Pokazywanie postów oznaczonych etykietą golden rose. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą golden rose. Pokaż wszystkie posty
Trzy hity blogerek, które się u mnie nie sprawdziły.

Trzy hity blogerek, które się u mnie nie sprawdziły.

Hej!

Na pomysł postu wpadłam przypadkiem, przeglądając kosmetyki w toaletce. Analizowałam każdy produkt i czasami zastanawiałam się dlaczego to kupiłam.. Okazuje się, że mam kilka kosmetyków, które były wszędzie pokazywane, rozsławiane, pojawiały się w ulubieńcach, miały być też idealne dla mnie. I cóż, nie zawsze to zagrało. Będzie więc o rozczarowaniach i fenomenach, które u mnie po prostu nie działają.

 

 


1. Nars, radiant concealer


Oh, ile to ja się go naoglądałam na youtubie i nasłuchałam o nim na instagramie. Miał być ideał - lekki, kryjący, cudownie wyglądający i dodatkowo super gama kolorystyczna! No wszyscy go wychwalali. Dobrze, że skusiłam się na małą wersję, która kosztowała i tak.. 70zł za 1,4ml! Ten korektor wygląda u mnie pod okiem okropnie, jakby się ważył. Niezależnie czy nałożony na krem, bez niczego, czym przypudrowany. Próbowałam go już nosić na wszelkie sposoby! Zużyłam go na niedoskonałości i śmiało mogę nazwać go przereklamowanym bublem.

2. Kredka do brwi z Golden Rose


Produkty tej marki zazwyczaj się u mnie nieźle sprawdzają, a że z produktów do brwi najbardziej lubię kredki postanowiłam, że muszę sprawdzić ten hit. I cóż, już od pierwszego użycia byłam nie do końca zadowolona. To nie tak, że to zły produkt, ale nie jest to najwyższa jakość. Przy malowaniu widać kreski, nie jest tak miękka i plastyczna jakbym chciała. Nigdy nie udało mi się nią osiągnąć naturalnie wyglądających brwi. Trwałość też nie jest najlepsza, bo przy przetarciu kredka znika i robią się prześwity. To nie bubel, ale według mnie nic wyróżniającego się.

3. Korektor Make up Revolution conceal&define


Myślałam, że jestem ostatnią osobą testującą ten korektor. Mam wrażenie, że jak wyszły wiele osób sprowadzało go zza granicy, bo takim hitem się okazał! Mocno kryjący, idealny pod oczy i w spoko cenie, no ciężko się było nie oprzeć. Trafiłam na niego w Hebe, bez problemu znalazłam najjaśniejszy kolor. W domu, już po otwarciu poczułam, że po prostu śmierdzi farbą, ale pomyślałam, że ok.. użyję. Co prawda u mnie nie ma reakcji alergicznej, ale u siostry już tak. Wiadomo jak to z alergiami bywa, więc gdyby był super pewnie kupiłabym go ponownie, ale.. on nie wygląda dobrze pod okiem. Ciastkuje się, po czasie wchodzi mocno w linie i niestety nie kryje aż tak, jak tego oczekiwałam. Przy tym jest naprawdę ciężki i potrafi przesuszyć.


Wybrałam te trzy produkty, bo aktualnie jestem na etapie ich ostatecznego zużywania i niewracania do nich :D Zawsze staram się jakoś zużyć produkt, chyba że jest skrajnie beznadziejny lub robi mi krzywdę. Jestem ciekawa czy znacie te produkty i co o nich sądzicie. :)


Buziaki
Oktawia
trzy kultowe produkty : Zoeva Graphic Brows, Longstay Precise Browliner i Brow Divine Nabla

trzy kultowe produkty : Zoeva Graphic Brows, Longstay Precise Browliner i Brow Divine Nabla

Hej!

Powracam po dość długiej przerwie, ale na pewno nie na stałe. Niestety, ale po prostu nie daję rady robić wszystkiego na uczelnie, pisać licencjatu, chodzić na praktyki i żyć normalnie, a przy tym prowadzić regularnie bloga i instagrama. Każdy wpis zajmuje mi co najmniej kilka godzin i zazwyczaj nie jestem w stanie go stworzyć w jeden dzień (zdjęcia, jakaś lekka przeróbka, tekst) ale dość marudzenia! Będę się tutaj pojawiać, przynajmniej raz na jakiś czas :) Lubię to moje miejsce i nie zamierzam z niego rezygnować. 


