Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zoeva. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zoeva. Pokaż wszystkie posty
trzy kultowe produkty : Zoeva Graphic Brows, Longstay Precise Browliner i Brow Divine Nabla

trzy kultowe produkty : Zoeva Graphic Brows, Longstay Precise Browliner i Brow Divine Nabla

Hej!

Powracam po dość długiej przerwie, ale na pewno nie na stałe. Niestety, ale po prostu nie daję rady robić wszystkiego na uczelnie, pisać licencjatu, chodzić na praktyki i żyć normalnie, a przy tym prowadzić regularnie bloga i instagrama. Każdy wpis zajmuje mi co najmniej kilka godzin i zazwyczaj nie jestem w stanie go stworzyć w jeden dzień (zdjęcia, jakaś lekka przeróbka, tekst) ale dość marudzenia! Będę się tutaj pojawiać, przynajmniej raz na jakiś czas :) Lubię to moje miejsce i nie zamierzam z niego rezygnować. 


Ten wpis miałam napisać już przynajmniej z trzy miesiące temu. Jednak ciągle chciałam jeszcze ''ostatecznie'' przetestować kredki i.. wszystkie trzy są na wykończeniu. Zostało mi ich dokładnie na kilka użyć, a tej z Zoevy na jedno maksymalnie i.. jej jako jedynej nie opisałam jeszcze na moim instagramie (klik). < - jeśli mnie nie śledzicie zapraszam, jestem tam znacznie częściej i to tam właśnie pojawiają się pojedyncze recenzje!



Postanowiłam zestawić te trzy kredki ze sobą, ponieważ są bardzo podobne! Wszystkie mają cieniutki rysik, a z drugiej strony spiralkę. Różnią się oczywiście marką, kolorem i ceną, ale też zdecydowanie każda jest inna w pracy i daje ciut inny efekt.

od lewej : Golden Rose, Zoeva i Nabla


Zoeva Graphic Brows 42 zł
Niby miękka, ale dla mnie jakoś to nie to. Nie z każdym pociągnięciem zostawia wyraźny kolor na skórze, ale jednocześnie spokojnie można nią dorysowywać włoski. Wytrzymuje cały dzień bez rozmazywania i nie zmienia koloru, a można nią uzyskać ładny, nieprzerysowany efekt a przy tym spokojnie wypełnić braki. Rysik jest niezwykle precyzyjny, ale przez to że jednak brak mu takiej masełkowości nie wystarczą dwa pociągnięcia. Niemniej jednak kredka jest nieźle napigmentowana i przyzwoicie miękka.

Golden Rose Longstay Precise Browliner 20zł
Hit na insta i u blogerek, ma całkiem niezłą gamę kolorystyczną, jest łatwo dostępna i stosunkowo tania. Brew nią umalowana wygląda naturalnie, bez problemu wypełniam nią prześwity i dorysowuje pojedyncze włoski, jednak nie jest ona szalenie miękka. Moim zdaniem mogłaby być ciut mniej ołówkowata, lepiej ślizgać się po skórze i być odrobinę bardziej napigmentowana. Mimo, że ją lubię to żeby uzyskać satysfakcjonujący efekt muszę włożyć jednak ciut więcej pracy niż przy Zoevie czy Nabli. Trwałość jest fajna na co dzień, cały dzień jednak nie przetrwa, a po przejechaniu palcem ciut znika. W tej cenie fajna, ale moim zdaniem to najsłabsze ogniwo tego zestawienia. Pisałam o niej ciut więcej tutaj (klik)

Nabla Brow Divine (klik) 52 zł
Najbardziej masełkowa z tych trzech i najszybciej mi się nią pracuje. Daje też najbardziej delikatny i naturalny wygląd, dzięki temu najbardziej lubię jej używać do codziennych makijaży. Po prostu jej ufam, nie rozmazuje się i nie zdarzyło mi się wykonać nią przerysowanych brwi. Nie sięgam po nią jednak gdy robię mocniejsze oko, bo nie jestem w stanie osiągnąć nią osiągnąć nią wyrysowanego, ostrzejszego łuku. Wszystkie makijaże wykonane przy użyciu tej kredki są ''miękkie'' nawet bez przesadnego wyczesywania. Niestety spiralka połamała mi się już na samym początku i za to duzy minus, bo ten plastik w jakim jest kredka wydaje się być dość słaby..

Kolory od góry : GR 105, Zoeva cinereous i Nabla Venus

Choć wszystkie trzy lubię to na ten moment z chęcią wrócę tylko do Nabli. Najbardziej odpowiada mi jej kolor, bo jest dość chłodny i jasny. Efekt jaki daje ta kredka jest też najbardziej naturalny z tych trzech, bez ostrych kresek. O dziwo mam ją najdłużej i jest jej najwięcej, a używam jej tyle co pozostałych plus mają one wszystkie prawie taką samą gramaturę. (Zoeva i GR 0,09 g, a Nabla 0,085g)


Najmniej lubię Golden Rose, bo jest najtwardsza i najcieplejsza, jednak wciąż uważam ją za naprawdę fajną kredkę. Zoeva za to jest trwała, używam jej też przy robieniu mocniejszych makijaży, ale mam jednak problem z jej pigmentacją. Niby jest lekka, ale jak przycisnę ciut mocniej to powstaje brzydka krecha..


