Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pause box. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pause box. Pokaż wszystkie posty
Nowości kwietnia! Lovely, Dermedic, Vianek..

Nowości kwietnia! Lovely, Dermedic, Vianek..

Hej!

W tym miesiącu ograniczyłam się do rzeczy których potrzebuję i które od razu pójdą w ruch. Tak przynajmniej sobie wmawiam.. Nowości nie ma dużo, ale to dlatego, że nie uwzględniłam tutaj paczki z Meet Beauty, o którym będzie osobny wpis! 

 


 Dermedic hydrain3 - płyn micelarny i krem-żel ultranawilżający


Już testuję ten duet. Płyn mam w małej pojemności, więc zabrałam go sobie na wyjazd :) Za to żel jest leciutki i będzie idealny na lato!

Lakiery hybrydowe PALU Cosmetics


Ta marka to dla mnie nowość - wybrałam trzy bardzo użytkowe kolory, których jeszcze nie mam. Szczególnie podoba mi się czerwień i niedługo wyląduje na moich pazurkach :D

Lovely, liquid camouflage 


Udało mi się go kupić na promocji! Złapałam najjaśniejszy kolor z gamy, czyli jedynkę. Ten aplikator jest naprawdę ogromny, a sam produkt.. to będzie hit ;)

Equilibra, maska do włosów


Od dawna chciałam ją kupić. Choć moje włosowe zapasy jeśli chodzi o maski są.. wciąż spore, to wzięłam ją bez zastanowienia. W Hebe kosztowała nieco ponad 20zł i niższej ceny nie było nawet w sklepach internetowych.

 Vianek, krem do rąk i płyn micelarny z serii odżywczej


 Miałam z tej serii krem pod oczy, który bardzo lubiłam. Te dwa produkty były z gazetą i całość kosztowała.. 10 zł. Żal było nie brać! ;) choć krem do rąk poleciał już do mojej przyjaciółki.

Schwarzkopf, beautifyin shampoo for silver and white hair


To maluszek, idealny na spróbowanie. Liczę na efekt wow, bo ostatnio bardzo rzadko korzystam z ochładzających kolor szamponów.

Wibo, pomada do brwi w odcieniu blonde


Ten kolor jest świetny! Ciut jaśniejszy od soft brown, wygląda na moich brwiach znacznie lepiej.

Alterra, pomadka ochronna z rumiankiem


Dużo dobrego o niej słyszałam, a akurat nie miałam nic bez koloru, co mogłabym wrzucić do torebki. Kupiłam ją też z myślą, ze używał jej będzie mój facet - jest neutralna i bez dziwnych wzorków na opakowaniu.


Lovely, golden glow 


Nie mam akurat żadnego chłodnego bronzera, a przy mocniejszym makijażu lubię mocniej podkreślić policzki. Bardzo podoba mi się ten kolor, choć dla wielu dziewczyn może być za chłodny - ja nie jestem typowo ciepła. :) ps ukruszył mi się, gdy sięgałam po niego z szafki. Na szczęście tylko w jednym miejscu i to nie poszło dalej!

Loreal,tusz do rzęs Paradise extatic


Ten tusz jest bardzo zachwalany, a ja już nie mam nic w zapasach. Co prawda maskara, której aktualnie używam jeszcze się nie kończy, ale dla mnie tusz to kosmetyk, który muszę mieć! Więc czemu nie kupić go taniej ;)

Eos, balsam do ust w sztyfcie


Kultowe jajeczko doczekało się tradycyjnej wersji w sztyfcie! Super, że ten produkt też wliczał się w promocje :) Mam ją w użyciu od niedawna i niestety już zepsuł mi się mechanizm wysuwający pomadkę.. Niefajny początek, ale może się jeszcze polubimy.