Ten wpis miałam napisać już przynajmniej z trzy miesiące temu. Jednak ciągle chciałam jeszcze ''ostatecznie'' przetestować kredki i.. wszystkie trzy są na wykończeniu. Zostało mi ich dokładnie na kilka użyć, a tej z Zoevy na jedno maksymalnie i.. jej jako jedynej nie opisałam jeszcze na moim instagramie (klik). < - jeśli mnie nie śledzicie zapraszam, jestem tam znacznie częściej i to tam właśnie pojawiają się pojedyncze recenzje!



Postanowiłam zestawić te trzy kredki ze sobą, ponieważ są bardzo podobne! Wszystkie mają cieniutki rysik, a z drugiej strony spiralkę. Różnią się oczywiście marką, kolorem i ceną, ale też zdecydowanie każda jest inna w pracy i daje ciut inny efekt.

od lewej : Golden Rose, Zoeva i Nabla


Zoeva Graphic Brows 42 zł
Niby miękka, ale dla mnie jakoś to nie to. Nie z każdym pociągnięciem zostawia wyraźny kolor na skórze, ale jednocześnie spokojnie można nią dorysowywać włoski. Wytrzymuje cały dzień bez rozmazywania i nie zmienia koloru, a można nią uzyskać ładny, nieprzerysowany efekt a przy tym spokojnie wypełnić braki. Rysik jest niezwykle precyzyjny, ale przez to że jednak brak mu takiej masełkowości nie wystarczą dwa pociągnięcia. Niemniej jednak kredka jest nieźle napigmentowana i przyzwoicie miękka.

Golden Rose Longstay Precise Browliner 20zł
Hit na insta i u blogerek, ma całkiem niezłą gamę kolorystyczną, jest łatwo dostępna i stosunkowo tania. Brew nią umalowana wygląda naturalnie, bez problemu wypełniam nią prześwity i dorysowuje pojedyncze włoski, jednak nie jest ona szalenie miękka. Moim zdaniem mogłaby być ciut mniej ołówkowata, lepiej ślizgać się po skórze i być odrobinę bardziej napigmentowana. Mimo, że ją lubię to żeby uzyskać satysfakcjonujący efekt muszę włożyć jednak ciut więcej pracy niż przy Zoevie czy Nabli. Trwałość jest fajna na co dzień, cały dzień jednak nie przetrwa, a po przejechaniu palcem ciut znika. W tej cenie fajna, ale moim zdaniem to najsłabsze ogniwo tego zestawienia. Pisałam o niej ciut więcej tutaj (klik)

Nabla Brow Divine (klik) 52 zł
Najbardziej masełkowa z tych trzech i najszybciej mi się nią pracuje. Daje też najbardziej delikatny i naturalny wygląd, dzięki temu najbardziej lubię jej używać do codziennych makijaży. Po prostu jej ufam, nie rozmazuje się i nie zdarzyło mi się wykonać nią przerysowanych brwi. Nie sięgam po nią jednak gdy robię mocniejsze oko, bo nie jestem w stanie osiągnąć nią osiągnąć nią wyrysowanego, ostrzejszego łuku. Wszystkie makijaże wykonane przy użyciu tej kredki są ''miękkie'' nawet bez przesadnego wyczesywania. Niestety spiralka połamała mi się już na samym początku i za to duzy minus, bo ten plastik w jakim jest kredka wydaje się być dość słaby..

Kolory od góry : GR 105, Zoeva cinereous i Nabla Venus

Choć wszystkie trzy lubię to na ten moment z chęcią wrócę tylko do Nabli. Najbardziej odpowiada mi jej kolor, bo jest dość chłodny i jasny. Efekt jaki daje ta kredka jest też najbardziej naturalny z tych trzech, bez ostrych kresek. O dziwo mam ją najdłużej i jest jej najwięcej, a używam jej tyle co pozostałych plus mają one wszystkie prawie taką samą gramaturę. (Zoeva i GR 0,09 g, a Nabla 0,085g)


Najmniej lubię Golden Rose, bo jest najtwardsza i najcieplejsza, jednak wciąż uważam ją za naprawdę fajną kredkę. Zoeva za to jest trwała, używam jej też przy robieniu mocniejszych makijaży, ale mam jednak problem z jej pigmentacją. Niby jest lekka, ale jak przycisnę ciut mocniej to powstaje brzydka krecha..