A Ty, używasz kredek do brwi? Szczerze mówiąc ja najbardziej lubię właśnie nimi wykonywać makijaż brwi i wybieram raczej te cienkie, zakończone z drugiej strony spiralką :)

Buziaki
Oktawia
Pędzle Zoeva - czy warto? Moja opinia o zestawie Pink Elements Complete eye set po roku używania

Pędzle Zoeva - czy warto? Moja opinia o zestawie Pink Elements Complete eye set po roku używania

Hej!

Pędzle Zoeva to mój pierwszy, poważniejszy set. Wcześniej miałam zestaw z Aliexpress ( wciąż z niektórych pędzli korzystam) i posiadam dwa pędzle Hakuro. To jedyne do czego mogę się odnieść i szczerze mówiąc nie planuję powiększać kolekcji. Zdecydowałam się od razu na największy dostępny set do oczu i wciąż uważam, że była to najlepsza opcja - w moich zbiorach naprawdę nie było w czym przebierać :P Mam wersję pink  elements, chciałam tę rose golden ale była niedostępna.


Cały zestaw to dwanaście różnych pędzli do oczu, które przychodzą w porządnie wykonanej kosmetyczce. Używam jej na wyjazdach, ale i w domu jako pokrowca na pędzle - zawsze mam je w jednym miejscu. Kosmetyczka jest miękka, przyjemna w dotyku, nie popękała i nie pozdzierała się. Uważam ją za dodatkowy atut zestawy :)



Dlaczego akurat Zoeva i ten zestaw? Wiele makijażystów pracuje na pędzlach tej marki, więc spodziewałam się wysokiej jakości włosia i przemyślanych kształtów. Nie miałam okazji wcześniej dotykać tych pędzli na żywo i sugerowałam się tylko i wyłącznie opiniami z internetu. Wybrałam zestaw różowy, bo po prostu lubię ten kolor ;P Ta kolekcja mi się podoba, ale tak naprawdę nie zrobiłoby mi różnicy gdyby trzonki były czarne czy brązowe.
Tak jak wspomniałam zestaw który ja mam - Pink Elements Complete Eye Set- ma dwanaście różnych pędzli. Aktualnie używam ich od ponad roku i o każdym pokrótce napiszę.

237 & 227

237 detail shader wykonany jest z mieszanki naturalnego koziego włosia i syntetycznego. Mały i dość sztywny, bardzo precyzyjny. Używam go do pigmentów i błyszczących cieni, bo pięknie je łapie, a dzięki temu że jest mały nakładam cień dokładnie tam, gdzie chcę. Nada się do wszelkich małych robótek - nakładanie cienia w wewnętrzny kącik czy precyzyjne dokładanie czerni. Moim zdaniem pędzle jest w idealnym stanie, absolutnie nic się z nim nie stało.

227 soft definer ma dość długie, giętknie włosie - to mieszanka naturalnego i syntetycznego. Jest miękki, lekko spłaszczony i zaokrąglony na górze. Najczęściej rozcieram nim załamanie lub blenduje ponad - można zrobić ładną chmurkę. Według mnie to jeden z tych pędzli, który 'robi robotę' plus tak naprawdę można nim wykonać cały, prosty makijaż oka!


230 & 231


230 pencil jest mały, zwężony ku górze. Miękki, wykonany z mieszanki włosia syntetycznego i naturalnego. Lubię nim przyciemniać zewnętrzny kącik, łączyć kolory i malować dolną powiekę. Niestety nie da się nim za bardzo rozcierać, bo ta końcówka jest dość kłująca. Bardzo go lubię za precyzję i zazwyczaj aplikuję nim cienie kładąc go (nie używam tylko końcówki) i wtedy nie czuję żadnego dyskomfortu.

231petit crease to dość puchaty pędzel, okrągły z dość spiczastym końcem. Ma kształt idealny do precyzyjnego blendowania lub dokładania cieni. Niestety jego końcówka okrutnie drapie, więc nic nim nie rozcieram.. Najczęściej dokładam przy jego pomocy ciemniejsze cienie.

234 & 226

234 smoky shader ma dość długie, zaokrąglone włosie. Jest to pędzel plaski i najczęściej używam go do dolnej powieki lub dokładania koloru. Jest on dość sztywny, ale nie drapie ani odrobinę!
226 smudger ma zaskakująco krótkie włosie i jest go dużo. To sprawia, że jest on mało elastyczny, jednak mięciutki i przyjemny w użyciu. Bardzo lubię ''robić'' nim całą dolną powiekę, rozcierać kreskę.. :)


228&224


228 luxe crease ma długie, elastyczne i bardzo miękkie włosie, które jest lekko zaokrąglone na górze. Jest to chyba największy pędzel z zestawu (poza pędzlem do korektora) i jest świetny do blendowania. Cienie przy jego pomocy rozcierają się jak marzenie :D
224 luxe soft crease jest puchaty, rozczapierzony na górze, a jego włosie jest delikatne i miękkie. Służy mi raczej do czyszczenia blendowania lub dołożenia koloru lekką chmurką, niż typowo do rozcierania.


