się żadne podrażnienie, pieczenie.. ale ma to też swoje minusy. Zdarzało się, że produkt oczyszczał wręcz zbyt delikatnie i czegoś nie domył. Dlatego według mnie to kosmetyk raczej faktycznie do cery wrażliwej/suchej lub do porannej pielęgnacji.
Mimo wszystko naprawdę się lubimy. Nie używam tego żelu po noszeniu mocnego makijażu, ale rano naprawdę super odświeża bez ściągnięcia, a skóra nie wyświeca mi się zbyt mocno w ciągu dnia. To na pewno świetna opcja dla osób, które czują ściągnięcie czy przesuszenie po każdym produkcie myjącym. :)

Peeling trzy enzymy


Mam wrażenie, że już wszyscy go używali i jestem ostatnią osobą, która o nim pisze. Zużyłam tę tubkę praktycznie do końca (zostało mi może na 3 aplikacje) i dopiero teraz czuję, że dobrze wiem co o peelingu sądzę.
Opakowanie, nie będę się oszukiwać, jest piękne i praktyczne! Najpierw kartonik, który chroni aluminiową tubkę przed gnieceniem czy otwieraniem jej w drogerii. Są na nim hasła, zalecenia, skład.. a wszystko utrzymane w spójnej koncepcji owocowej :D Tubka jest naprawdę super i tak jak myślałam, bardzo mi się spodobała ta forma opakowania. Jeśli dobrze produkt wyciskamy (czyli od góry) jesteśmy w stanie zużyć naprawdę cały. Do tego ja wyciskam po trochę, nakładam i gdzie brakuje aplikuję ponownie - dzięki temu używam dokładnie tyle, ile potrzebuję.
Nakładam grubszą warstwę, tak jak zaleca producent i trzymam 10 minut. Gdy nałożę peeling jak krem mam wrażenie, że nic nie robi. Ważnym krokiem jest też po tych 10 minutach (nie warto skracać tego czasu, ani zbytnio przedłużać - za krótko nie działa, a za długo może podrażniać) masaż, a nie bezmyślne zmycie. To naprawdę robi różnicę i dopiero po zastosowaniu tych trzech kroków czuję, że potencjał peelingu jest wykorzystany.
Peeling przypomina mi konsystencją maść, nie ma jednak żadnego problemu z jego aplikacją. Pachnie tropikalnymi owocami, co zdecydowanie umila te 10 minut. Nie jest to jednak intensywny zapach i myślę, że nawet wrażliwe nosy nie mają się czego bać.

u góry peeling, na dole maska
Na początku byłam średnio zadowolona z tego produktu.. Niby widziałam efekt, ale nie zadowalał mnie. Odkąd jednak stosuję się do zaleceń producenta stwierdziłam, że naprawdę widzę różnice! Niedoskonałości, które są lub się budują, na drugi dzień znikają lub stają się znacznie mniej widoczne. Pory są zwężone, a wydzielanie sebum się ogranicza jednak bez przesuszenia. Skóra ogółem wygląda na gładszą, jest miękka i promienna! Przy regularnym stosowaniu zauważyłam (dwa razy w tygodniu), że mam znacznie mniej zaskórników. Czy to jednak oznacza, że jest to peeling idealny? Dla mnie nie do końca.. Pomimo tej gładkiej i pięknej cery zdarzają się skórki z którymi produkt nie daje sobie u mnie rady. Skóra jest więc oczyszczona, ale poziom speelingowania nie do końca mnie satysfakcjonuje. Do tego nie zawsze, ale z czasem co raz częściej, przy stosowaniu peelingu szczypie mnie skóra - czasami jest to lekkie, normalne dla enzymów pieczenie, ale czasami muszę go szybciej zmywać.. Nie wiem od czego to zależy.
Peeling oparty jest na enzymach, o oznacza że nie ma żadnych drobinek. W składzie nie znajdziemy też kwasów. Producent dedykuje ten produkt skórze wrażliwej, mieszanej, tłustej i trądzikowej i .. moim zdaniem każda cera może być z niego zadowolona. Mimo, że u mnie pojawia się pieczenie może się okazać, że nawet przy bardzo wrażliwej cerze nic się nie zadzieje - to kwestia bardzo indywidualna, choć lekkie pieczenie jest tutaj normalne - tak działają enzymy :)
Tubka ma 40ml i kosztuje ponad 30zł. Uważam, że to kosmetyk wydajny i wart przetestowania szczególnie, jeśli nie służą wam peelingi z drobinkami.

Maska czarny detox 


Maski oczyszczające to zdecydowanie moje ulubione, to je najczęściej kupuje i najczęściej po nie sięgam. Przerobiłam ich naprawdę sporo i wiem, czego w nich szukam dla swojej skóry. Najbardziej lubię maseczki oparte na glinkach, choć po samą czystą glinkę sięgam raczej rzadko - nie chce mi sie jej nigdy rozrabiać.. :D w masce czarny detox jest glinka biała, która jest łagodniejsza niż np bardzo popularna zielona. Oprócz tego jest borowina, bardzo modny węgiel i cynk.
Aluminiowa tubka nie jest tu już tak świetnym rozwiązaniem jak w przypadku peelingu. Maska jest jednak gęstsza, potrzebuję jej więcej i naprawdę muszę jej wycisnąć sporo, a przez ten dziubek wychodzi wąska strużka. Niemniej jednak tubka spisze się w podróży, bo zmieści się do każdej kosmetyczki. Bardzo podoba mi się design opakowania, proste z fajnym, roślinnym akcentem.
Maska zdecydowanie nie jest czarna, ma raczej stalowy kolor (jest na zdjeciu pokazana z peelingiem) i to był dla mnie szok przy pierwszej aplikacji :D Zapach ma obłędny, jakby kwiatowy, roślinny.. jest on dość intensywny, więc wrażliwsi mogą narzekać. :)