A Ty, używasz kredek do brwi? Szczerze mówiąc ja najbardziej lubię właśnie nimi wykonywać makijaż brwi i wybieram raczej te cienkie, zakończone z drugiej strony spiralką :)

Buziaki
Oktawia
nowości września! Kat von D, Mac, Orientana, Laura Mercier..

nowości września! Kat von D, Mac, Orientana, Laura Mercier..

Hej! 

We wrześniu miałam kupić najpotrzebniejsze rzeczy oraz to, co akurat mi się kończy. Tak naprawdę przez większą część miesiąca cieszyłam się, że naprawdę udało mi się ograniczyć zakupy, ale... jakoś i tak się tego nabierało.. 



1. Kat von D, shade+light eye



Weszłam zapytać się kiedy dokładnie wchodzi Kat do Sephory, a Pani skierowała mnie do pełnej szafy.. Chciałam tylko podotykać wszystkiego po kolei, ale po pomacaniu cieni przepadłam! Byłam mega podekscytowana, jakaś Pani obok mnie też się zachwycała, a mój chłopak chciał już iść więc rzucił ''bierz i idziemy''. I wzięłam. I kupiłam.. :) Ta paletka była na mojej urodzinowej wishliście, więc byłaby moja prędzej czy później <3
Urodzinowa wishlista - > klik


2.MAC,  podkład studio fix NC15



Potrzebowałam podkładu na wesele, lekkiego i kryjącego, który nie wygląda sztucznie. Zdecydowałam się właśnie na studio fix. Chciałam zamówić go przez internet, ale gdy już weszłam do Mac'a sprawdzić kolor od razu go kupiłam - musiałam go potestować przed imprezą! Ekspedientka stwierdziła, że ''na pewno jesteś NC15''. Niby sprawdziła go na szyi, ale i tak trochę żałuję, że nie wzięłam NC10, bo ten jest odrobinę zbyt ciemny. Na szczęście na tyle, że wygląda to dobrze i prawdopodobnie widzę to tylko ja :D Tenpodkład również był na mojej urodzinowej wishliście!

3. Orientana, bio maska-esencja Algi filipińskie



Dla mnie ten krok w pielęgnacji to totalna nowość! Nigdy nie stosowałam jako tako esencji, ani typowo całonocnych masek. Ten kosmetyk jest i maską, i esencją jednocześnie! :) Wersja Algi filipińskie jest przeznaczona skórze tłustej i mieszanej, ma za zadanie regulować wydzielanie się sebum, łagodzić stany zapalne,zmniejszać widoczność porów, a przy tym nawilżać! Żelową bazą jest tutaj.. konjac! :)


4. Kosmetyki z oliwą z Grecji



Takie mini prezenty dostałam od teściów z Grecji! :) Wszystko oparte na oliwie z oliwek i pięknie pachnące.

5.Laura Mercier, translucent loose setting powder



Kupiłam go na promocji w Douglas, ale wciąż uważam, że nawet po zniżce jest to bardzo drogi puder. Chcę go jednak sprawdzić, bo wszystkie mejkapowe insta girls go używają i zachwalają pod niebiosa. Podobno nie ma lepszego pudru do cery tłustej :) To już trzeci kosmetyk w tym miesiącu z wishisty !

6. Mac, mini pomadki



Mam jedną pomadkę Mac, którą uwielbiam! Przyjaciółka ze Stanów przywiozła taką mini czwóreczkę maczków w mega uroczych opakowaniach. Niestety nie wiem, czy ten zestaw dostępny jest u nas. Za to kolory które tu mam i wykończenia znajdziecie w standardowej kolekcji, więc będzie o nich cały post <3

7. Topshop, cień duochrom



Odkąd go zobaczyłam u Maxi zachwycałam się nim! Ten cień to czyste szaleństwo - mieni się na różowo, fioletowo, niebiesko.. Jak tylko dowiedziałam się, że rzucili te cienie do Tk maxx, chciałam kupić wersję z zielenią. Przeszukałam całe stanowisko i znalazłam tylko tę jedną sztukę i to dobrze zabezpieczoną :D

8. Nacomi, olej macadamia



Olei do włosów nigdy za dużo! Poszłam po płyn micelarny do Hebe z Nacomi, a że było 1+1 dorwałam właśnie ten olej. Moje włosy świetnie reagowały na produkty, które go zawierały, więc liczę, że się sprawdzi! :) Dodatkowy plus za pompkę!