Pause box kwiecień 2018


Pudełko pokazałam już na blogu (klik) i uważam, że zawartość jest super! Niektóre z kosmetyków już są w użyciu w łazience :)


Choć tylko przy niektórych produktach napisałam, że ich używam, to tak naprawdę większość już wskoczyło na miejsce zużytych kosmetyków! Recenzje będą się pojawiały na instagramie, więc zachęcam do śledzenia mnie tam - > klik

Daj znać co udało Ci się kupić w Rossmannie - może część z twoich zakupów pokrywa się z moimi?

Buziaki
Oktawia
Pause box - kwiecień 2018

Pause box - kwiecień 2018

Hej!

Zapowiedzi na instagramie Pause boxa były tak kuszące, że już myślałam, że się nie doczekam na to pudełko! Gdy dostałam smsa na początku nie wiedziałam co to za paczka do mnie jedzie, ale później sobie przypomniałam, że jest połowa miesiąca.. więc czas na kolejnego boxa pełnego natury :)



1. Bomb cosmetics - trzy produkty


Z gazetki wiem, że każdy mógł trafić jeden z trzech zestawów takiej trójeczki, jednak.. mi sie nie trafił jeden zestaw, a produkty z różnych, także kombinacji było wiele! W moim boxie są same wspaniałe zapachy i ciekawe konsystencje (od lewej)
  • blackcurrant shower butter - myjące masło pod prysznic
  • pineapple perfect body butter - masło do ciała z połyskiem ananasowe
  • grapefruit & nectarine body polish - scrub grejfrut i mandatynka z olejkiem ze słodkich migdałów
Każdy pojemniczek ma 110ml, a cena zestawu to aż 65zł! Te kosmetyki oprócz tego, że są naturalne, są również ręcznie robione! Firmę znam i wszystkie produkty których próbowałam się u mnie fajnie sprawdziły.

2. Miya, aktywna esencja w lekkiej mgiełce


Właśnie na ten produkt głównie czekałam! To mgiełka, którą można używać na wiele sposobów : pod krem, żeby wzmocnić działanie; zamiast kremu; jako nawilżającą bazę pod makijaż; w ciągu dnia, dla odświeżenia. Do mnie trafiła wersja coco beauty juice, która zwiera ekstrakt z owocu kokosa i sok z aloesu i cieszę się, bo kocham wszystko co kokosowe :)
W boxie można było też znależć wersję flower BeautyPower z ekstraktem z peonii i hibiskusa.
100ml kosztuje 30złotych. 

3. Nacomi krem do rąk nawilżający


Akurat kremów do rąk nie używam zbyt często, więc z tego kosmetyku najmniej się cieszę. Jednak jak już wspomniałam kocham wszystko co kokosowe! W tym produkcie olej kokosowy jest już na 4 miejscu :)
W pudełku można było trafić jeszcze dwie inne wersje tego kremu : odżywczą lub odmładzająca. Opakowanie jest idealne do torebki, bo na klik, a pojemność to 85ml i kosztuje 11 zł.

4. Organic Shop, szampon do włosów zwiększający objętość malina i acai


Nawet nie wiedziałam, że ta firma wypuściła takie fajne nowości do włosów! Kocham produkty z pompką, a do tego trafił mi się kosmetyk z lini siła& objętność czyli malinowej - no raj :) Akurat mam szampon, ale w pudełkach były też odżywki do włosów, a serii jest.. pięć. :D Cieszę się z szamponu, bo po weekendzie miałam kupić nowy - mój obecny jest na wykończeniu.
Szampon ma 280ml, jak wszystkie produkty z tej serii i kosztuje 13zł.





Moim zdaniem pudełko kwietniowe jest bardzo codzienne i użytkowe. Znalazły się tu produkty, które chętnie przetestują nie tylko maniaczki oraz osoby w każdym wieku! Wszystkie firmy znam i bardzo lubię, ale żadnego z tych konkretnych produktów nie miałam, więc nie mogę się doczekać testów.. Choć zdradzę wam, że esencja i jeden kosmetyk z bomb cosmetics trafił od razu do łazienki :)

A jak Tobie podoba się pudełko? Jaki kosmetyk spodobał Ci się najbardziej?

