Pokazywanie postów oznaczonych etykietą avene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą avene. Pokaż wszystkie posty
Projekt denko : listopad 2017

Projekt denko : listopad 2017

Hej!

Ja się pytam.. jak? Kolejne denko będzie już w nowym roku! Listopad nie był dla mnie łaskawym miesiącem, dużo się działo i odbiło się to na blogu. Niestety postów nie pojawiło się tyle, ile chciałam, ale mam nadzieję, że nadrobię to w grudniu - pomysłów mam dużo! :D z listopadowego denka jestem naprawdę zadowolona, mimo że nie ma tu dużo kosmetyków.. :)



1. Podkład kryjąco-matujący Bell hypoallergenic i Krem Cleanance Hydra Avene 



Oba produkty baaardzo lubiłam. Podkład miałam w najjaśniejszym dostępnym kolorze, 01 i był beżowy. Raczej zakwalifikowałabym go do tych lekkich, na kilka godzin. Nie matował jakoś specjalnie, krycie było średnie, ale.. o na buzi wyglądał bardzo naturalnie, wręcz zdrowo. :) pisałam o nim tutaj ->klik
Krem kupiłam po kuracji kwasami i było cudowny! Nawilżał, zostawiając buzie miękka i dawał poczucie ulgi. Przede wszystkim nie zapychał, po kuracji był idealny, choć później już tak bardziej na co dzień był dla mnie wręcz zbyt nawilżający i zostawiał warstwę. Na pewno kiedyś do niego wrócę. Pisałam o nim tutaj ->klik


2.Płyn micelarny Nacomi i płyn do soczewek ReNu



Ten płyn był mega niewydajny i niczym szczególnym mnie nie zachwycił. Ot, średniak. Zdecydowanie do niego nie wrócę, wolę poszukać czegoś lepszego :D Tutaj wpis ->klik
Płyn do soczewek też nie był fajny, nie domywał i niewystarczająco nawilżał. Zużyłam go, bo nie chciałam wyrzucać.. Kupiłam go w jednej z większych drogerii - albo Rossmann, albo Superpharm. Na pewno do niego nie wrócę.

3.Beautyblender



Fajna gąbka, ale nie zakochałam się w niej bez opamiętania i wciąż z przyjemnością będę testować tańsze odpowiedniki. Nie wykluczam powrotu, ale jak już to jedynie na promocji :) Gąbkę miałam pół roku, więc wynik naprawdę niezły. Cały wpis o niej - >klik

4. Płatki Tami, próbka perfum Mon Guerlain, puder healty balance Bourjois




Płatki uwielbiam i pojawiają się w denku regularnie. Perfumy za to mnie nie zachwyciły, nie moje nuty zapachowe, więc nie mam na nie chciejstwa :D
Puder za to to trochę zapomniany przeze mnie kosmetyk. Kiedyś niesamowicie go lubiłam i skończyłam kilka opakowań. Ma kolor i dodaje krycia podkładowi, wygląda bardzo naturalnie i od razu się wtapia. W dni no makeup lubiłam go nosić solo. Teraz mam cerę dość mocno przetłuszającą się w strefie T i niestety szybko mi schodzi z czoła, ale cery normalne i suche będą zadowolone!

5. Tusz Eveline Celebrities, Carmex tropical i maseczka Cettua rozjaśniająca



Tusz raczej mnie nie zachwycił, trochę się osypywał.. choć efekt dawał fajny, szczególnie jak podsechł. Moja opinia tutaj - >klik
Carmex w sztyfcie to wygodna sprawa, ten był w wersji tropikalnej - słodziutki! Zużyłam go całego, pod koniec zepsuł mi się jedynie mechanizm wykręcający. Nie wykluczam, że złapię go kiedyś przy okazji jakiejś promocji. :)
Maseczkę polecała Maxineczka i jak tylko ją spotkałam, to od razu kupiłam. Przeleżała u mnie trochę, bo mimo wszystko nie mogę się zachwycić maskami w płachcie.. Ta była całkiem fajna, bo przede wszystkim z niej nie ciekło! Efekt nie był wow, ale być może do niej wrócę. Moja opinia ->klik

Cieszę się, że pojawiły się tu kosmetyki kolorowe i w końcu (odrobinę, ale jednak) uszczuplam zapasy. Jestem ciekawa co z moich zużyć znasz :D


Buziaki
Oktawia
Jak pozbyłam się niedoskonałości? Zmiany w pielęgnacji.

Jak pozbyłam się niedoskonałości? Zmiany w pielęgnacji.

Hej!

