Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mac. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mac. Pokaż wszystkie posty
Mac, studio fix fluid

Mac, studio fix fluid

Hej!

Dotąd używałam tylko podkładów drogeryjnych, ale postanowiłam spróbować w końcu studio fix z Mac, który jest bardzo polecany w sieci. Wcześniej odkładałam ten wydatek ''na później'', jednak nadarzyła się okazja - szukałam podkładu na wesele, chciałam więc postawić na coś trwałego i pięknie wyglądającego.



Wybrałam odcień NC15, a właściwie wybrała mi go Pani w Macu mimo moich sugestii, że chyba wolałabym jaśniejszy. Cóż, zaufałam jej po tym jak przejechała mi podkładem po szyi i faktycznie nie było go widać. Odcień pasował mi dopóki byłam opalona, a że wesele było we wrześniu to nie musiałam go z niczym mieszać. Teraz podkład jest dla mnie dosłownie odrobinę za ciemny, ale podobno widzę to tylko ja.. :D


Sam odcień jest piękny! Żółty, bez pomarańczowych podtonów. Gama kolorystyczna jest jednak naprawdę duża i myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Dla mnie najważniejszy jest fakt, że ten podkład nie ciemnieje. Warto jednak wyjść z nim na naturalne światło, bo te w Mac czy w Douglas dają zakłamany efekt :)



Niestety do podkładu nie jest dołączona pompka. Ja nie wyobrażam sobie wylewać co rano trochę na rękę, bo pewnie kończyłoby się to zawsze wylaniem połowy butelki na dłoń.. Dokupiłam więc pompkę w Macu, kosztowała 24zł. Wiem, to niemało, ale.. jest świetna. Nie wylewa na boki, przekręcając blokujemy ją i ma dodatkowe, niewielkie zabezpieczenie. Dozuje dla mnie odrobinę za mało, bo jedno naciśnięcie nie wystarcza mi na pokrycie całej buzi. Wolę jednak tak, niż miałabym marnować pół pompki. :) Więc jeśli zastanawiacie się nad tym podkładem - naprawdę warto zainwestować również w ten gadżet!


Ja mam skórę mieszaną, przetłuszczającą się w strefie T. Podkład na mojej cerze wygląda pięknie i bardzo naturalnie! Krycie określiłabym jako średnie+, bo koloryt jest dość mocno wyrównany, drobne mankamenty są przykryty, ale jednocześnie moje piegi wciąż delikatnie przebijają,a niedoskonałości wymagają użycia korektora. Efekt to satynowy mat, bez przypudrowania na skórze zagwarantowany jest naturalny glow :) U mnie nie wchodzi w żadne zmarszczki i nie podkreśla porów, tym bardziej gdy przypudruję go Laura Mercier.
O ile z efektu jestem bardzo zadowolona, tak niestety nie do końca podoba mi się jego trwałość. Zaczyna się wyświecać po 3-4 godzinach, a jeśli go nie przypudruje zaczyna robić się mega oleisty na środku czoła i lekko się waży. Wygląda to nieciekawie, ale problem mam tylko w strefie T. Na policzkach, nawet na linii żuchwy, trzyma się bez zarzutu aż do zmycia. Nakładanie bazy matującej ratuje ten efekt, ale takie połączenie jest dla mnie zbyt ciężkie do codziennego noszenia.


Podkład nie zapycha mnie, ani nie wysusza. Jego konsystencja jest dość gęsta, ale bez problemu rozprowadza się równomiernie i pędzlem, i gąbką. Aplikacja przebiega krótko, bo studio fix od razu stapia się z moją cerą bez jakichkolwiek plam. :)

Kosztuje 140zł na stronie producenta i w Douglas, ale warto na niego polować na promocji np -20%. Moim zdaniem to idealny podkład na co dzień, choć przy dobrym przygotowaniu cery i mocnym przypudrowaniu dał radę również na weselu i sprawdza się na wyjścia. :) Choć oczekiwałam od niego nieco mocniejszego krycia i większej trwałości to aktualnie podkład po który sięgam najczęściej. Mam ochotę przetestować teraz pro longwear!
 