322&317
 322 brow line to ścięty pędzel z krótkim, sztywnym włosiem. Jest miękki, ale raczej mało elastyczny i mi ciężko się przez to nim pracuje. Używam go do czyszczenia brwi, czasami do odcinania cut crease.
317 wing liner  to chyba najbardziej znany pędzle do brwi. Według producenta jest on przeznaczony do rysowania kreski, ja jednak znacznie częściej używam go do pomady. Dość długie, cieniutkie, elastyczne i ścięte włosie sprawia, że pędzlem można malować niezwykle precyzyjnie, a kreski są cienkie.

315&142
315 fine liner  ma mało włosia, które jest plastyczne. Przeznaczony jest do malowania kresek jednak mi się ciężko min pracuje.. Nie chodzi jednak o samo włosie, a o to nachylenie pędzla. Używam go czasami do przyciemnienia linii rzęs czarnym lub brązowym cieniem.
142 concealer buffer to duży pędzel, z dużą ilościa zbitego włosia, które jest zaokrąglone na górze. Nie jestem fanką nakładania korektora czy podkładu pędzlem, więc raczej rzadko po niego sięgam. Zapewne gdybym używała korektorów w słoiczku gościłby on u mnie częściej.



Czy wszystkie pędzle z tego zestawu to dla mnie must have? Nie do końca.. Mam kilka swoich ulubionych, które przydają mi się na co dzień np 317, 228 czy 227. Nie rozpaczałabym gdyby w zestawie nie było 142,322 czy 231 jednak po każdy z tych dwunastu pędzli sięgam. Częściej lub rzadziej, ale każdy jest w użytku! Dlatego ja nie żałuję zakupu i gdybym była bez pędzli skusiłabym się na ten zestaw ponownie.

Po roku użytkowania włosie w każdym pędzlu jest w świetnym, jak nie idealnym stanie,nic nie wypada i się nie rozkleja, choć warto mieć na uwadze to, że ja ich używam tylko i wyłącznie na użytek własny. Nie myję ich więc codziennie (poza pędzlem do brwi) i nawet większości nie używam codziennie. Jest tylko jedna wada, która tak naprawdę zupełnie nie ma wpływu na użytkowanie :


Na jednym z pędzli jest takie oto pęknięcie - nie zaczepiam o nie palcami, nie rozchodzi się, nie ma ostrych krawędzi. Właściwie odkryłam je dopiero podczas robienia tych zdjęć, bo oglądałam każdą sztukę uważnie.. :D

Gdybym miała je porównać do pędzli, które miałam wcześniej to czuć znaczną różnicę między tymi z Aliexpress, które posiadam, a Zoevą. Co do Hakuro (klik) to mam dwa modele : H70 (klik) i H77 (klik) i oba bardzo lubię! Są miękkie, dobrze wykonane i nie widać po nich upływu czasu, jestem z nich szczerze zadowolona. Powodem, dla którego nie zdecydowałam się na cały zestaw marki Hakuro jest fakt, że żaden z gotowych zestawów mi się aż tak nie podobał :)

Ja swój zestaw kupiłam na stronie Sephory - poczekałam na -20%, na które marka się łapie. Przy cenie zestawu te 20% naprawdę robi różnicę :) (klik)

Jestem ciekawa czy znasz te pędzle i jeśli tak, to czy jesteś z nich zadowolona! 

Buziaki
Oktawia
Nowości marca! Smashbox, Zoeva, Sephora..

Nowości marca! Smashbox, Zoeva, Sephora..

Hej!

Lubię marzec, to zawsze przyjemny miesiąc - dzień kobiet, moje imieniny, pierwszy dzień wiosny.. :) Ten był wyjątkowo fajny, bo trafiło w moje ręce pełno wspaniałych produktów. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie i miejmy nadzieję, że przyszły miesiąc nie będzie tak szalony.. Bo w końcu skończy mi się miejsce na moje kosmetyczne zapasy. :D


 Sephora, płyn dwufazowy i maska oczyszczająca ; Clinique,pep-start  maska oczyszczająca


Ta dwufazówka miała się znaleźć u mnie w łazience dawno, ale wtedy przez przypadek kupiłam zwykły płyn do demakijażu oczu, który z resztą.. był świetny! (klik)
Maska z Sephory jest już znana na blogach i kanałach na youtube, na nią też miałam ochotę od dawna. To jedna z tych mocnych zawodników. Wzięłam na początek wersję mini.
Kiedyś w Clinique, przy okazji zakupów, poprosiłam o próbkę tej maski - to było zaraz po tym jak wyszła. Byłam zachwycona i wiedziałam, że muszę sobie ją kupić. Tutaj również skusiłam się na miniaturę.

A'pieu, Icing Sweet bar sheet mask


W Douglasie wyczaiłam taką nowość! Przyznaję, że kupiły mnie te lodowe opakowania. Są mega urocze i oryginalne.