Konsystencja maski jest super, bo mimo iż jest dość gęsta rozprowadza się bez większego problemu. Zostawiam ją zazwyczaj na te 10 minut według zaleceń producenta, ona podsycha i mimo to wciąż nie ma problemów ze zmywaniem - nie rozmazuje się po całej twarzy tylko ładnie schodzi :)
Maska faktycznie oczyszcza, pory są ściągnięte, niedoskonałości szybciej się goją i buzia ogółem wygląda lepiej. Cera jest promienna, nieściągnięta i matowa. Jednak to oczyszczenie jest dla mnie za słabe.. Niby widzę różnicę, jest lepiej, ale bez jakiegoś wow. Używam więc jej doraźnie, a gdy widzę, że skóra potrzebuje porządnego oczyszczenia sięgam po inne produkty. Myślę jednak, że będzie to świetny produkt dla nastolatek, które zaczynają dopiero z oczyszczaniem i nie mają takich problemów ze skórą. Również cery mocno wrażliwe powinny być zadowolone, bo maska jest faktycznie łagodna, szczególnie jak na produkt oczyszczający.
Nie jest to kosmetyk szalenie wydajny, a przy tym cena jest wysoka - ponad 30zł. Ja raczej do tej maski nie wrócę, bo znam inne, lepsze i wolę mocniejsze oczyszczanie.

Każdy z tych kosmetyków ma wady. Nie są one do końca ''dla mnie'', szczególnie jeśli chodzi o peeling i maskę, bo po prostu ja szukam czegoś innego. Zdaję sobie jednak sprawę, że te produkty naprawdę na wielu skórach się sprawdzają! Jestem ciekawa czy ty je znasz. A może na coś się skusisz? :)

Buziaki
Oktawia

17 komentarzy:

  1. Miałam ochotę na peeling i maskę, ale opinie są tak różne, że na razie sobie odpuściłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mimo to mysle, ze warto sprobowac :D szczegolnie przy cerze wybrednej jak twoja :P

      Usuń
  2. Z peelingiem bardzo się lubiłam, pdobnie z maseczką - ja lubiłam to że nie jest aż tak mocna w działaniu ;) Za to ten żel... bardzo nijaki jak dla mnie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz, dla mnie maska moglaby byc mocniejsza i bylabym naprawde z niej zadowolona :D

      Usuń
  3. Znam szczególnie peeling moja siostra sobie go chwali ale tak jak piszesz każda skóra jest inna i inaczej na nią działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesli zdecydujesz sie na peeling to najpierw sprobuj go sobie w takim razie od siostry :D

      Usuń
  4. Z tej pierwszej serii, co Ty masz żel mam peeling i jest całkiem fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie Tołpa zazwyczaj cudów nie robi, ale (o ile dobrze pamiętam) wszystkie trzy kosmetyki mam w zapasie i na pewno dam im szansę. Mam nadzieję, że pozytywnie mnie zaskoczą i na nowo przekonają do ich kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  6. chyba jednak nie jesteś ostatnia - ja nie miałam pojęcia, że Tołpa ma takie produkty! :) Kiedyś namiętnie korzystałam z produktów tej firmy jednak już kilka lat stosuję tylko naturalną pielęgnację więc do drogerii nie zaglądam, stąd moja niewiedza. Ale chętnie przyjrzę się tym produktom bliżej :) Wielki plus za opakowanie tych masek!

    OdpowiedzUsuń
  7. Opakowania mają cudne, ale raczej mnie nimi nie przekonają - cena dość wysoka jak na Tołpę i skoro mówisz, że zapach jest intensywny to ja chyba podziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja skóra nie za bardzo lubi (a raczej lubiła się, bo już dawno nic nie używałam) z kosmetykami tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie królują głównie maseczki oczyszczające, ale wieki nie używałam peelingu enzymatycznego .

    OdpowiedzUsuń
  10. Great post dear!You have a nice blog
    I follow you can you follow me please?
    www.guzelvekulturlu.com
    Kisses

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten żel do mycia twarzy jest fantastyczny, ale tak jak piszesz za dużo się go wylewa i potem się marnuje, a sam kosmetyk jest bardzo niewydajny. Jakby zmienili opakowanie to chętnie kupiłabym kolejne, ale tak to za drogo na taką wydajność. Choć może następnym razem przeleję do jakiegoś opakowania z pompką.
    A żel i peeling mi bardzo pasowały, ale to może być też kwestia mojej cery ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Żel do mycia twarzy mnie zaciekawił, lubię właśnie takie opcje z samego rana :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Peeling 3 enzymy znam i bardzo lubię <3 Ciekawa jestem maski czarnej detox ^^

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmetykowy Zawrot Glowy , Blogger