A Ty, znasz tej podkład? :) 

Buziaki
Oktawia
Ulubieńcy jesieni 2017 - kolorówka

Ulubieńcy jesieni 2017 - kolorówka

Hej! 

Dziś pierwszy dzień zimy, a ja przychodzę do was z ulubieńcami jesieni, na początek - kolorówka! Nie miałam zbyt wiele czasu na makijaż ostatnio, bo po powrocie na uczelnie w październiku, wolę dłużej pospać, niż wstawać się malować. Mimo to udało mi się znaleźć kilka perełek. :)


1. Kat von D, paleta cieni do oczu Shade&Light 



Czekałam na nią długo, cieszyłam się jak dziecko, gdy firma wchodziła do polskiej Sephory i.. nie żałuję ani złotówki! Uwielbiam te paletę za pigmentacje, łatwość pracy i kolory. Brakowało mi takiej podstawowej palety, którą mogę zrobić najprostszy z możliwych makijaży w 5 minut, ale gdy mam ochotę spokojnie stworzę nią smoky eyes. Będzie o niej więcej na pewno!


2. Wibo, eyebrow pomade w odcieniu soft brown i Zoeva, pędzel 317



Pomimo tego, że czasu rano nie miałam zbyt wiele, to nauczyłam się w miarę szybko pracować pomadą. Szczególnie lubię jej używać w dni, gdy noszę okulary, bo zaznaczam wtedy mocniej brwi. Recenzja tutaj -> klik. Bardzo polubiłam się też z pędzlem Zoeva z zestawu Pink Elements (klik<- tutaj moje pierwsze wrażenie), jest bardzo precyzyjny i bez problemu można nim dorysować pojedyncze włoski.


3.Topshop, chameleon glow wax+wane i The Balm, Better Up Moonshot



Cień z Topshopu dorwałam w Tk maxxie. Początkowo chciałam inny odcień, ale to była ostatnia nienaruszona sztuka.. i wzięłam go! :) Kolor, choć właściwie powinnam napisać kolory, są piękne, niespotykane. Na oku mienią się niesamowicie i wygląda to unikatowo. Będzie o nim więcej!
Natomiast cień z The Balm trafił do mnie w formie prezentu od przyjaciółki. Jest w sticku, a jego kolor.. wow! Lekko różowy, z domieszką srebra.. no coś piękne. A jego pigmentacja i trwałość to poezja. :) O tym cieniu też będzie więcej!

4. Laura Mercier, translucent loose setting powder



Naczytałam się o tym pudrze tyle dobrego, że nie mogłam go nie spróbować! Przy mojej tłustej strefie T mało co ostatnio trzyma mat, a jednak przy tym pudrze utrzymuje się on dłużej. Poza tym podoba mi się to satynowe wykończenie, które nie wygląda płasko. Będzie więcej niedługu!


5. Wibo, róż do policzków smooth&wear 6, Mua undress your skin indescent gold, Bourjois, puder bronzujący 52



Nie jestem fanką róży, a jednak ostatnio polubiłam to ożywienie na policzku! Róż z Wibo nie jest jakoś szalenie napigmentowany, ale ma ładny kolor!
Bronzer z Bourjois za to podszedł w odstawkę, ale gdy zrobiłam się blada spodobało mi się to, jak pięknie wygląda na policzku. Od razu cera wygląda zdrowiej!
Rozświetlaczem z Mua za to dodawałam bardziej szalonego akcentu do nudnego, dziennego makijażu. Jego kolor jest nieoczywisty, a efekt tafli jest murowany :D

Od góry : cień The Balm, cień Topshop, rozświetlacz MUA, róż Wibo, bronzer Bourjois

6. Nyx, biały mixer do podkładów i Carmex wiśniowy w tubce



Mixer z Nyxa ratował mnie przed porzuceniem ciut za ciemnych po lecie podkładów! Kropelka wystarczyła, by podkład nie odcinał mi się od szyi :D więcej o nim tutaj - > klik
Nie przepadam za standardowa wersja Carmexa, za to te smakowe są świetne! Tego w tubce używałam głównie na noc, bo spokojnie mogłam nałożyć grubszą warstwę i iść spać. Rano usta miękkie i nawilżone!