Książka Clean Beauty


To nowość na rynku, która trafiła do mnie przedpremierowo. Książka zaskakuje, bo składniki z jakich robi się kosmetyki są dosłownie wprost z kuchni,  przepisy są bardzo proste. Narazie wszystko sobie na spokojnie testuję i sprawdzam, czy to faktycznie działa, ale pierwsze testy są pozytywne!


Kokony jedwabnika


Dostałam kilka pytań czy je przetestuję, co o tym sądzę.. a, że nie chciało mi się czekać na zamówienie z Aliexpres, to kupiłam je od razu, gdy tylko zobaczyłam je w Tigerze. :)


Your Pause


Te pudełka mnie pozytywnie zaskakują. To moje drugie, a wszystkie kosmetyki z niego dokładnie pokazałam o osobnym wpisie tutaj - >klik

Włosowe zakupy z promocji 2+2 z Rossmanna


Szkoda, że z promocji skorzystać można było tylko raz. Choć może i dobrze, bo nie wiem gdzie bym to wszystko trzymała.. Zakupy opisałam trochę na instagramie tutaj - >klik


Perfecta, kwasowa dermabrazja skóry


Miałam ochotę na tę całonocną maskę od jakiegoś czasu, bo jest zachwalana wszędzie! Do tego jest tania i bardzo łatwo dostępna.

Sephora, kostki do kąpieli


Takie dwa zapachy dorzuciłam do zamówienia, bo brakowało mi niewiele do darmowej dostawy. Kiedyś chętnie ich używałam, mam nadzieję że teraz  będę z nich równie zadowolona.

Zoeva, graphic brows cinereous

Jestem na etapie poszukiwania kredki do brwi idealnej, a ta jest często polecana. Przy okazji chcę ją porównać z dwoma innymi, bardzo fajnymi kredkami. :)

Sephora, cream lip stain


Te pomadki widziałam u wielu makijażowych insta girls, więc też ją sobie dorzuciłam. Kolor jest śliczny, tylko z wykończeniem nie do końca trafiłam..

Sephora, gąbka do czyszczenia pędzli


To taki czyścik na szybko - nie umyjemy na tej gąbce pędzli, ale oczyścimy je z nadmiaru produktu. To fajny gadżet, szczególnie przydatny jeśli mamy mało pędzli.

Smashbox, studio skin


Ah, ile się o nim nasłuchałam dobrego! Akurat szukałam podkładu i dlatego głównie robiłam zamówienie ze strony Sephory. Miałam na oku trzy inne, ale nie było z nich jasnych kolorów.. i przypomniałam sobie, że miałam spróbować tego. Liczę, że się bardzo polubimy :)

Bielenda, super power mezoserum


Nie wiem ile razy miałam go w ręku. Za każdym razem odkładałam go na półkę.. Ostatnio jednak moja skóra miała kryzys, a ja będąc w Hebe stwierdziłam, że muszę go kupić i spróbować. Przecież to hit :)

Batiste, suchy szampon Eden


Kolejna sztuka, zawsze w mojej łazience jest miejsce na ten suchy szampon. Ta wersja zapachowa jakoś szczególnie mi się ostatnio podoba :)

Sephora, próbki


Wybrałam sobie próbki do zamówienia online i.. były wszystkie! :) Ten podkład z Too Faced chciałam zamówić, ale nie było koloru, więc chociaż go sobie przetestuję z próbek - nawet lepiej! Zapach jest bardzo chwalony, a baza z Burberry ma mieć kilka zastosowań -poza bycia bazą można jej użyć jak rozświetlacza!


Sporo tego, ale praktycznie wszystko mam już w użyciu! Daj znać co Cię zaciekawiło, lub co z moich nowości znasz :)

Buziaki
Oktawia
Prezenty na dzień kobiet

Prezenty na dzień kobiet

Hej!

Dzień kobiet od zawsze kojarzy mi się z kwiatami, powiewem wiosny i drobnymi upominkami... A skoro każda okazja jest dobra do wręczania prezentów przygotowałam listę, którą dyskretnie możecie podesłać swojemu facetowi, czy.. tacie :)

 


Pomadki





Ich nigdy nie jest za dużo! Aktualnie na rynku jest taki wybór, że bez problemu można znaleźć każdy kolor jaki by nas interesował, w przeróżnym kształcie i w zupełnie innych wykończeniach.

Sephora, #Lipstories - > klik
To nowość marki Sephora,a gama kolorystyczna zachwyca! Do tego te piękne opakowania, inne w zależności od koloru :)

Guerlain, KissKiss LoveLove ->klik
Gdy tylko ją zobaczyłam moje serce zabiło mocniej! Nie dość, że ma piękne opakowanie, to jeszcze jest w kształcie serduszka <3

Kat von D, studdet kiss lipstick - >klik
Te szminki przyciągają, zdecydowanie. Mocne, czarne opakowanie zwróci uwagę każdego. Do tego na szmince wytłoczone jest logo.. no i te kolory!

Deborah - > klik
Marka mnie zaintrygowała, ponieważ w składzie tej pomadki nie ma olei mineralnych, parabenów czy silikonów. Do tego jest łatwo dostępna, bo szafy Deborah są w Rossmannach.

Lovely, holo lips - > klik
Kto nie kocha holo? Lovely wyszło z propozycją takiej pomadki!