Pudełko można kupić tutaj - > klik

Buziaki
Oktawia


Pause box - marcowe pudełko wypełnione naturą

Pause box - marcowe pudełko wypełnione naturą

Hej!

Pudełko niespodzianka to frajda nie tylko dla małych dziewczynek.. Mojego Pause box wyczekiwałam odkąd na ich instagramie pojawiła się informacja, że ruszają z wysyłką marcowych pudełek! Na następny dzień dostałam smsa, że paczka jest już w drodze do mnie i.. śledziłam ja co pół godziny. Mam nadzieję, że nie jestem osamotniona w tym kosmetycznym szaleństwie - a tym bardziej, jeśli chodzi o pudełka-niespodzianki wypełnione naturalnymi produktami. 




Za każdym razem zachwycam się tym pudełkiem! Wygląda pięknie i jest dopracowane w każdym calu, nawet to jak sie je otwiera mi się podoba (mogłyście to zobaczyć na moim instagramie, na istastories).

W edycji marcowej znalazły się trzy pełnowymiarowe produkty, próbki, herbatki i wypełniony słoiczek na sól do kąpieli. 


Pulpe de vie - peelingujące masło 125g/37,99zł
Jest to bio masło i peeling(2w1) do ciała w jednym, czyli opcja idealna dla mnie, bo nie znoszę się balsamować! :) Bardzo mnie też ciekawi ze względu na bio hydrolat z pomidora w składzie.. O marce nigdy wcześniej nie słyszałam, ale z tego co wyczytałam w ulotce to jest ona francuska i opiera swoje produkty na ekstraktach ze świeżych owoców, wyciągach kwiatowych i roślinnych i składnikach aktywnych. Oprócz tego jest bio oraz cruelty free :)




Dresdner Essenz - mus do ciała 200ml/25zł
Mus pod prysznic to dla mnie nowość, jeśli chodzi o tę konsystencję. Liczę, że oprócz porządnego mycia i pięknego zapachu(egzotyczna podróż - obłędnie pachnie!) zapewni mi także frajdę! O tej marce również nie słyszałam nigdy wcześniej, ale na pewno jest warta zainteresowania - ich kosmetyki zawierają wyłącznie roślinne składniki, są wolne od PEG-ów, olejów mineralnych, silnych detergentów, mydła czy składników pochodzenia zwierzęcego.



Make me bio - bio krem pod oczy z marakują i zieloną herbatą 15ml/36zł
Od dawna chciałam go przetestować. Mogę powiedzieć, że mam obsesję na punkcie kremów pod oczy, bo wiele z nich mnie podrażnia, wywołuje uczulenie, albo migruje mi do oczu, ale.. odkąd przerzuciłam się na naturalne kremy pod oczy moja skóra odżyła! Dlatego pokładam w tym produkcie duże nadzieje.


W pudełku znalazłam też dwie próbki kremów do twarzy - nawilżający dla skóry normalnej i wrażliwej oraz nawilżający dla skóry suchej i wrażliwej.



CosmoSpa - sól z Morza Martwego zestaw/9zł

Ten słoiczek na sól jest uroczy! Do tego chroni sól przed wilgocią oraz kurzem. Chętnie go wykorzystam później do domowych mieszanek. Natomiast sama sól wzbogacona jest ekstraktem z zielonej herbaty i kiwi. Bardzo lubię sobie dorzucać sól czy kule do kąpieli więc na pewno zużyję ja z przyjemnością.


W pudełku znalazły się również dwie herbatki, które z chęcią wypiję! Te z grudniowej edycji były pyszne.

Na stronie Pause box można znaleźć też nowość - program lojalnościowy. Każda wydana złotówka to jeden punkt na konto, a dziesięć punktów to jedna złotówka do wymiany w sklepie! :)
Można zebrać również punkty ekstra : 10 za założenie konta, 10 za zdjęcie z pudełkiem oraz 50 za zachęcenie znajomego.