7. Catrice, płynny kamuflaż 005 i Maybellline, Anti-age light



Korektor jest moim ulubieńcem od dawna, ale pojawia się tutaj ze względu na nowy, jaśniejszy kolor -005! Beżowy, jasny, nie ciemnieje aż tak jak inne odcienie.
Korektor z Maybelline kupiłam jeszcze w wakacje w Niemczech, zanim pojawił się w Polsce. Polubiłam to jak wygląda pod okiem i mimo, że nie ma dużego krycia, pięknie neutralizuje cienie! Więcej o nim -> klik


8.Mac, studio fix NC15 i Nanshy R02



Tego podkładu używam na wyjścia i na co dzień. Kryje, ale przy tym wygląda naturalnie, ma satynowe wykończenie i nie ściąga mi skóry mimo właściwości matujących. Kolor aktualnie jest dla mnie odrobinę za ciemny, ale podkład ładnie się wtapia w cerę i te różnice są niemal niezauważalne.
Pędzel zaskoczył mnie swoją funkcjonalnością. Nakładałam nim fluid, pudrowałam buzie, konturowałam się i przybronzowiałam! Przy każdej tej czynności wszystko wyglądało pięknie! To pędzel, który z pewnością wzięłabym w podróż. :)


Co z moich ulubieńców znasz? Może któryś z produktów jest również twoim ulubieńcem? Daj znać w komentarzu! 



Buziaki
Oktawia
Mac, Soft&Gentle - dlaczego nie zachwyciłam się kultowym produktem?

Mac, Soft&Gentle - dlaczego nie zachwyciłam się kultowym produktem?

Hej!

Krótko po tym jak założyłam instagrama odkryłam rozświetlacze.. Tak bardzo pokochałam efekt jaki dają, że zaczęłam je po prostu gromadzić. Na szczęście trochę przystopowałam w tej mojej małej obsesji, choć wciąż zachwycam się nowymi kolekcjami, a firmy kuszą coraz ciekawszymi kolorami i formułami... 


W pewnym momencie miałam ochotę na Soft&Gentle Mac. W internecie same zachwyty, w końcu zdecydowałam się, że chcę aby był to mój prezent Mikołajkowy. Tak ,chyba najbardziej rozpoznawalny rozświetlacz z Maca, trafił w moje ręce.



Kupiłam go w Douglasie z wyspą Maca. Obejrzałam go sobie, ale nie było się w sumie nad czym zastanawiać, bo wcześniej przejrzałam naprawdę sporo recenzji. Urzekają mnie te minimalistyczne czarne opakowania przez które widać produkt! A jest co oglądać, bo tłoczenie jest boskie - dla mnie jest to  złoto-brązowy marmurek.


Jest to rozświetlacz wypiekany, wypukły i  bardzo wydajny,a zużycie jest mało widoczne (a mam go prawie rok). W dotyku jest mocno pudrowy, ale nie pyli się, ciężko jest nabrać więcej produktu na raz, a jednocześnie super przykleja się do pędzla.  Na szczęście nie pachnie oraz nie zapycha :)


Jego kolor jest nieoczywisty, ale to zdecydowanie ciepła tonacja. Złoto, lekko przybrudzone, wpadające w brąz i rudy, ale jednocześnie ze srebrnym blaskiem. Niby jest dość ciemny w opakowaniu, ale na mojej bladej skórze nie odcina się w żaden dziwny sposób. :) Mam i złote, i srebrne rozświetlacze, jednak on nie przypomina mi żadnego, który znam.