Już w podstawówce pojawiały mi się niedoskonałości, walczyłam z nimi jako nastolatka, a mniej więcej w połowie liceum wszystko zaczęło ustępować i mogę powiedzieć, że miałam cerę normalną. Jednak około roku temu moja cera oszalała.. A mi w końcu udało się ją okiełznać i znów jestem (w miarę :D) zadowolona.


Dosłownie nic z domowej pielęgnacji nie pomagało, całe czoło miałam w grudkach, wypryski zaczęły pojawiać się również na policzkach, szyi, brodzie.. Oprócz tego miałam pełno zaskórników zamkniętych. Kiedyś, gdy miałam lat naście, pomagało mi oczyszczanie manualne u kosmetyczki, więc dobrze wspominając ten zabieg umówiłam się na niego wczesną wiosną. Po było jednak.. tak samo, jak nie gorzej, z tym że wydałam ponad 100zł. Wtedy zaczęłam na poważnie myśleć o wizycie u dermatologa, przeszukałam kilka grup na facebooku i for internetowych i wybrałam gabinet.
Po krótkim wywiadzie doktor zaproponowała mi zabieg i odbył się on od ręki - były to moje pierwsze kwasy w życiu, więc nawet nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Była to wiosna, więc nie było pola do popisu, w związku z tym stężenie było niewielkie. Po pierwszym zabiegu było wow! Choć na początku łuszcząca się skóra i wysyp były uciążliwe, jednak po jakimś czasie w końcu miałam gładką buzię i nawet wągrów było znacznie mniej! :) Drugą wizytę miałam już w maju, łuszczyłam się jeszcze bardziej i czułam ciągłe przesuszenie, ale z efektów byłam bardzo zadowolona. Dzięki temu, że używałam kremu z wysokim filtrem oraz na początku unikałam ostrego słońca nie nabawiłam się żadnych przebarwień.
Zabiegi to jednak nie wszystko i choć zmiana była drastyczna, bo wszyscy wokół ją zauważali, musiałam zrobić coś, by ten efekt zatrzymać. Zaczęłam wprowadzać zmiany w pielęgnacji, a pierwszą, której trzymam się kurczowo jest unikanie parafiny, która mnie okrutnie zapycha. Oprócz tego zaczęłam pielęgnować skórę regularnie, stawiając na dobrej jakości produkty, najlepiej naturalne.


Zawsze pamiętaj o demakijażu. Wcześniej również zmywałam makijaż, ale najczęściej robiłam to micelem i.. tyle :) Zauważyłam jednak, że to za mało, a skóra po umyciu żelem jest dużo bardziej czysta, nie lepi się, usuwa także sebum i przygotowuje skórę pod dalsze zabiegi. Staram się mojej tłustej cery nie traktować samymi kosmetykami matującymi, bo to powodowało jeszcze większe wydzielanie sebum.. Oprócz parafiny, w żelu do mycia buzi unikam mydła oraz sls, które mogą podrażnić.
Aktualnie używam normalizującego żelu z Tołpy z serii sebio oraz czasami pianki z The Body Shop Tea Tree (czasami, bo jest mocno oczyszczająca i potrafi wręcz wysuszyć).
Regularnie robię też peeling (raz w tygodniu, raz na półtorej tygodnia), pomaga to w odblokowaniu porów i uporaniu się ze zrogowaciałym naskórkiem. Aktualnie używam peelingu mechanicznego z seri Sebium z Biodermy, który jest świetny. Niestety nie kupię go ponownie, ponieważ mam zamiar unikać produktów zawierających cząstki plastiku - elementy ścierające wolę zamienić na cukier, korund, czy kawałki pestek :)


Doceniłam również tonizowanie, które wcześniej zaniedbywałam. Gdy jako nastolatka używałam toniku zazwyczaj mnie po nim wysypywało, lub mnie podrażniał - teraz wiem, ze zapewne miał w składzie (zły) alkohol. W użyciu mam różany z Evree, który mi się kończy i nie wiem jeszcze, co kupię na jego zastępstwo, planuje jednak zaopatrzyć się w tonik z kwasami (nie jest on jednak do codziennego stosowania).
Co właściwie dało mi używanie toniku? Skóra po nim jest uspokojona, przyjmuje lepiej produkty, pH jest wyrównane. Nie wyobrażam sobie teraz po maseczce nie ukoić buzi tonikiem. Zdradzę też, że używanie toniku może mniejszyć zmienianie koloru podkładu, bo nie zawsze ciemnieje on z winy producenta. :)