L'Oreal Paris, Color riche x Balmain - >klik
 Piękna kolekcja, a szczególnie podoba mi się kolor, który wam podlinkowałam.

Revlon, ultra HD matte metallic- >klik
Mam ten błyszczyk, choć właściwie po prostu jest to płynna pomadka, w wersji matowej, a tu.. wersja metaliczna! Widziałam jak wyglądają na ustach i mega mi się to podoba - mam nadzieję, że mają taką jakość jak te matowe!

Sephora, cream lip stain - >klik
Piękne kolory, proste opakowania,a przy tym przystępna cena.

Huda Beauty, mini liquid matte set -> klik
Huda podbiła serca Polek. O ich pomadkach jest coraz głośniej, a w tym zestawie można przetestować od razu cztery kolory!

Mac, matte lipstick ->klik
Klasyka! Mam Mehr, która pasuje zawsze i wszędzie. Sama szminka wygląda pięknie, a gama kolorystyczna jest boska.

Hybrydy


 Rynek lakierów hybrydowych rozwija się w ekspresowym tempie i co chwila wychodzą ciekawe nowości. Przyznaję jednak, że robiąc paznokcie tylko sobie, nie czuję potrzeby ślepego podążania za trendami. Lakiery wystarczają mi na bardzo długo, a z pyłków jakby nie ubywało.. Są jednak trzy elementy, które mnie zachwyciły! Taki drobiazg w postaci lakieru czy właśnie dodatku zawsze cieszy.

Neonail, pyłek electric effect - >klik
To jest efekt wow! Jeden efekt, a tyle kolorów.. Możemy z nim kombinować z ilością, z lakierem bazowym i ze wzorkiem.

Neonail, lakier hybrydowy magnetyczny - >klik
Szczególnie spodobał mi się właśnie ten efekt i zestawienie kolorystyczne, które podklinkowałam! Cudo i można z tym naprawdę poszaleć.

Semilac, Business line - >klik
Bardzo klasyczna linia z pastelami, idealna nie tylko na wiosnę, ale właśnie do pracy czy na uczelnie. Kolory są bardzo stonowane, ale to właśnie mi się tutaj podoba.

 Pędzle


Która z nas nie marzy właśnie o takim bukiecie? Ja wybrałam trzy zestawy, ale tak naprawdę cieszy nawet jeden pędzel, jeśli szukamy konkretnego kształtu.

Zoeva, en taupe - >klik
Mały, bardzo klasyczny zestaw. To idealna propozycja kolorystyczna dla minimalistek, niby oczywista, ale to nie czerń i srebro.

Zoeva, pink elements - >klik
Sama mam ten zestaw i uważam, że jest świetny dla osób, które nie mają praktycznie pędzli do oczu. W tym zestawie są wszystkie podstawowe modele i kilka dodatkowych. O moim pierwszym wrażeniu pisałam tutaj - >klik

Jessup - >klik
Te pędzle podbijają internet! Są dość tanie, a wiele osób porównuje je nawet do Zoevy. A przyznam, że wyglądają naprawdę bardzo fajnie. :)

 Produkty do kapieli


Ja zawsze cieszę się z fajnych, ciekawych i dobrych jakościowo produktów do kąpieli! Tym bardziej, jeśli ktoś mi tę kąpiel przygotuje i będę mogła się relaksować do woli.. Nie martwcie się jednak, jeśli nie macie wanny. Część z tych propozycji spokojnie możecie wykorzystać również pod prysznicem i zapewniam, że to też może być relaksujące.

 Body boom, magiczny węgiel - >klik
Te peelingi są zamknięte w minimalistycznych opakowaniach, a nowa wersja z węglem aktywnym bardzo mnie ciekawi! Ostatnio uwielbiam wszystko co z węglem właśnie. :)

Rituals, pianka pod prysznic - >klik
Niby zwykły produkt do mycia, ale.. w piance! To fajna alternatywa dla żeli! A ta wersja zapachowa jest według mnie najpiękniejsza. :)

The body shop, żel pod prysznic mango  - >klikBardzo lubię te żele pod prysznic i.. niby co może być w żelu - myje i tyle! Tak, ale ten do tego pachnie obłędnie, a co najważniejsze ten zapach się utrzymuje na skórze. Mango to moja ulubiona wersja.

Yope, żel pod prysznic- >klik
To propozycja dla osób, które cenią sobie dobre składy i nietuzinkowe zapachy.

Eolab, sól do kąpieli regenerująca - >klik
Cudowny dodatek do kąpieli! Ta sól ma działanie regenerujące, a w środku znajdziemy olejek z nasion żurawiny,  olej neroli i ekstrakt z wanilii!

Efektima, naturalny peeling kawowy- >klik
Peeling z dodatkiem soli z Morza Martwego, różnych olei oraz witaminą E! Jest dość łatwo dostępny i pachnie świetnie!

Sephora, kostki do kąpieli- >klik
Bardzo fajny dodatek do kąpieli! Te kostki fajnie musują w wodze, a do tego jest sporo wersji zapachowych, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Nacomi, kula do kąpieli ->klik
Musująca kula do kąpieli o dobrym składzie i pięknym wyglądzie!