Od razu widać, że Soft&gentle to zupełnie inny kolor niż srebrny rozświetlacz z Lovely, ale to również inny odcień niż złotawy Diamond Illuminator od Wibo.


Pewnie wynika to z tego, że Mac ma drobinki. Są one niewielkie, ale mienią się przy każdym ruchu i dają trochę efekt 3D, choć spod nich wyłania się piękna tafla. Niekoniecznie mi się one podobają na buzi, bo choć przyklejają się ładnie do skóry, zawsze znajdę kilka poza obszarem rozświetlenia..


A jaki jest ogólny efekt? Nie tego się spodziewałam. Choć mogłam wywnioskować z nazwy, że będzie to raczej lekki dzienniak, spodziewałam się pięknej tafli, którą da się zbudować. Zamiast tego mam rozświetlacz z, co prawda pięknymi, ale jednak, drobinami, który na buzi daje efekt wypoczętej, zdrowej cery. Szczerze liczyłam po tylu zachwytach na coś wow! Przyznaję jednak, że trzyma się cały dzień i błyszczy wciąż tak samo. Jest to też mój jedyny rozświetlacz, który dosłownie sam się rozblendowuje od razu podczas aplikacji.
Jest jeszcze jedna kwestia, za którą w nim nie przepadam. Produkt trzeba wpracować w skórę, żeby było go widać - jeśli nałożę go średniej wielkości pędzlem tylko przejeżdżając, efekt będzie bardzo delikatny, dla mnie zbyt. Mniejszym można go zbudować, ale nie spodziewajcie się oślepiającego blasku.


Czy był wart 140zł? Dla mnie nie, choć rozumiem zachwyty nam nim, bo to zupełnie inna jakość, niż rozświetlacze z drogeryjnych półek. Ja wolę mocniejszy glow, a ten nadaje się raczej do minimalistycznych makijaży. :)

Co o nim sądzicie? Macie go w swoich zbiorach?

Buziaki
Oktawia
nowości września! Kat von D, Mac, Orientana, Laura Mercier..

nowości września! Kat von D, Mac, Orientana, Laura Mercier..

Hej! 

We wrześniu miałam kupić najpotrzebniejsze rzeczy oraz to, co akurat mi się kończy. Tak naprawdę przez większą część miesiąca cieszyłam się, że naprawdę udało mi się ograniczyć zakupy, ale... jakoś i tak się tego nabierało.. 



1. Kat von D, shade+light eye



Weszłam zapytać się kiedy dokładnie wchodzi Kat do Sephory, a Pani skierowała mnie do pełnej szafy.. Chciałam tylko podotykać wszystkiego po kolei, ale po pomacaniu cieni przepadłam! Byłam mega podekscytowana, jakaś Pani obok mnie też się zachwycała, a mój chłopak chciał już iść więc rzucił ''bierz i idziemy''. I wzięłam. I kupiłam.. :) Ta paletka była na mojej urodzinowej wishliście, więc byłaby moja prędzej czy później <3
Urodzinowa wishlista - > klik


2.MAC,  podkład studio fix NC15



Potrzebowałam podkładu na wesele, lekkiego i kryjącego, który nie wygląda sztucznie. Zdecydowałam się właśnie na studio fix. Chciałam zamówić go przez internet, ale gdy już weszłam do Mac'a sprawdzić kolor od razu go kupiłam - musiałam go potestować przed imprezą! Ekspedientka stwierdziła, że ''na pewno jesteś NC15''. Niby sprawdziła go na szyi, ale i tak trochę żałuję, że nie wzięłam NC10, bo ten jest odrobinę zbyt ciemny. Na szczęście na tyle, że wygląda to dobrze i prawdopodobnie widzę to tylko ja :D Tenpodkład również był na mojej urodzinowej wishliście!