Odsyłam was na stronę z pudełkami - > klik
oraz do mojego wpisu o grudniowym pudełku - >klik

Moim zdaniem pudełko wypada naprawdę bardzo fajnie! Są tu marki których nie znam, a wydają się być warte zainteresowania,za to krem pod oczy trafił do mnie w punkt, bo właśnie swój mam na wykończeniu. :)  Pudełko jest bardzo uniwersalne i idealnie nadaje się na prezent. Cena wszystkich produktów z pudełka to osobno 108 zł, bez wliczania herbat oraz próbek.

Daj znać jak Tobie podoba się pudełko!


Buziaki
Oktawia
Nowości listopada! Clarins, Estee Lauder, Your Pause..

Nowości listopada! Clarins, Estee Lauder, Your Pause..

Hej!

Listopad był dla mnie mega ciężkim miesiącem i cieszę się, że zaczął się już grudzień! Nie miałam czasu, wydarzyło się kilka przykrych rzeczy, zaniedbałam przez to bloga i instagrama (choć tam i tak było mnie więcej). W grudniu się nie dam! :) a wracając do temu.. wiecie co najlepiej poprawia humor? Zakupy i prezenty. W tym miesiącu na pewno nie byłam minimalistką :D


1. Garnier, płyn miecelarny



Kultowy kosmetyk, którego ja nigdy wcześniej nie miałam. Ciężko było go złapać, bo dosłownie wszędzie była na niego promocja i był wykupiony. Znalazłam jedynie taką wielką butlę, a potrzebowałam płynu na już, więc go wzięłam :D


2. Nacomi, arganowy krem pod oczy



Chodził mi po głowie od dłuższego czasu, a gdy mój odżywczy Vianek niespodziewanie dobił dna.. Wiedziałam, ze tym razem postawię na Nacomi. Pewnie nie zwlekałabym tyle z zakupem, gdyby nie fakt, że to słoiczek..

3. Jelly Bear Hair



Takie misie na włosy to dobra alternatywa dla tabletek. Prawie kończę już to opakowanie, więc w tym miesiącu na pewno pojawi się pełny wpis z zaletami i wadami. A te z was, które są na nie zdecydowane zapraszam do skorzystania z mojego kodu : BL84212057 na oficjalnej stronie http://www.jellybearhair.pl/


4. Kremy D'ran



Marka nowa na naszym rynku, koreańska, z ofertą kremów dla każdego. Ja w użyciu mam aktualnie wersję z Vitaminą E (klik), a w kolejce czeka krem zwężający pory i wzmacniający (klik) oraz nawilżający i eliminujący zanieczyszczenia (klik). Co najlepsze, każdy krem ma aż 100ml! :D

5.Your Pause



O pudełku z kosmetykami naturalnymi i czymś, co umili nam relax mogłyście przeczytać już tutaj (klik). Jeszcze tylko do 03.12.2017 możecie skorzystać z kodu -30% na pudełku wpisując w miejscu ''firma'' kosmetykowyzawrotglowy''

6. Boss, Ma Vie



W urodzinowej wishliście (klik) pokazywałam wam dwa zapachy, które chciałabym mieć. Pierwszy dostałam od razu na urodziny, a drugim były właśnie te perfumy! Chodziły za mną od dawna, dostawałam próbki, ale jakoś nie było dobrej okazji, żeby je złapać. Podczas akcji rabatowej na Black Fridey w Rossmannie skusiłam się na małą wersję, 30ml. Aktualnie mam trzy zapachy i już żadnego więcej nie potrzebuję :)

7. Kosmetyki Gaja



W użyciu mam już dwa z tych produktów i krem na cellulit.. daje popalić :D Każdy z tych kosmetyków to zupełnie inna konsystencja, zapach i właściwości. Snapchatowicze widzieli już te cuda (snap : kosmetykowyzg). Będzie o nich post :)