Maseczki


Kto ich nie kocha? Mam wrażenie, że wręcz oszalałyśmy na ich punkcie! W płachcie, całonocne, peel off, glinkowe.. Od wyboru do koloru. Starałam się wybrać coś ciekawego, co faktycznie może zaskoczyć!

Skin79, animal mask- >klik
Maseczki z tej serii są urocze! I w opakowaniu, i na twarzy. A co najważniejsze fajnie działają.

Bielenda, Crazy Mask   ->klik
To nowość marki Bielenda i przyznaje, że totalnie ujmują mnie te zwierzaczki!

too cool for school, wielozadaniowa maska na noc ->klik
Maska z dynią? Dla mnie tak! Do tego ostatnio bardzo lubię maseczki całonocne

Glamglow, Super-Mud ->klik
Nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu masek Glamglow! To ostatnio hit, a ja jak na razie próbowałam tylko raz właśnie tej wersji i.. na pewno sobie ją kiedyś sprawię. Szczerze mówiąc chciałam tu wstawić wersję z brokatem, ale jeszcze jest u nas niedostępna..

dr. Jart, maseczka nawilżająca->klik
Te maski kuszą mnie od dawna mimo swojej ceny. Dlaczego? Bo niby jest to maska w płachcie, ale.. gumowa!

Bania agafii, maska oczyszczająca dziegciowa->klik
Ta wersja to mój totalny ulubieniec! Dobry skład, niska cena i świetne oczyszczanie.

Tonymoly, tomatox magic massage - >klik
Maseczka w opakowaniu pomidora.. Na pewno to coś innego i zapewniam, że każdy będzie pytał co to po zobaczeniu takiego pomidorka w łazience! :D

Clinique, pep-start double bubble purifying mask ->klik
Miałam tę maseczkę w próbce i.. podczas rozprowadzania ma żelową konsystencję, a później zaczyna bąbelkować! To świetna alternatywa dla bąblujących maseczek w płachcie.


Dajcie znać co z moich propozycji znacie, a co was zaciekawiło! Koniecznie napiszcie mi również jak zawsze świętujecie ten dzień i co sądzicie o prezentach na dzień kobiet.

Buziaki,
Oktawia
Ulubieńcy jesieni 2017 - kolorówka

Ulubieńcy jesieni 2017 - kolorówka

Hej! 

Dziś pierwszy dzień zimy, a ja przychodzę do was z ulubieńcami jesieni, na początek - kolorówka! Nie miałam zbyt wiele czasu na makijaż ostatnio, bo po powrocie na uczelnie w październiku, wolę dłużej pospać, niż wstawać się malować. Mimo to udało mi się znaleźć kilka perełek. :)


1. Kat von D, paleta cieni do oczu Shade&Light 



Czekałam na nią długo, cieszyłam się jak dziecko, gdy firma wchodziła do polskiej Sephory i.. nie żałuję ani złotówki! Uwielbiam te paletę za pigmentacje, łatwość pracy i kolory. Brakowało mi takiej podstawowej palety, którą mogę zrobić najprostszy z możliwych makijaży w 5 minut, ale gdy mam ochotę spokojnie stworzę nią smoky eyes. Będzie o niej więcej na pewno!


2. Wibo, eyebrow pomade w odcieniu soft brown i Zoeva, pędzel 317



Pomimo tego, że czasu rano nie miałam zbyt wiele, to nauczyłam się w miarę szybko pracować pomadą. Szczególnie lubię jej używać w dni, gdy noszę okulary, bo zaznaczam wtedy mocniej brwi. Recenzja tutaj -> klik. Bardzo polubiłam się też z pędzlem Zoeva z zestawu Pink Elements (klik<- tutaj moje pierwsze wrażenie), jest bardzo precyzyjny i bez problemu można nim dorysować pojedyncze włoski.


3.Topshop, chameleon glow wax+wane i The Balm, Better Up Moonshot



Cień z Topshopu dorwałam w Tk maxxie. Początkowo chciałam inny odcień, ale to była ostatnia nienaruszona sztuka.. i wzięłam go! :) Kolor, choć właściwie powinnam napisać kolory, są piękne, niespotykane. Na oku mienią się niesamowicie i wygląda to unikatowo. Będzie o nim więcej!
Natomiast cień z The Balm trafił do mnie w formie prezentu od przyjaciółki. Jest w sticku, a jego kolor.. wow! Lekko różowy, z domieszką srebra.. no coś piękne. A jego pigmentacja i trwałość to poezja. :) O tym cieniu też będzie więcej!

4. Laura Mercier, translucent loose setting powder



Naczytałam się o tym pudrze tyle dobrego, że nie mogłam go nie spróbować! Przy mojej tłustej strefie T mało co ostatnio trzyma mat, a jednak przy tym pudrze utrzymuje się on dłużej. Poza tym podoba mi się to satynowe wykończenie, które nie wygląda płasko. Będzie więcej niedługu!