3. Orientana, bio maska-esencja Algi filipińskie



Dla mnie ten krok w pielęgnacji to totalna nowość! Nigdy nie stosowałam jako tako esencji, ani typowo całonocnych masek. Ten kosmetyk jest i maską, i esencją jednocześnie! :) Wersja Algi filipińskie jest przeznaczona skórze tłustej i mieszanej, ma za zadanie regulować wydzielanie się sebum, łagodzić stany zapalne,zmniejszać widoczność porów, a przy tym nawilżać! Żelową bazą jest tutaj.. konjac! :)


4. Kosmetyki z oliwą z Grecji



Takie mini prezenty dostałam od teściów z Grecji! :) Wszystko oparte na oliwie z oliwek i pięknie pachnące.

5.Laura Mercier, translucent loose setting powder



Kupiłam go na promocji w Douglas, ale wciąż uważam, że nawet po zniżce jest to bardzo drogi puder. Chcę go jednak sprawdzić, bo wszystkie mejkapowe insta girls go używają i zachwalają pod niebiosa. Podobno nie ma lepszego pudru do cery tłustej :) To już trzeci kosmetyk w tym miesiącu z wishisty !

6. Mac, mini pomadki



Mam jedną pomadkę Mac, którą uwielbiam! Przyjaciółka ze Stanów przywiozła taką mini czwóreczkę maczków w mega uroczych opakowaniach. Niestety nie wiem, czy ten zestaw dostępny jest u nas. Za to kolory które tu mam i wykończenia znajdziecie w standardowej kolekcji, więc będzie o nich cały post <3

7. Topshop, cień duochrom



Odkąd go zobaczyłam u Maxi zachwycałam się nim! Ten cień to czyste szaleństwo - mieni się na różowo, fioletowo, niebiesko.. Jak tylko dowiedziałam się, że rzucili te cienie do Tk maxx, chciałam kupić wersję z zielenią. Przeszukałam całe stanowisko i znalazłam tylko tę jedną sztukę i to dobrze zabezpieczoną :D

8. Nacomi, olej macadamia



Olei do włosów nigdy za dużo! Poszłam po płyn micelarny do Hebe z Nacomi, a że było 1+1 dorwałam właśnie ten olej. Moje włosy świetnie reagowały na produkty, które go zawierały, więc liczę, że się sprawdzi! :) Dodatkowy plus za pompkę!


9. Nacomi, płyn micelarny



Coraz częściej sięgam po polskie kosmetyki, staram się również by składy były naturalne. Chcę się również bliżej poznać z marką Nacomi, a akurat mam micela na wykończeniu. :) Nie znalazłam nic konkretnego na temat tego płynu, więc jeśli miałaś go przyjemność używać daj znać co sądzisz.

10.L'biotica, plastry na pięty



Wiem, że sezon na pokazywanie pięt już minął :D ale ja lubię testować takie rzeczy. Plastry widziałam po raz pierwszy, więc wzięłam je zamiast nawilżających skarpetek. Trzeba je trzymać 8-12 h więc najlepiej założyć je na noc. Niedługo testy, a jestem mega ciekawa tej nowinki.

11. Golden Rose, żel do brwi i kredka do brwi



Malowanie brwi kredką to dla mnie najszybsza i najwygodniejsza metoda. Aktualnie używam pomady, ale idąc na 8 na zajęcia nie chce mi się wstawać wcześniej, żeby malować sobie brwi.. :) Liczę, że się polubimy! Żel do brwi akurat mi się kończy, a ten z Golden Rose podobno świetnie trzyma włoski przez wiele godzin - tego właśnie potrzebowałam :)

12. Oliwia Garden, szczotka do torebki i Cameleo ekspresowa odżywka



Oba produkty kupiłam z gazetą face&look,która kosztowała 10zł! :) Takiej szczotki nie mam, a miałam w planach kupić sobie małą do torebki, tak żeby móc ją nosić na uczelnie. Moje długie włosy po wietrze są nieźle splątane, więc liczę, że uchroni mnie ona przed wyrywaniem połowy kłaków po powrocie do domu :)
Odżywkę spróbuję sobie na jakimś wyjeździe - jest jej naprawdę sporo i myślę, że akurat wystarczy mi na jeden raz.