Kiedyś uważałam, że maseczek używa się dla efektu ''na już'' i są bardziej do relaksu - nie widziałam sensu wydawania na nie dużych kwot. Jedyne co się nie zmieniło to to, iż nie lubię wydawać na nie dużo, gdy mamy tanie, a skuteczne cuda.:)  Moja cera nigdy wcześniej nie przetłuszczała się tak jak teraz i średnio lubiłam się przez to z glinkami, nie wiedziałam też jak ich używać. A teraz? Kocham glinki! Oczywiście nie zawsze chce mi się je rozrabiać, dlatego korzystam z produktów na bazie glinek. Aktualnie dwie takie maseczki, które do tego są tanie, to niebieska i dziegciowa z Bani Agafii. Przy regularnym stosowaniu działają na zaskórniki, mniej niespodzianek mi się pojawia i skóra nie przetłuszcza się aż tak. Żeby żadna glinka nie zrobiła nam krzywdy trzeba się jednak trzymać pewnej zasady - nie pozwalamy maseczce zaschnąć, bo nas podrażni. Nie używamy też takich maseczek codziennie, ja sięgam po nie 2-3razy w tygodniu.
Oczywiście to nie jedyne maski po jakie sięgam, bo ostatnio bardzo polubiłam maskę całonocną z Orietany (klik), która znacznie zahamowała przetłuszczanie skóry oraz mask of magnaminty (klik), która dosłownie zdziałała cuda na mojej buzi.
To, czego szukam w maskach, to dobrej jakości składniki aktywne, a nie same zapychacze. Unikam mocno perfumowanych produktów (mogą podrażnić) oraz wspomnianej parafiny. Czasami sięgam również po maseczki nawilżające takie jak algi, lub robię je sama z domowych składników.


Jednym z przełomowych momentów w moje pielęgnacji było odkrycie bawełnianych ręczniczków Tami. Są naprawdę tanie i bardzo łatwo dostępne, od jakiegoś czasu to mój must have w łazience. Dlaczego warto ich używać? Bo są jednorazowe i mamy pewność, że skórę wycieramy, a nie wcieramy w nią brud z ręcznika (nawet jeśli używamy oddzielnie tego do twarzy), który może przyczyniać się do powstawania niedoskonałości. Staram się też nie dotykać buzi w ciągu dnia, żeby nie przenosić, nawet niewidocznego, brudu z dłoni.


Ostatnim krokiem w mojej pielęgnacji jest zawsze porządne nawilżanie. Kiedyś robiłam to nieregularnie, albo wcale, bo wydawało mi się, że moja skóra tego nie potrzebuje, a wręcz po kremach mam wypryski. Teraz sobie myślę, że zapewne po prostu coś mnie zapychało.. W kremach, oprócz parafiny, unikam PEG-ów, barwników, silikonu i oleju kokosowego (ale tylko jeśli jest wysoko w składzie, inaczej mi raczej nie szkodzi). Szukam za to ekstraktów, olei, naturalnych składników i maseł - czyli nawilżaczy, które odżywią skórę dogłębnie, a nie zostawią tłustą warstwę.

Myślę, że znów wybiorę się na kwasy teraz jesienią, ponieważ jest to pora idealna na takie zabiegi. Te zasady i aktualna pielęgnacja pozwalają mi ograniczyć pojawianie się wyprysków i tak naprawdę nawet przed okresem nie mam już na buzi dyskoteki. :)

Daj znać jakie Ty masz patenty na utrzymanie buzi bez wyprysków! 


Buziaki
Oktawia
Ulubieńcy wakacji 2017 - pielęgnacja

Ulubieńcy wakacji 2017 - pielęgnacja

Hej! 

Na blogu jeszcze nigdy nie pojawili się ulubieńcy.. I na pewno nie będzie to comiesięczna seria, jak denko czy nowości.  Chcę, aby posty pojawiały się na koniec danej pory roku, a co z tego wyjdzie? :) Zobaczymy! Koniecznie dajcie znać w komentarzu co sądzicie o tym pomyśle. Na pierwszy ogień zapraszam na produkty, które sprawdziły mi się podczas tych wakacji - bo latem ten okres ciężko było nazwać.. :)


Iwostin, Solercin Purritin 
Krem ochronny SPF 50+ był mi niezbędny szczególnie w czerwcu. Po zabiegach kwasami nie mogłam opalać buzi, a ze względu na tendencje do niedoskonałości i cerę tłustą wybrałam wersje dedykowaną właśnie takiej cerze. Może ten krem nie matował jakoś specjalnie, ale chronił i spokojnie mogłam nosić na nim makijaż. Więcej o nim pisałam tutaj -> klik 


Avene, Cleanance Hydra krem łagodzący 
Po kuracji kwasami moja skóra potrzebowała ukojenia i nawilżenia. Postanowiłam kupić krem w aptece, wybrałam sobie konkretny, ale go nie było,. Konsultanta zamiast niego poleciła mi właśnie ten krem z Avene i to był strzał w dziesiątkę. Nie zawiera parafiny, łagodzi, nawilża i sprawdza się pod podkład. Ukoił moją skórę po zabiegach, która teraz jest w świetnej kondycji. Więcej o nim pisałam tutaj -> klik