8. Próbki z Sephory



Co prawda w Sephorze nie kupiłam nic dla siebie,ale zaszalałam tam na Black Friday. Glowstarter do zakupów dostał akurat mój facet, a mi Pani dorzuciła korektor z Lancome. Poprosiłam też o próbkę Double Wear'a, wybrałyśmy kolor 1C1 Bone :) Nie ma ich na zdjęciu, ale dostaliśmy również dwa żele z Bossa, po 50 ml, które są perfumowane jak mój absolutnie ulubiony, męski zapach. (klik)


9. Clarins, olejek do ust w wersji podróżnej



Zobaczyłam ten duet na stronie Douglasa (klik) i stwierdziłam, że to super sposób na spróbowanie kosmetyku, bo są tutaj dwa olejki w różnych wersjach. Lubię taką formę produktu do ust, a na te konkretnie choruję przez KatOsu :D To również efekt szaleństwa z czarnego piątku..

10. Zestaw Estee Lauder



Uwierzycie, że go dostałam? Kupowałam dla mamy duży box z produktami Estee Lauder, a w gratisie (gdy zrobiło się zakupy powyżej jakiejś konkretnej kwoty) dorzucali mniejszy karton z trzema pełnowartościowymi produktami marki! W środku znalazł się płyn do demakijażu, tusz do rzęs i baza pod tusz. Nie muszę chyba wspominać, że oprócz gratisów skorzystałam też z promocji -20%? :D

11. Blistex



Skończył mi się Carmex i chcę spróbować czegoś innego. Produkty ochronne zimą to u mnie must have, bo moje usta przesuszają się w ekspresowym tempie..

12. Zakupy z Mintishop



Mój facet kupował tam dla mnie prezent świąteczny, również mieli promocje z czarny czwartek i.. skorzystałam :D Kupiłam tak naprawdę tylko niezbędne rzeczy, głównie do wpisów na bloga :)
Gąbki blend it - miałam kiedyś, były bardzo fajne, a mój Beautyblender poszedł kilka dni temu do śmieci.
Maska dziegciowa Bania Agafii - moja jest na wykończeniu, a ciężko mi jest ją złapać. Jest świetna!
Pomadka z peelingiem Sylveco - miałam w zeszłym roku, dzięki niej nie chodziłam z wiecznie spierzchniętymi ustami.
Ardell, demi wispies - chcę w końcu nauczyć się przyklejać rzęsy. Te są najczęściej polecane dla początkujących.
Czarna kredka z Zoevy - nie mam żadnej, porządnej czarnej kredki, a to podstawa w każdej kosmetyczce.
Żel aloesowy 99% - chciałam dawno spróbować, zobaczyć czy naprawdę jest taki wielofunkcyjny.
Kredka do brwi Nabla - kocham kredki do szybkiego podkreślania brwi w codziennym makijażu!
Glinka biała - do jej zakupu tak naprawdę zachęciła mnie Odcienie Nude, chcę zobaczyć jak wypada na tle glinki zielonej.
Dwie próbki maski Anwen - do średnio i wysokoporowatych - chciałabym spróbować jej maski, ale nie wiedziałam którą powinnam wybrać. Takie próbki na pewno pomogą mi zdecydować.
Jako gratis dostałam od sklepu próbkę różu z LilyLolo, ale to totalnie nie mój klimat ;)

13. Kemon, Actyva colore brillante szampon



Dostałam go od mojej fryzjerki. Naprawdę mega mi miło i cieszę się, że mogę przetestować kosmetyk profesjonalny, który nie ma SLS! :D

I tak dodatkowo, chciałabym się pochwalić, przedstawić.. Poznajcie Lolę! Jestem w niej absolutnie zakochana. Wzięliśmy ją ze wsi, z ogłoszenia na facebooku. Było więcej przeciw, niż za wzięciem psa, ale ostatecznie jesteśmy szczęśliwi, że dołączyła do naszej rodziny. Jeśli się wahacie - nie ma się czego bać :) Nikt, nigdy nie cieszył się tak bardzo  z mojego powrotu po pięciu minutach ze sklepu.



