Olivia Garden fingerbrush large - szczotka idealna!

Hej! 

Przez lata byłam wierna Tangle Teezer'owi , ale gdy mój egzemplarz był już na wykończeniu stwierdziłam, że tym razem postawię na szczotkę z rączką. Nad fingerbrushem zastanawiałam się właściwie przez kilka.. miesięcy! Zawsze tak mam z produktami, które mają mi posłużyć dłużej :) Szalę przelała Natalia z BlondHairCare (klik) i grupa WŁOSING na facebooku - tak oto od kwietnia jestem szczęśliwą posiadaczką Olivia Garden Fingerbrush w wersji large.



Już na wstępie wam zdradziłam, że to była świetna decyzja. Zakochałam się w tej szczotce od pierwszego czesania i rozumiem już każdy zachwyt nad nią. <3
Zacznę może od jej kształtu, ponieważ jest on niespotykany. Nie jest to tylko zabieg stylistyczny, szeroko rozstawione igły w ośmiu rzędach bez problemu rozczeszą nawet największe kołtuny. Dodatkowo przy każdej jest kępka z włosia dzika (naturalnego).
Szczotka (poza igłami i włosiem) jest wykonana ze sztucznego tworzywa, które jest porządne - po dwóch miesiącach nie widać żadnych śladów użytkowania, a brałam ją nawet w podróż.



Włosy można z niej bez problemu wybrać ręką, ale na włosiu z dzika osadza się niestety kurz. Czyszczenie wymaga więcej czasu niż przy np TT, nie jest jednak skomplikowane. Raz na jakiś czas (staram się to robić regularnie, w końcu używam jej nawet kilka razy dziennie) myję ją dobrze spienionym, delikatnym szamponem, a po dokładnym wypłukaniu nakładam odżywkę (ze względu na naturalne włosie), którą zmywam po kilku minutach. Najczęściej robię to podczas mycia włosów, bo odżywki i tak wczesuję :)


Kolejnym dowodem na to, że jest to niesamowicie przemyślana szczotka jest jej końcówka. Uchwyt, za który możemy ją powiesić w łazience jak np suszarkę, jest bardzo przydatny szczególnie w małych łazienkach. Oprócz tego jest to wyjmowany szpikulec, którym możemy rozdzielać pasma! Genialne, prawda?Ale przecież nie tylko takie detale się liczą, więc przejdźmy juz do konkretów!

Jest to najlepsza szczotka jaką się czesałam i jaką byłam czesana (łącznie z fryzjerami) i mówię to z czystym sumieniem. Dzięki temu, że jest precyzyjnie wyprofilowana rozczesuje każde pasmo moich grubych i długich i wysokoporowatych włosów docierając do skóry głowy. Niestety jakiś czas temu miałam ogromny problem z kołtunami i ta szczotka rozczesała nawet te, które myślałam, że będę wycinać.. :) i to bez szarpania.


Odkąd jej używam mniej włosów zostaje na szczotce, do tego przestały się elektryzować i puszyć. Nie są również tak podatne na łamanie i wyglądają na ciut gładsze. Nigdy nie sądziłam, że szczotka może mieć na nie aż taki wpływ.

włosy wyglądają tutaj na żółte/rude i niestety to kwestia światła u mnie w mieszkaniu :(

Podczas czesania mam zagwarantowany masaż głowy - niesamowicie przyjemna sprawa, która dodatkowo poprawia krążenie :)
Szczotka jest zdecydowanie warta swojej ceny (około 70zł za wersję, którą ja mam czyli large) i posłuży nam przez lata, jeśli nie chcecie wydawać takiej sumy ot tak możecie poprosić o nią w prezencie. Dostaniecie ją przez internet. Kupując ją ponownie i tak zdecydowałabym się na ten rozmiar, bo dokładne rozczesanie przy długich włosach zajmuje mi chwilę. Jeśli macie krótsze, albo cienkie włosy - spokojnie możecie sięgnąć po mniejszego fingerbrusha. Każde włosy będą z niej zadowolone, a te zniszczone zobaczą największą różnicę.

To mój zdecydowany ulubieniec i będę ją polecać każdemu. Od teraz na pytanie o szczotki zawsze będę odpowiadać Olivia Garden fingerbrush - choć nigdy nie sądziłam, że zakocham się w szczotce.
Przywiązujesz dużą wagę do pielęgnacji włosów? Może masz te szczotkę? :)

Buziaki
Oktawia

16 komentarzy:

  1. Mam małe obawy, bo takie szczotki z włosiem zwykle się u mnie nie sprawdzały. Ale perspektywa wygładzenia i braku puszenia jest baaaardzo obiecująca!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow ale piękne włosy, jest co czesać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest, jest... dlatego trzeba dobrej szczotki! :)

      Usuń
  3. Mam problem z elektryzowaniem zwłaszcza zimą więc mnie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja używam The Wet Brush, też jest rewelacyjna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie miałam szczotki z włosiem dzika. Na razie używam TT i kto wie, może kiedyś ją też wymienię na ten model? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to moj pierwszy dzik :D i nie wiem po co tyle zwlekalam :P

      Usuń
  6. jak zpauszcze sobie takie ladne wlosy to sobie kupie i szczotke ;DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! ale na krótszych tez bedzie super :)

      Usuń
  7. Cieszę się, że Ci się spodobała! Jest genialna <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdyby nie Ty, pewnie nie interesowałabym się nią. A tak jestem równie zakochana!<3

      Usuń
  8. Chcę ją ! Już tyle razy o niej słyszałam i to same dobre rzeczy ):

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawa! Tego wynalazku jeszcze nie widziałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz spotykam się z tą szczotką. Fajnie wygląda. Aktualnie używam szczotki Michela Merciera.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo czytałam o niej właśnie na Włosingowej grupie, opinie są bardzo przekonujące :)

    OdpowiedzUsuń
  12. też ją mam, jest świetna!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Kosmetykowy Zawrot Glowy , Blogger