13. Tami, bawełniane chusteczki ; Laura Conti,zmywacz do usuwania lakieru hybrydowego: Theathric, bibułki matujące



Chusteczki znam i uwielbiam! Dokupiłam je sobie w rodzinnym mieście i zostawiłam w domu.
Na szybko potrzebowałam też czegoś do zmywania hybryd, nie było czasu na latanie po mieście, więc kupiłam aceton dostępny w Rossmannie. Był tani, ma taką ''pompkę'' i jest mały. :)
Bibułki wzięłam w ostatnim momencie, gdy przypomniało mi się, że mogą się przydać na weselu. Na wesele ich oczywiście zapomniałam, ale zamierzam je nosić na uczelnie :D

uf.. co z moich nowości znasz? :) A może sama coś z tych kosmetyków masz w planach kupić?

Buziaki
Oktawia
Urodzinowa wishlista!

Urodzinowa wishlista!

Hej!

23.08 - dla mnie to zawsze wyczekiwany i wyjątkowy dzień. Dzień moich urodzin! W tym roku kończę 21 lat, choć zawsze powtarzam, że ciągle mogłabym mieć 18 :) Z okazji mojego oczka chcę się z wami podzielić moimi kosmetycznymi zachciankami.


1. Kat von D Shade + Light Eye Contour Palette 

Wersja shade +light do oczu chodzi za mną od bardzo dawna, dlatego że nie mam dobrej jakościowo, podstawowej palety z cieniami matowymi. Dodatkowo są tutaj trzy pudry do konturowania, więc liczę na to, że mimo swoich rozmiarów będzie idealna do podróżowania. Marka ma być dostępna w Polsce pod koniec września, a ja już od miesiąca nie mogę się doczekać! <3

2. Benefit Hoola Lite 

Do normalnej Hooli jakoś niespecjalnie mnie ciągnęło, chociaż przymierzałam się do niej kilkukrotnie, chodziłam do Sephory, macałam, sprawdzałam kolor.. No właśnie. Jestem blada i wiele bronzerów wygląda na mnie niezbyt korzystnie. Wersja lite jest dużo jaśniejsza i mam nadzieję, że będzie mi pasować! Jak narazie zachwycam zdjęciami na instagramie jak wygląda ten bronzer u innych. Będzie mój jak zdenkuję Kobo (klik), bo chcę troche uszczuplić moje zapasy kosmetyczne.
Hoola lite dostępna jest w Sephorze(klik) w cenie 165zł.

3. Nars, Radiant Creamy Concealer 

Na punkcie korektorów mam bzika odkąd poważnie zachorowałam. Niestety borykałam się wtedy z ogromnymi zasinieniami pod oczami, które przebijały dosłownie spod wszystkiego. Aktualnie mogę powiedzieć, że jestem zdrowa i jedną z niewielu rzeczy, która mi została po chorobie to.. te sińce! Są już zdecydowanie mniej widoczne, ale wciąż przebijają spod większości korektorów. Dodatkowo mam naturalnie ''zmarszczki'' w tamtej okolicy (taka budowa oka) i wszystko mi się w nich zbiera. O Narsie nasłuchałam się ochów i achów i jestem na niego nakręcona przez Instagram, jednak na początek skuszę się na wersję mini w odcieniu Vanilla.
Radiant Creamy Concealer jest dostępny w Sephorze, wersja mini kosztuje 67zł, a standardowa 145zł (klik)

4. Laura Mercier translucent loose powder 

Chciałam go chwycić jak był na promocji miesiąca w Douglasie, ale stwierdziłam, że wrócę po niego za kilka dni.. i już go nie było! Od tamtej pory ciągle się waham i zwlekam, bo pokładam w nim duże nadzieje i nie chcę się zawieść. :) Chcę oczywiście wypróbować go pod oczy, ale również na buzię - odkąd moja skóra poszła w kierunku tłustej mało co trzyma mi na skórze mat i wszystkie pudry typowo matujące mnie przesuszają..
Puder dostępny jest w Douglasie (klik) za 215zł lub na strawberry.net (klik) aktualnie za 154zł.