5. Wibo, róż do policzków smooth&wear 6, Mua undress your skin indescent gold, Bourjois, puder bronzujący 52



Nie jestem fanką róży, a jednak ostatnio polubiłam to ożywienie na policzku! Róż z Wibo nie jest jakoś szalenie napigmentowany, ale ma ładny kolor!
Bronzer z Bourjois za to podszedł w odstawkę, ale gdy zrobiłam się blada spodobało mi się to, jak pięknie wygląda na policzku. Od razu cera wygląda zdrowiej!
Rozświetlaczem z Mua za to dodawałam bardziej szalonego akcentu do nudnego, dziennego makijażu. Jego kolor jest nieoczywisty, a efekt tafli jest murowany :D

Od góry : cień The Balm, cień Topshop, rozświetlacz MUA, róż Wibo, bronzer Bourjois

6. Nyx, biały mixer do podkładów i Carmex wiśniowy w tubce



Mixer z Nyxa ratował mnie przed porzuceniem ciut za ciemnych po lecie podkładów! Kropelka wystarczyła, by podkład nie odcinał mi się od szyi :D więcej o nim tutaj - > klik
Nie przepadam za standardowa wersja Carmexa, za to te smakowe są świetne! Tego w tubce używałam głównie na noc, bo spokojnie mogłam nałożyć grubszą warstwę i iść spać. Rano usta miękkie i nawilżone!

7. Catrice, płynny kamuflaż 005 i Maybellline, Anti-age light



Korektor jest moim ulubieńcem od dawna, ale pojawia się tutaj ze względu na nowy, jaśniejszy kolor -005! Beżowy, jasny, nie ciemnieje aż tak jak inne odcienie.
Korektor z Maybelline kupiłam jeszcze w wakacje w Niemczech, zanim pojawił się w Polsce. Polubiłam to jak wygląda pod okiem i mimo, że nie ma dużego krycia, pięknie neutralizuje cienie! Więcej o nim -> klik


8.Mac, studio fix NC15 i Nanshy R02



Tego podkładu używam na wyjścia i na co dzień. Kryje, ale przy tym wygląda naturalnie, ma satynowe wykończenie i nie ściąga mi skóry mimo właściwości matujących. Kolor aktualnie jest dla mnie odrobinę za ciemny, ale podkład ładnie się wtapia w cerę i te różnice są niemal niezauważalne.
Pędzel zaskoczył mnie swoją funkcjonalnością. Nakładałam nim fluid, pudrowałam buzie, konturowałam się i przybronzowiałam! Przy każdej tej czynności wszystko wyglądało pięknie! To pędzel, który z pewnością wzięłabym w podróż. :)


Co z moich ulubieńców znasz? Może któryś z produktów jest również twoim ulubieńcem? Daj znać w komentarzu! 



Buziaki
Oktawia
Nowości listopada! Clarins, Estee Lauder, Your Pause..

Nowości listopada! Clarins, Estee Lauder, Your Pause..

Hej!

Listopad był dla mnie mega ciężkim miesiącem i cieszę się, że zaczął się już grudzień! Nie miałam czasu, wydarzyło się kilka przykrych rzeczy, zaniedbałam przez to bloga i instagrama (choć tam i tak było mnie więcej). W grudniu się nie dam! :) a wracając do temu.. wiecie co najlepiej poprawia humor? Zakupy i prezenty. W tym miesiącu na pewno nie byłam minimalistką :D


1. Garnier, płyn miecelarny



Kultowy kosmetyk, którego ja nigdy wcześniej nie miałam. Ciężko było go złapać, bo dosłownie wszędzie była na niego promocja i był wykupiony. Znalazłam jedynie taką wielką butlę, a potrzebowałam płynu na już, więc go wzięłam :D


2. Nacomi, arganowy krem pod oczy



Chodził mi po głowie od dłuższego czasu, a gdy mój odżywczy Vianek niespodziewanie dobił dna.. Wiedziałam, ze tym razem postawię na Nacomi. Pewnie nie zwlekałabym tyle z zakupem, gdyby nie fakt, że to słoiczek..

3. Jelly Bear Hair



Takie misie na włosy to dobra alternatywa dla tabletek. Prawie kończę już to opakowanie, więc w tym miesiącu na pewno pojawi się pełny wpis z zaletami i wadami. A te z was, które są na nie zdecydowane zapraszam do skorzystania z mojego kodu : BL84212057 na oficjalnej stronie http://www.jellybearhair.pl/


4. Kremy D'ran



Marka nowa na naszym rynku, koreańska, z ofertą kremów dla każdego. Ja w użyciu mam aktualnie wersję z Vitaminą E (klik), a w kolejce czeka krem zwężający pory i wzmacniający (klik) oraz nawilżający i eliminujący zanieczyszczenia (klik). Co najlepsze, każdy krem ma aż 100ml! :D

5.Your Pause



O pudełku z kosmetykami naturalnymi i czymś, co umili nam relax mogłyście przeczytać już tutaj (klik). Jeszcze tylko do 03.12.2017 możecie skorzystać z kodu -30% na pudełku wpisując w miejscu ''firma'' kosmetykowyzawrotglowy''