Vianek, odżywczy krem pod oczy 
Alergia znacznie wysuszyła mi okolicę pod oczami i większość kremów tylko przykrywała problem lub pomagała w niewielkim stopniu. A tutaj? Efekt wow, bo w końcu wgłębienia po suchych miejscach są mniej widoczne, skóra zdecydowanie odżyła i nie mam już z nią żadnych problemów. Mimo mocno odżywczego działania krem nie obciąża i ma lekką konsystencję, dzięki temu stosuję go i rano i wieczorem. Więcej o nim tutaj -> klik

B-lens, hialdrops krople do suchych oczu 
Nosząc soczewki, oczy przesuszają mi się szybciej, a tym bardziej, jeśli korzystam z klimatyzacji. Zbawieniem okazały się krople dołączone do szkieł kontaktowych, które kupiłam w Rossmannie (sytuacja kryzysowa, pękła mi soczewka i musiałam szybko znaleźć zastępstwo). Swobodnie i bezpiecznie mogłam ich używać w ciągu dnia, ponieważ można je stosować z wszelkiego typu szkłami. To był mój must have na wyjazdach, bo dzięki nim, nawet po wielu godzinach w samochodzie czy hotelu, czułam się komfortowo i nie musiałam rezygnować z soczewek! :)


Bania Agafii, oczyszczająca maska dziegciowa do twarzy 
Nie spodziewałam się po niej aż takich efektów! Skóra po niej jest oczyszczona, pełna blasku, a wszystkie niedoskonałości są wyciszone i to bez przesuszenia! Ten produkt jest dla mnie kolejnym dowodem, że nie należy skreślać danej marki tylko dlatego, że do tej pory nie trafiłam na kosmetyk, który by mi się sprawdził. Inaczej nie odkryłabym tej perełki! :)Więcej pisałam o niej tutaj -> klik

Lush, Mask of Magnaminty
To już kultowy produkt marki, więc będąc w Pradze nie mogłam przegapić okazji, żeby go kupić. Dla mojej cery tłustej jest świetny, bo faktycznie oczyszcza, a skóra wygląda po nim jak nowa! Podoba mi się, że gdy mam ochotę po prostu myję nim twarz i zmywam, a gdy mam więcej czasu robię sobie z niego maseczkę :) Na temat Mask of Magnaminty pojawi się osobny wpis! <3






Ziołolek, Linovit A+E dermatologiczny żel do mycia 
To jest odkrycie, które sprawdzi się o każdej porze roku! Żel, którym może umyć się każdy członek rodziny od twarzy, aż po stopy :) Uratował mi skórę (dosłownie!) gdy uczulił mnie jeden z kosmetyków.. Zmniejszał podrażnienie, przestawało swędzieć i zniknęło dość szybko. Poświęciłam temu produktowi cały wpis na blogu -> klik
W sklepie www.ziololek.pl obowiązuje 10% na wszystko (łącznie z przecenami) na hasło ''kosmetykowyzg''. Spieszcie się, bo rabat niedługo wygasa :D


Artemis, cleansing gel z serii Med 
Zachwycił mnie swoją uniwersalnością, bo można nim umyć całe ciało. Dzięki temu, że mam małą wersję (znalezioną w kalendarzu Douglas) chętnie zabierałam go na wyjazdy i nigdy, mimo zmiany wody, mnie nie zawiódł i nie pojawiały się po nim niedoskonałości - wręcz przeciwnie, jeśli cos mi wyskoczyło, ten żel to łagodził. Pisałam o nim tutaj ->klik
Tak naprawdę Linovit to dużo tańszy i większy odpowiednik Artemis :D

Biolove, mgiełka do ciała zielona herbata 
Sięgałam po nią w gorące dni. Odświeża oraz delikatnie nawilża, więc była idealna po opalaniu. Zapach ma przepiękny, słodki, ale orzeźwiający! Szkoda, że nie utrzymywał się dłużej na skórze, był niesamowicie subtelny. Dzięki temu, że opakowanie jest plastikowe spokojnie mogłam zabierać mgiełkę na wakacje, czy po prostu do torebki.


Balea, arbuzowy żel pod prysznic 
Już rozumiem fenomen tych żeli - one pachną bosko! <3 ta wersja jest szczególnie wakacyjna. Nawet mój facet chętnie sięgał po ten żel właśnie ze względu na zapach! Oprócz lekkości i fajnego odświeżenia, żel przyzwoicie myje skórę i jest całkiem wydajny.