9. Nacomi, płyn micelarny



Coraz częściej sięgam po polskie kosmetyki, staram się również by składy były naturalne. Chcę się również bliżej poznać z marką Nacomi, a akurat mam micela na wykończeniu. :) Nie znalazłam nic konkretnego na temat tego płynu, więc jeśli miałaś go przyjemność używać daj znać co sądzisz.

10.L'biotica, plastry na pięty



Wiem, że sezon na pokazywanie pięt już minął :D ale ja lubię testować takie rzeczy. Plastry widziałam po raz pierwszy, więc wzięłam je zamiast nawilżających skarpetek. Trzeba je trzymać 8-12 h więc najlepiej założyć je na noc. Niedługo testy, a jestem mega ciekawa tej nowinki.

11. Golden Rose, żel do brwi i kredka do brwi



Malowanie brwi kredką to dla mnie najszybsza i najwygodniejsza metoda. Aktualnie używam pomady, ale idąc na 8 na zajęcia nie chce mi się wstawać wcześniej, żeby malować sobie brwi.. :) Liczę, że się polubimy! Żel do brwi akurat mi się kończy, a ten z Golden Rose podobno świetnie trzyma włoski przez wiele godzin - tego właśnie potrzebowałam :)

12. Oliwia Garden, szczotka do torebki i Cameleo ekspresowa odżywka



Oba produkty kupiłam z gazetą face&look,która kosztowała 10zł! :) Takiej szczotki nie mam, a miałam w planach kupić sobie małą do torebki, tak żeby móc ją nosić na uczelnie. Moje długie włosy po wietrze są nieźle splątane, więc liczę, że uchroni mnie ona przed wyrywaniem połowy kłaków po powrocie do domu :)
Odżywkę spróbuję sobie na jakimś wyjeździe - jest jej naprawdę sporo i myślę, że akurat wystarczy mi na jeden raz.

13. Tami, bawełniane chusteczki ; Laura Conti,zmywacz do usuwania lakieru hybrydowego: Theathric, bibułki matujące



Chusteczki znam i uwielbiam! Dokupiłam je sobie w rodzinnym mieście i zostawiłam w domu.
Na szybko potrzebowałam też czegoś do zmywania hybryd, nie było czasu na latanie po mieście, więc kupiłam aceton dostępny w Rossmannie. Był tani, ma taką ''pompkę'' i jest mały. :)
Bibułki wzięłam w ostatnim momencie, gdy przypomniało mi się, że mogą się przydać na weselu. Na wesele ich oczywiście zapomniałam, ale zamierzam je nosić na uczelnie :D

uf.. co z moich nowości znasz? :) A może sama coś z tych kosmetyków masz w planach kupić?

Buziaki
Oktawia
ulubieńcy wakacji 2017 - kolorówka

ulubieńcy wakacji 2017 - kolorówka

Hej!

Lato niestety już za nami, a ja przedstawiam wam drugą część moich ulubieńców wakacji. Malowałam się rzadko, ale wyłoniłam kilka perełek z kolorówki! Kilka na pewno dobrze już znacie :)


Kobo, matt bronzing&contouring powder 
Kolor 308 Sahara Sand to ideał dla takiego bladziocha jak ja! Może nie utrzymuje się na buzi wiele godzin, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Wygląda bardzo naturalnie i daje efekt cienia. Choć to mało wakacyjny kosmetyk i używałam go również zimą, zaskoczył mnie tym, że pasował mi również, gdy byłam lekko opalona.
Recenzja - > klik

Golden Rose, highlighter stick 
Daje tak naturalny, piękny glow, ze zachwycam się za każdym razem gdy go noszę! Super utrzymywał się na skórze bez podkładu, nie ścierał się w upałach i był idealny na wyjazdy. Kolor 01 Bright Gold wyglądał przepięknie na opalonej skórze.
Recenzja- > klik

Golden Rose, Longstay liquid matte lipstick 
 Kolor 11 dobrze wygląda przy full make up'ie i przy lekko wytuszowanych rzęsach. Chętnie zabierałam tę szminkę na wyjazdy i na imprezy. Była idealna na wakacje, bo drobinki które w sobie ma pięknie odbijały się w słońcu.
Recenzja - > klik