6. Boss, Ma Vie



W urodzinowej wishliście (klik) pokazywałam wam dwa zapachy, które chciałabym mieć. Pierwszy dostałam od razu na urodziny, a drugim były właśnie te perfumy! Chodziły za mną od dawna, dostawałam próbki, ale jakoś nie było dobrej okazji, żeby je złapać. Podczas akcji rabatowej na Black Fridey w Rossmannie skusiłam się na małą wersję, 30ml. Aktualnie mam trzy zapachy i już żadnego więcej nie potrzebuję :)

7. Kosmetyki Gaja



W użyciu mam już dwa z tych produktów i krem na cellulit.. daje popalić :D Każdy z tych kosmetyków to zupełnie inna konsystencja, zapach i właściwości. Snapchatowicze widzieli już te cuda (snap : kosmetykowyzg). Będzie o nich post :)

8. Próbki z Sephory



Co prawda w Sephorze nie kupiłam nic dla siebie,ale zaszalałam tam na Black Friday. Glowstarter do zakupów dostał akurat mój facet, a mi Pani dorzuciła korektor z Lancome. Poprosiłam też o próbkę Double Wear'a, wybrałyśmy kolor 1C1 Bone :) Nie ma ich na zdjęciu, ale dostaliśmy również dwa żele z Bossa, po 50 ml, które są perfumowane jak mój absolutnie ulubiony, męski zapach. (klik)


9. Clarins, olejek do ust w wersji podróżnej



Zobaczyłam ten duet na stronie Douglasa (klik) i stwierdziłam, że to super sposób na spróbowanie kosmetyku, bo są tutaj dwa olejki w różnych wersjach. Lubię taką formę produktu do ust, a na te konkretnie choruję przez KatOsu :D To również efekt szaleństwa z czarnego piątku..

10. Zestaw Estee Lauder



Uwierzycie, że go dostałam? Kupowałam dla mamy duży box z produktami Estee Lauder, a w gratisie (gdy zrobiło się zakupy powyżej jakiejś konkretnej kwoty) dorzucali mniejszy karton z trzema pełnowartościowymi produktami marki! W środku znalazł się płyn do demakijażu, tusz do rzęs i baza pod tusz. Nie muszę chyba wspominać, że oprócz gratisów skorzystałam też z promocji -20%? :D

11. Blistex



Skończył mi się Carmex i chcę spróbować czegoś innego. Produkty ochronne zimą to u mnie must have, bo moje usta przesuszają się w ekspresowym tempie..

12. Zakupy z Mintishop



Mój facet kupował tam dla mnie prezent świąteczny, również mieli promocje z czarny czwartek i.. skorzystałam :D Kupiłam tak naprawdę tylko niezbędne rzeczy, głównie do wpisów na bloga :)
Gąbki blend it - miałam kiedyś, były bardzo fajne, a mój Beautyblender poszedł kilka dni temu do śmieci.
Maska dziegciowa Bania Agafii - moja jest na wykończeniu, a ciężko mi jest ją złapać. Jest świetna!
Pomadka z peelingiem Sylveco - miałam w zeszłym roku, dzięki niej nie chodziłam z wiecznie spierzchniętymi ustami.
Ardell, demi wispies - chcę w końcu nauczyć się przyklejać rzęsy. Te są najczęściej polecane dla początkujących.
Czarna kredka z Zoevy - nie mam żadnej, porządnej czarnej kredki, a to podstawa w każdej kosmetyczce.
Żel aloesowy 99% - chciałam dawno spróbować, zobaczyć czy naprawdę jest taki wielofunkcyjny.
Kredka do brwi Nabla - kocham kredki do szybkiego podkreślania brwi w codziennym makijażu!
Glinka biała - do jej zakupu tak naprawdę zachęciła mnie Odcienie Nude, chcę zobaczyć jak wypada na tle glinki zielonej.
Dwie próbki maski Anwen - do średnio i wysokoporowatych - chciałabym spróbować jej maski, ale nie wiedziałam którą powinnam wybrać. Takie próbki na pewno pomogą mi zdecydować.
Jako gratis dostałam od sklepu próbkę różu z LilyLolo, ale to totalnie nie mój klimat ;)

13. Kemon, Actyva colore brillante szampon



Dostałam go od mojej fryzjerki. Naprawdę mega mi miło i cieszę się, że mogę przetestować kosmetyk profesjonalny, który nie ma SLS! :D

I tak dodatkowo, chciałabym się pochwalić, przedstawić.. Poznajcie Lolę! Jestem w niej absolutnie zakochana. Wzięliśmy ją ze wsi, z ogłoszenia na facebooku. Było więcej przeciw, niż za wzięciem psa, ale ostatecznie jesteśmy szczęśliwi, że dołączyła do naszej rodziny. Jeśli się wahacie - nie ma się czego bać :) Nikt, nigdy nie cieszył się tak bardzo  z mojego powrotu po pięciu minutach ze sklepu.



Nie oceniajcie, zrozumcie. :P Zaszalałam, za grzechy przepraszam, ale.. nie żałuję. Mam co testować i o czym dla was pisać, choć moje uszczuplanie zapasów.. legło w gruzach :D

Co z nowości Cię zaciekawiło? :D

Buziaki
Oktawia
Copyright © 2016 Kosmetykowy Zawrot Glowy , Blogger