Spodziewajcie się również części ulubieńców z kolorówką!
Co z moich ulubieńców znasz? 

Buziaki
Oktawia

NOWOŚCI LIPCA! NYX, Balea, Lush, Avene..

NOWOŚCI LIPCA! NYX, Balea, Lush, Avene..

Hej! 

Znacie to uczucie, gdy w sumie już nic nie potrzebujecie i stwierdzacie, że w tym miesiącu naprawdę kupicie to co trzeba, a wychodzi zupełnie odwrotnie? Ja znam. Aż za dobrze! Zapraszam na nowości lipca.. :)


1. Krem Cleanance hydra Avene i próbki SVR



 Jest to krem łagodzący, który koi i nawilża, polecany szczególnie po kuracji przeciwtrądzikowej, gdy skóra jest przesuszona. Jako, że dwukrotnie byłam na kwasach u dermatologa potrzebowałam produktu, który mnie nie zapcha, a porządnie nawilży! Ekspedientka w aptece poleciła mi ten, bo wyznacznikiem był brak parafiny w składzie. :) Niedługo napiszę o nim więcej na instagramie, ale jeśli też boicie się próbować nowych kremów, bo wszystko was zapycha - śmiało możecie się nim zainteresować!
Próbki od SVR dostałam przy okazji zakupu tego kremu z Avene i chętnie zużyję, choć ich produkty typowo nawilżające średnio się u mnie sprawdzały. Liczę na to, że seria sebiaclear mnie nie zawiedzie. :)

2. Płatki kosmetyczne Tami i nawilżone chusteczki Alterra



Polubiłam te płatki z Tami! Nie rozwarstwiają się, ładnie przyjmują produkty, super się nimi zmywa makijaż, a do tego są w atrakcyjnej cenie :)
Nawilżone chusteczki z Alterry już kiedyś miałam i spisały się w sytuacji, gdy nie miałam jak umyć rąk. Kupiłam je teraz z myślą zmywania swatchy, gdy robię zdjęcia, czy podkładu gdy się maluję. Nie będę robić nimi demakijażu.

3. Olej avokado Naturium i suchy szampon Batiste cherry



 Moje włosy kochają olej awokado w maskach/odżywkach/szamponach. Skończyłam ostatnio olej ze słodkich migdałów i postanowiłam tym razem kupić ten :)
Za to Batiste cherry to stały bywalec w mojej kosmetyczce, a wersje mini są idealne na wyjazdy! Kupiłam go z myślą o tripie do Pragi i spisał się tam świetnie!


4. Liquid camouflafe 005 Catrice

 


Tak go szukałam, że czekała na mnie ostatnia sztuka w Naturze! Nawet się nie zastanawiałam, bo uwielbiam ten korektor. Dla niewtajemniczonych - 005 to nowy odcień, jaśniejszy od 010. Jest dla mnie idealny!

5. Mydło w płynie i spray chroniący przed słońcem Balea + pobyt w Pradze



 Na DM napadłam nie w Niemczech, a.. w Pradze! Nawet się nie spodziewałam, że są tam te drogerie. Nigdy wcześniej nie miałam nic z Balea, więc była to idealna okazja, żeby kupić produkty polecane oraz te, które uznałam za ciekawe.
Przyznam, że mydło w płynie pokazuję wam tylko ze względu na ten zapach! Pitaya i kokos - czy to nie brzmi obłędnie?
Na taki spray ochronny czaiłam się od dawna, ale że nie ma słońca zwlekałam z zakupem. Chroni przed UVA i UVB, szkoda tylko, że wciąż nie mam gdzie i kiedy go przetestować..


6. Żel i pianka pod prysznic Balea



Tak naprawdę głównie poszłam po żel pod prysznic. Kupiłam dwa - jeden melonowy, a drugi z edycji limitowanej, ale oddałam go siostrze. Oba pachną bosko i mam nadzieję, że też będę się nimi zachwycać!
Pianka urzekła mnie swoim zapachem - słodkie ciasto brzmi jak coś mega pysznego! Ostatnio też pokochałam wszelkie pianki, czy to do mycia rąk, czy buzi. Coś innego, ciekawego, a ja lubię takie nieoczywiste kosmetyki.