Nie oceniajcie, zrozumcie. :P Zaszalałam, za grzechy przepraszam, ale.. nie żałuję. Mam co testować i o czym dla was pisać, choć moje uszczuplanie zapasów.. legło w gruzach :D

Co z nowości Cię zaciekawiło? :D

Buziaki
Oktawia
Pause box - grudniowe pudełko wypełnione naturą

Pause box - grudniowe pudełko wypełnione naturą

Hej!

Relax niezaprzeczalnie należy się każdej z nas. Choć raz w tygodniu staram się znaleźć te chwilę dla siebie, gdzie oddaję się przyjemności i liczę się tylko ja. Domowe spa to coś, co uwielbiam! A z kosmetykami dobrej jakości, naturalnymi jest to jeszcze przyjemniejsze..

Pause box to pudełko wypełnione właśnie takimi produktami!



Już samo opakowanie wygląda pięknie! Niezwykle dziewczęco, z hasłem pod którym się podpisuję :) Zapakowane były bardzo porządnie, dzięki zabezpieczeniom nie ucierpiały nawet rogi i kosmetyki przybyły do mnie w nienaruszonym stanie. 


Otwierając pudełko wita nas różowa wstążka. To dużo ładniejsza opcja niż nalepka sklejająca papier, a dodatkowo czuję się taka dopieszczona, że ktoś zawiązał ją specjalnie dla mnie <3


Zalaminowana kartka to kolejny dowód, że ekipa dba o szczegóły. Nie jest nawet w minimalnym stopniu pognieciona, wita nas pięknym cytatem i jest też parę słów od zespołu!
W jej środku opisany jest każdy produkt z pudełka, podana jest również cena i kraj pochodzenia kosmetyku. Znajdziemy tam również ciekawostki, dodatkowe informacje oraz sposób użycia.


Zanim pociągnęłam za wstążkę czułam piękny zapach! Teraz wiem, że to dzięki półkuli z Ministerstwa Dobrego Mydła. Dokładnie tę samą wersję kupiłam sobie niedawno sama, ale to kosmetyk jednorazowy, więc nawet się cieszę na taki mini zapas. Półkula podczas kąpieli odżywia skórę, fundując nam przy tym niesamowity relaks. W jej składzie znajduje się różowa glinka, olejek eteryczny z róży, olejek z dzikiej róży, olejek ze słodkich migdałów, olejek z pestek winogron, pełne mleko, nierafinowane masło shea.. Samo dobro! 60g/6,50zł
Drugim różanym produktem z pudełka jest woda różana z make me bio. Ile ja się o niej naczytałam, ah. Cieszę się, że jej nie zamówiłam przy okazji ostatnich zakupów internetowych, a miałam ją nawet zapisaną w zakładce! Jest to kosmetyk praktycznie do każdej cery, ponieważ odżywia, tonizuje i oczyszcza. Zdradzę wam też, że można jej używać do włosów! 100ml/16zł


Markę Natura Siberica poznałam dzięki odżywce rokitnikowej do włosów. Sprawdziła mi się na tyle fajnie, że na pewno sięgnę po maskę z tej serii! W pudełku znalazł się natomiast kosmetyk do ciała,a konkretnie tonizujący żel pod prysznic. Pachnie świeżo, orzeźwiająco - zawiera ekstrakty z syberyjskich ziół i jagód! Jest to produkt miniaturowy, ma 50ml, ale spokojnie wystarczy na kilka, jak nie kilkanaście użyć. 50ml/6zł
Próbka maski do włosów figa i migdał od Organic shop będzie idealna na weekendowy wyjazd. Nie ma parabenów, ani silikonów, za to wysoko w składzie są olejki :)


Ten kosmetyk był chyba największym zaskoczeniem z całego pudełka. Mój ukochany zapytał dlaczego dostałam cukier trzcinowy, a to.. naturalna sól z morza martwego o zapachu czekolady z CosmoSpa! Wystarczy dosypać 3-4łyżki do kąpieli, aby cieszyć się pięknym aromatem i rozluźnić mięśnie po ciężkim dniu. :) Opakowanie jest jednak dla mnie mało praktycznie, chyba wolałabym słoiczek, lub po prostu woreczek strunowy, choć tak produkt wygląda naprawdą atrakcyjnie! Jest to jednak miniatura, więc nie mam co się czepiać. 200g/5zł