5 tanich kosmetyków kolorowych, które uwielbiam -> klik


Nyx, glitter glue 
Przyklejony na niego cień jest nie do zdarcia. Sprawdzał się świetnie na wakacjach, gdy wklepywałam na niego jeden, błyszczący cień i to był cały makijaż oka. Wracając po wielu godzinach na zewnątrz wszystko wyglądało tak samo jak przed wyjściem! :)

Collection, lasting perfection
Ten korektor się chyba nie kończy, bo kupiłam go w zeszłe wakacje i wciąż go mam. Używam go jako bazy i nie zdarzyło się, żeby cienie mi się zebrały lub straciły kolor czy zniknęły w ciągu dnia. Nawet w upale makijaż oka wyglądał pięknie!<3
Recenzja - > klik




Wibo, neutral eyeshadow palette
Naprawdę lubię tę paletę. Jest mała, lekka i poręczna, a przy tym dość zróżnicowana kolorystycznie. Wykonuję nią lekkie dzienniaki i makijaże wieczorowe. Była ze mną na każdym wyjeździe w te wakacje! Poświęciłam jej cały post na blogu -> klik

Too faced, Sweet Peach 
Kolorystycznie najlepsza paleta na wakacje! Można nią wykonać nie tylko typowo brzoskwiniowy makijaż, ale też coś lekkiego w brązach lub klasyczne smoky. Zdarzało mi się użyć jednego błyszczącego cienia na całą powiekę (np. Luscious) i wyglądało to bardzo subtelnie.



 Wpis o pędzlach Zoeva -> klik

Bell hypoallergenic, matt&cover makeup
Przez całe wakacje najczęściej sięgałam po ten właśnie podkład. Ma miękkie, małe i lekkie opakowanie, więc był idealny na podróż. Nie odznacza się na buzi, daje zdrowy blask i schodzi niewidocznie i równomiernie. Mam kolor 01 Nude, który jest dość jasny, ale spokojnie nosiłam go nawet gdy byłam lekko opalona.
Recenzja -> klik

Eveline, serum 3w1
Ratuje każdy tusz, nawet najsłabszy. Dzięki niej nie musiałam się martwić, że tusz poskleja mi rzęsy, gdy będę się malowała w pośpiechu. Nawet przy cieplejszych dniach obyło się bez osypywania :)
Recenzja - > klik


Bourjois, healthy balance
Puder przeze mnie zapomniany, bo zimą był za ciemny. Uwielbiam jak naturalnie on wygląda na twarzy i jak drobno jest przemielony. Kolor 52 jest jasny i żółty, ale pasował mi dopiero jak się lekko opaliłam. Najczęściej nosiłam go bez podkładu, tak żeby tylko wyrównać koloryt. Utrzymywał się wtedy około 4h i zupełnie mi to wystarczyło.
Recenzja- > klik


Wibo, banana powder
Używam go tylko pod oczy. Jest mały i super sprawdzał się w podróży. Dogaduje się z każdym moim korektorem, nie robi mi ciacha czy kurczaka. Jestem też bardzo zadowolona z jego trwałości, bo u mnie wszystko się trzyma aż do zmycia!
Recenzja -> klik




A co Ciebie zachwyciło w te wakacje w makijażu? :) 
Może znasz któregoś z moich ulubieńców?


Zapraszam również do posta z ulubieńcami pielęgnacyjnymi -> klik 


Buziaki
Oktawia
5 tanich kosmetyków kolorowych, które uwielbiam!

5 tanich kosmetyków kolorowych, które uwielbiam!

Hej!

Tanie to nie zawsze znaczy słabej jakości! Przekonałam się już o tym wiele razy i chcę wam pokazać moje perełki z niskiej półki cenowej :) Większość z nich jest też łatwo dostępna, więc czego chcieć więcej? <3 

1. Eveline Advance Volumiere innowacyjne serum do rzęs



Zanim zdecydowałam się ten produkt uważałam go za całkowicie zbędny.. bo po co komu baza pod tusz? ;) Serum jednak okazało się hitem i każda, nawet najgorsza, maskara wygląda na nim świetnie.  Pogrubia, wydłuża i ładnie rozdziela, zauważyłam też, że przedłuża trwałość tuszu na rzęsach. Nie widzę tu wad, a cena to około 11zł w Rossmannie! Po pełną recenzję zapraszam tu -> klik, pisałam o nim też tu (klik)