7. Maseczki do twarzy Balea



Wzięłam kilka, ale dla siebie zostawiłam tylko te dwie. Ta z niebieskim ma białą glinkę oraz cynk, a ta z różowym jest peel-off i zawiera oczar wirginijski. Podoba mi się to, że jest to jedna maska, ale mamy dwie saszetki, a nie jedną o dużej pojemności. :)

8.Gotcha Alabaster NYX i Mask od Magnaminty Lush



Tego korektora szukałam będą w każdym Douglasie czy Nyxie, a nie chciałam decydować się na kolor nie widząc go wcześniej na żywo. W Pradze niedaleko hotelu mieliśmy ogromne centrum handlowe, poszliśmy więc w deszczowy dzień na zakupy. Tak naprawdę chciałam tylko zobaczyć czy w drogeriach mają jakieś ciekawe marki, których u nas nie ma. W Douglasie udało mi się powąchać Jo Malone, ale to totalnie nie moja bajka.. Gdy już wychodziłam zobaczyłam szafę Nyxa i byłam w szoku, bo było bardzo dużo produktów. I tam na mnie czekał, ostatecznie zdecydowałam się na najjaśniejszy odcień.
W tej samej galerii był też Lush. Z marką miałam już przyjemność się zapoznać, mam nawet jeszcze kilka bomb do kąpieli z poprzedniej wizyty w ich sklepie. Tym razem wzięłam tylko maskę, o której tak głośno. Na próbę zdecydowałam się na małą wersje, podobno jest bardzo wydajna.


9. Linovit A+E dermatologiczny żel do mycia



 Po powrocie przyszła do mnie nowość marki Ziołolek, o której opowiedziałam ostatnio trochę na snapchacie. Jest to żel, którym można myć i buzię i ciało, polecany do skór z problemami dermatologicznym, przed i po zabiegach dermatologicznych oraz dla skóry wrażliwej. Wiem, że wiele osób szuka takich łatwo dostępnych kosmetyków, które nie zrobią krzywdy. Dodatkowo do końca września na hasło 'kosmetykowyzg' macie rabat 10% w sklepie www.ziololek.pl, który łączy się z obecnymi promocjami. 


10. Serum olejkowe Vita C fusion Mincer Pharma



Miałam na nie ochotę od dawna, ale cena w Rossmannie była odstraszająca i planowałam zamówić je z drogerii internetowej.. A tu trafiła się taka promocja, że cena była zbliżona do tej w internecie. I choć tak naprawdę nie potrzebowałam serum to przecież szkoda było nie skorzystać..






Jak co miesiąc - jestem przerażona tą ilością! :D Dajcie znać w komentarzu, jeśli znacie te kosmetyki i jak się wam sprawdziły.
Ten miesiąc był dla mnie przełomowy! Rozwijam się i niezmiernie mnie cieszy, że jesteście ze mną tu na blogu, na instagramie (klik) oraz na snapchacie (kosmetykowyzg :)). <3 Niedługo zamierzam wprowadzić zmiany, które mam nadzieję, że przypadną wam do gustu..

Buziaki
Oktawia
Projekt denko : Czerwiec 2017

Projekt denko : Czerwiec 2017

Hej!

I pół roku za nami.. zanim się nie obejrzę będzie znowu Sylwester. W czerwcu zużyłam naprawdę sporo(objętościowo :D), przynajmniej jak na mnie, kosmetyków i dlatego nowości też było więcej niż zazwyczaj(klik), a przynajmniej tym się usprawiedliwiam...

1. Suchy szampon Batiste cherry i Olej ze słodkich migdałów Nacomi



Uwielbiam te suche szampony(klik), te małe wersje są idealne w podróży!  Wiśniowy miałam już kilkukrotnie i według mnie jest bardzo przyjemny.
Olej ze słodkich migdałów ma tutaj pipetę od serum do twarzy z Bielendy.. po prostu było mi tak wygodniej :) Moje włosy go bardzo lubiły, ale chcę spróbować teraz czegoś innego - przymierzam się do Macadamia lub Awokado :D

2. Żel pod prysznic berries and crean Zingy i żel do golenia dla skóry suchej Satin Care od Gillette



Jak ten żel pachniał! Ah..Kupiłam go będąc na Wyspach Brytyjskich w Bootsie(klik), u nas niestety go nie ma. Świetny pod każdym względem, a do tego w bardzo przystępnej cenie. :)
Te żele do golenia zużywam regularnie(klik), bardzo je lubię - zmieniam tylko wersje. Ta pachniała bardzo przyjemnie.

3. Krem moisture surge i płyn dwufazowy take the day off - miniatury Clinique



Bardzo lubię te firmę - większość produktów mi się sprawdza. Takie maluchy lubię zabierać w podróż, ale są też fajne jeśli nie jest się pewnym. Krem wystarczył mi na kilkanaście użyć, był zaskakująco wydajny, a żelowa konsystencja to coś, co naprawdę lubię! Przy tym przyjemnie nawilżał. :) Dwufazówka za to mega mnie zaskoczyła. Stronię od takich produktów, bo później mam całe tłuste powieki i czuję dyskomfort. Tutaj tego nie było, a płyn zmywał super i nie szczypał w oczy.