5. Estee Lauder Double Wear Light 

Zastanawiam się nad jego kupnem na jesień/zimę, bo o ile latem spokojnie wychodzę bez podkładu, tak zimą skóra nie wygląda już tak dobrze. Nie chcę jednak czegoś ciężkiego, ale przy tym żeby krycie było przyzwoite i obyło się bez efektu maski. Muszę jeszcze sprawdzić gamę kolorystyczną i zużyć to, czego aktualnie używam :)
Podkład dostępny w Sephorze (klik) za 185zł lub na iperfumy (klik) za 135zł

6. Mac Studio Fix Fluid 

Tak naprawdę jeszcze nie jestem pewna czy go potrzebuję... ale jeszcze nigdy nie miałam żadnego podkładu z Maca! :) We wrześniu idę na wesele i zdecydowałam, że pomaluję się sama - taka impreza to zawsze wyzwanie dla podkładu, bo musi wytrzymać wiele godzin podczas tańców :D Tak naprawdę nie mam aktualnie żadnego takiego produktu, dlatego mocno rozważam ten zakup, chociaż najpierw muszę się porządnie przyjrzeć gamie kolorystycznej :)
Podkład kupić można w niektórych Douglasach oraz na ich stronie(klik), w salonach Mac oraz przez ich oficjalną stronę (klik), a cena to 140zł.

7. Hugo Boss Ma Vie 

Te perfumy chodzą za mną od dawna i odkąd dostałam ich próbkę do zakupów.. przepadłam! Inspiracją do kompozycji była silna, niezależna kobieta. Nutą głowy jest tu kaktus, w sercu jest frezja, jaśmin, róża.. Jestem fanką lekkich, subtelnych zapachów (choć nie zawsze i nie tylko), a te perfumy poza owocowymi czy kwiatowymi nutami pachną dla mnie po prostu.. kobieco.
50ml w Douglasie (klik) i Spehorze (klik) kosztuje tyle samo, czyli 335zł. Taniej można je dostać na iperfumy (klik), gdzie aktualnie (50ml) kosztują 157,65zł

8. Michael Kors Wonderlust 

Dostałam ich próbkę w sklepie, a zaraz po wyjściu psiknęłam sobie na nadgarstek. Stwierdziłam, że ''spoko, mogą być'', a po chwili, gdy odgarniałam włosy, miałam ochotę ciągle obwąchiwać rękę! w głowie tego zapachu jest bergamotka, mleko migdałowe i.. różowy pieprz! W sercu goździk, a w podstawie drzewo sandałowe.. To bardzo kobiecy zapach, słodki, ale jednocześnie świeży i.. bardzo nieoczywisty. Wiem, że wyszła nowa wersja, ale jeszcze nie miałam okazji jej wąchać!
50ml w Douglasie (klik) kosztuje 339zł, a na iperfumy(klik) ta sama pojemność jest za 220, 83zł


Tak prezentuje się moja lista na ten moment! Oczywiście mogłabym ją rozszerzyć o moje gdybania, czy kosmetyki które chciałabym mieć, ale wiem, że bym ich nie używała :D Może coś Cię tu zainteresowało? Lub znasz/masz któryś z tych produktów? Będę wdzięczna za każdą opinię na ich temat<3 

A co jest na Twojej wishliście?

Buziaki
Oktawia
Copyright © 2016 Kosmetykowy Zawrot Glowy , Blogger