2. Golden Rose highlighter stick 01 bright gold 



Po opakowaniu widać, że sięgam po ten stick naprawdę często! Polubiłam się z nim od samego początku, ale dopiero od jakiegoś czasu jestem z nim nierozłączna. Uwielbiam zabierać go na wyjazdy, bo ten kolor dobrze wygląda nawet przy minimalnym makijażu, a że można stopniować efekt, spokojnie nada się na wieczór. Nie muszę brać do niego pędzla, bo wklepuję go palcem, albo nakładam bezpośrednio z opakowania. :) Jest to dla mnie również kosmetyk obowiązkowy w makijażu na wyjścia, kiedy chcę błyszczeć, bo stanowi idealną bazę pod rozświetlacze w kamieniu/sypkie. Dostaniecie go na wyspach Golden Rose i w internecie, kosztuje 20zł i wystarczy mi jeszcze na dłuuugo :) po pełną recenzję i swatch zapraszam tu -> klik

3. Essence long lasting  eye pencil 25 say hi light 



Podpatrzyłam ten produkt u Red Lipstick Monster, a że uwielbiam kredki automatyczne z cieniutkim rysikiem - wiedziałam, że ją przetestuję! Miło się zaskoczyłam, bo okazała się być mega miękka i lekko zastygająca, a kolor jest idealny na linie wodną - otwiera oko bez zwracania na siebie uwagę ;) Wiem, ze jest wiele szalonych kolorków tej kredki, sama na pewno skuszę się na czerń! Kosztuje niecałe 10zł, a szafy Essence są np w Naturze. Pełną recenzję napisałam tutaj -> klik

4. Kobo matt bronzing& contouring powder 308 Sahara Sand 



Przymierzałam się do niego kilka razy i tak naprawdę nie wiem na co czekałam.. Przy bladej cerze łatwo jest sobie zrobić krzywdę przy konturowaniu, bo większość bronzerów wygląda na pomarańczowe. :) a ten jest chłodny, ale zupełnie nie szary i do tego daje bardzo naturalny efekt podkreślonych kości jarzmowych. Jest idealny właśnie dla bladych osób i dla początkujących, bo nie jest jakoś ekstra napigmentowany. :) Po opakowaniu widać, że często po niego sięgam - sprawdza mi przy każdym makijażu, a jak mam ochotę na mocniej zaznaczone policzki to dodaję odrobinę cieplejszego bronzera :D


Widać już minimalne denko, ale zupełnie mnie to nie martwi, bo kosmetyku w opakowaniu jest jeszcze bardzo dużo! Dostępny jest w Naturze za 20zł, a marka Kobo dość często jest objęta promocjami! :) Więcej pisałam o nim tutaj-> klik

5. Collection Lasting Perfection Fair 1



Opakowanie wygląda już gorzej niż źle, ale na szczęście jest jeszcze sporo produktu w środku. Zastanawiałam się tutaj między kamuflażem z Catrice, a tym korektorem, bo oba uwielbiam, a ich porównanie pojawiło się tutaj (klik). Wybrałam ostatecznie Lasting Perfection i uważam, że jest to najlepszy korektor jaki miałam. Mimo, że jest dla mnie za ciężki do stosowania po oczy solo, to lubię go dołożyć tam gdzie mam największe zasinienie - wszystko pięknie kryje! Jest to też idealna baza pod cienie i teraz, gdy zdarzy mi się użyć innego korektora w tym celu, zawsze tego żałuję - kolory na nim wyglądają pięknie, przechodzą w siebie i blendują się bez problemu<3 Zakrywam nim też czasami niedoskonałości i trzyma się do zmycia. Niestety jest niedostępny stacjonarnie w Polsce, widziałam, że mintishop ma go w ofercie, dostaniecie go też na Allegro. Najlepiej oczywiście poprosić rodzinę czy znajomych na Wyspach Brytyjskich, aby go przywieźli, bo tam dostępny jest bez problemu i kosztuje około 20zł. Pełna recenzja tu -> klik


Wszystkie te kosmetyki to moje perełki, jestem ciekawa waszych! :) Dajcie znać w komentarzu co znacie, albo chcecie przetestować <3 

Buziaki,
Oktawia
Copyright © 2016 Kosmetykowy Zawrot Glowy , Blogger