4.Łagodne chusteczki oczyszczające 3 w 1 do skóry suchej Rival de Loop, próbka kremu Topialyse SVR, próbka kojącego kremu CC do skóry wrażliwej od Mincer Pharma

 


Chusteczki kupiłam do zmywania podkładu i swatchy z dłoni, były bardzo przydatne gdy np robiłam zdjęcia do postu o palecie Wibo (klik). Na twarzy użyłam ich raz, ale nie spisały się za bardzo, poza tym że nie szczypały. Za to na dłoni usuwały wszystko. Na pewno zaopatrzę się w takie chusteczki ponownie, ale nie wiem czy akurat w te konkretnie. :)
Krem CC okazał się turbo żółty i jakoś nie zachęcił mnie do dalszych testów. Z próbki mogłabym się pomalować jeszcze z raz, może dwa, ale leci do kosza.
Próbki kremów od SVR zużywam regularnie, bo mam ich całkiem sporo. Dostałam kiedyś cały pliczek. Ta wersja jest całkiem okej, nie przekonuje mnie jednak do pełnowymiarowego opakowania.

5. Bardzo delikatny szampon micelarny Mixa baby i odżywka Oil Care Isana



Ten szampon to mój hit! (klik)Uwielbiam go, zużyłam już kilka opakowań. Jest bardzo niewydajny, ale w tej cenie mu to wybaczam. Będę do niego wracać częściej. <3
Ta odżywka(klik) to też mój aktualny hicior, tak samo jak maska z tej serii (klik). Odżywki jest więcej i mogę jej spokojnie używać przy każdym myciu, a włosy po niej są takie mięciutkie i błyszczące<3

6. Maska w płachcie For Angry Cat Skin79 i nawilżająca maska na stopy w formie skarpetek Cettua



Maska Zły Kot (klik) naprawdę spisała się nieźle, to też fajna opcja na babski wieczór, bo wygląda ekstra! Z chęcią przetestuję też inne maski z tej serii.
Skarpetki(klik) były świetne, a nawilżenie nie ustąpiło na następny dzień. Zaopatrzę się w nie we wrześniu, bo wybieram się na wesele.

7. Tusz Studio Lask od Miss Sporty, regenerujące serum do stóp Evree i próbka kremu z filtrem Cleanance Avene



Tusz(klik) wyrzucam, mimo że jest go jeszcze z połowa. Zupełnie mi się nie sprawdził..
Serum do stóp bardzo lubiłam, coś jeszcze bym może z niego wycisnęła, ale już jest jego czas - lekko pozastygał i nie chcę go używać. Być może wrócę do niego na zimę.
Ten filtr był całkiem okej, ale ostatecznie zdecydowałam się na Iwostin. (klik)

Jest tu coś co znasz lub planujesz kupić? :)

Buziaki 
Oktawia
NOWOŚCI MAJA! Iwostin, La Roche-Posay, Nanshy..

NOWOŚCI MAJA! Iwostin, La Roche-Posay, Nanshy..

Hej!

Przyznam, że bardzo lubię pisać dla was nowości - sama jestem ciekawa ile się tego uzbierało przez miesiąc. Cieszę się, że wy również chętnie je czytacie :) Maj jest jednym z moich absolutnie ulubionych miesięcy, a w tym roku, pod względem kosmetyków, jest dla mnie przełomowy. Staram się zmienić pielęgnacje, a jeśli chcesz dowiedzieć się więcej zapraszam do dalszej części<3

Pokazywałam wam na instagramie co kupiłam mojej mamie z okazji jej święta. Oczywiście wykorzystując fakt, że serum Resibo musiałam zamówić przez internet dorzuciłam kilka produktów dla siebie do testów :)


1. Babuszka Agafia dziegciowa oczyszczająca maseczka do twarzy i odżywczy krem pod oczy Vianek 



Mimo, że kiedyś miałam maseczkę tonizującą od Babuszki z którą się nie polubiłam, bo wywoływała u mnie podrażnienie.. skusiłam się na wersję z dziegciem. Słyszałam o niej bardzo dużo dobrego, a po pokazaniu jej na snapchacie (kosmetykowyzg) również mi pisałyście, że to świetny produkt!
Krem pod oczy Clinique z serii pep-start(klik) akurat jest na wykończeniu i chciałam spróbować czegoś z dobrym składem. Z firmą lubię się tak sobie - miałam próbki kremów i niezbyt mi pasowały, ale mam nadzieję, że się nie zawiodę!