Koreańskie kosmetyki to od jakiegoś czasu moja mini obsesja i mam ochotę przetestować je wszystkie! Oczywiście jest to niemożliwe, ale skrupulatnie do mojej łazienki wpada coś nowego. Płatki pod oczy to produkt, którego nigdy nie jest za wiele. Lubię używać ich po ciężkiej nocy lub po prostu gdy chcę się zrelaksować. W pudełku znalazły się żelowe płatki It's skin, kolagenowe, które mają nawilżać, rozjaśniać i wygładzać. 1szt/12zł


Marka Yope ma bardzo charakterystyczne zapachy, świetne zapachy i na szczęście jest coraz bardziej dostępna. Ja wąchałam już chyba wszystkie możliwe wersje, ale na żadną nie mogłam się zdecydować. Tutaj klamka zapadła i wpadła mi w ręce (dosłownie, bo to krem do rąk!) szałwia i zielony kawior, ale w pudełku można było znaleźć również herbatę i miętę lub imbir i drzewo sandałowe. Kremów do rąk raczej nie używam, ale jak już go mam to z chęcią przetestuję. 100ml/30zł


Największym kosmetykiem z pudełka jest żel pod prysznic. Ja akurat się cieszę, bo ten którego używam aktualnie niedługo mi się skończy i liczę, że Planeta Organica organic shea będzie godnym zastępcą. Wydaje się być idealny na tę porę roku, bo na drugim miejscu, zaraz po wodzie, ma masło shea! Duża pojemność i opakowanie z pompką to na pewno dodatkowe plusy, bo może być to kosmetyk rodzinny. 360ml/ok 10zł


Miłym prezentem do pudełka jest.. coś słodkiego! Ręcznie robiona czekolada z Karmello z dodatkiem liofilizowanych owoców towarzyszy mi przy pisaniu tego postu :)


Nie mogę też nie wspomnieć o dwóch dołączonych herbatkach. Są one typowo kobiece- Pukka womankind to smak żurawinowy, z różą i dodatkiem wanilii. Właśnie ją piję i jest pyszna, nie potrzeba do niej nawet odrobiny cukru, idealnie wyważona. Chętnie kupię sobie całe opakowanie. Marki Yogi Tea nie znam, ale na nazwa women's energy brzmi super! Jest to produkt niemiecki, o smaku ajuwederyjskich ziół i eksplozji przypraw. 

Tak prezentuje się grudniowy box! Zawartość jest świetna, wszystkie kosmetyki pójdą w ruch w najbliższym czasie i na pewno będziecie mogły o nich przeczytać na moim instagramie. :) Jestem mile zaskoczona tym, że aż trzy produkty są polskich marek (Yope, MDM, Make me bio) oraz, że w pudełku znalazło się pięć kosmetyków pełnowymiarowych. Świetnie, że na rynku pojawiają się boxy ciekawe, z pomysłem i z kosmetykami niedostępnymi od ręki oraz naturalnymi!

Co sądzisz po pudełku?

Koszt pudełka to 89zł z już wliczoną przesyłką, ale! Jeśli chcecie je kupić z rabatem, to aktualnie jest -30% na grudniowy box, czyli jego cena to niecałe 70zł. Oferta jest ważna tylko do 03.12, więc jeśli chcecie sprawić komuś (lub sobie :D) prezent mikołajkowy to zapraszam! Będzie mi miło jeśli przy zamówieniu w polu 'firma' wpiszesz moją nazwę z instagrama ''kosmetykowyzawrotglowy'', wtedy ekipa Pause będzie wiedziała, że jesteś ode mnie :)

Link do Pause box - > klik

Buziaki
Oktawia
Copyright © 2016 Kosmetykowy Zawrot Glowy , Blogger