2. Kallos Color



Planuję zrobić osobny wpis na jej temat na blogu i mam nadzieję, że będzie dla was ciekawy... :) Narazie nic nie zdradzam! Maskę mogłam w sumie kupić bez problemu stacjonarnie, ale skoro i tak zamawiałam paczkę to po co miałam targać litr do domu :D

3.Oblepikha Siberica odżywka rokitnikowa intensywne nawilżenie 



Czaiłam się na maskę rokitnikową, ale na początek wzięłam odżywkę. Zupełnie nie planowałam jej zakupu, ale skoro już była w ofercie sklepu, a ja o niej myślałam... :)

4. Puder ryżowy Ecocera



Pytałam was jakiś czas temu o puder, o którym chciałybyście przeczytać. Przyznam, że planowałam kupić coś innego, ale tego z Ecocery jestem bardzo ciekawa, bo chyba jestem ostatnią osobą, która go nie miała.

5. Próbki do zamówienia



Balsam z Evree już wykorzystałam, kojący krem CC i nawilżający krem na dzień z Mincer Pharma jeszcze czekają w kolejce. Wspomniałam wam już, że nie do końca byłam zadowolona z dołączonych próbek :)


6. Miniatury La Roche- Posay Effaclar i Avene Cleanance słońce SPF 50 skóra tłusta



Niestety nie radzę sobię z moją skórą po odstawieniu leków i ostatecznie wybrałam się do dermatologa. Już na pierwszej wizycie Pani doktor zaproponowała mi peeling z kwasem (niestety nie znam kwasu, ani stężenia), oczywiście wypytałam o wszystko i można go było spokojnie wykonać nawet przy takiej pogodzie. Muszę tylko pamiętać o filtrze, dlatego dostałam próbkę tego z Avene do cery tłustej skłonnej do niedoskonałości - nie zapycha i matuje, oraz jest wodoodporny.
Na konsultacji doktor zaleciła mi zmianę pielęgnacji na tę dla cery tłustej i dostałam również duet z serii Effaclar - żel oraz krem. Ciężko mi jednak stwierdzić, czy to akurat na te kosmetyki postawię, ale jedno jest pewne - muszę uważać na typowo drogeryjne kosmetyki, trochę bardziej analizować składy i częściej sięgać po produkty dla cery tłustej/ z niedoskonałościami.

7.Iwostin Solecrin SPF 50



W połowie czerwca czeka mnie jeszcze jeden taki zabieg na buzię. Będzie to już praktycznie lato, więc musiałam zaopatrzyć się większy filtr, tamta próbka to tylko 5ml. Będąc w galerii handlowej wstąpiłam do Superpharm i rzucił mi się w oczy filtr z Iwostinu właśnie do cery tłustej, trądzikowej. Również ma matować i nie zatykać porów oraz być lekki! Skusiła mnie też cena (28zł) więc wzięłam go ''przy okazji''. Przy kasie dostałam drugi filtr z tej samej firmy, ale do skóry naczynkowej i nadreaktywnej - ma hamować powstawanie rumienia i zmniejszać nadwrażliwość skóry. Akurat moja mama ma taką cerę, więc jej go oddam. Było to dla mnie spore zaskoczenie, bo nie widziałam tam nigdzie takiej promocji! :) Dodam jeszcze, że oba filtry mają nadawać się pod makijaż.

8. Kolastyna Luxury Bronze balsam brązujący do ciała jasna karnacja



Do Superpharm weszłam głównie z zamiarem kupna samoopalacza. Niestety jestem bardzo jasna, a na słońcu robię się raczej czerwona, niż brązowa. Nie chcę latem pokazać się biała, bo po 15 minutach będzie mnie wszystko piekło, no i.. wygląda to średnio ;) Na półce znalazłam właśnie ten balsam, była ostatnia sztuka i szybko sprawdziłam informacje o nim z internecie. Większość była pochlebna, więc mam nadzieję, że i mi doda lekkiej 'opalenizny' :D

9. Pędzel Buffed Base R02 Nanshy



Ich pędzle kusiły mnie od dawna. Ten znalazłam akurat w Tk maxx za 28zł, a jego cena regularna to około 50zł :) szukałam takiego kształtu od jakiegoś czasu, więc cieszę się, że udało mi się go upolować :D


10. Płatki kosmetyczne i Bawełniane ręczniczki Tami



Ostatnio polubiłam duże płatki kosmetyczne, a tych z Tami nigdy nie miałam. Za to ręczniczki to dla mnie totalna nowość! Planuję wycierać nimi twarz po kąpieli i zmywać maseczki.


Co z tych zakupów znasz? A może coś przykuło twoją uwagę? Koniecznie daj znać w komentarzu!

Buziaki,
Oktawia
Copyright © 2016 Kosmetykowy Zawrot Glowy , Blogger